Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tam, gdzie narodził się Drakula (i nie jest to Transylwania)

Na szczycie wzgórza roztaczały się widoki jak z horroru: ruiny XIII-wiecznego opactwa Whitby, otoczone nagrobkami. Oczywista sugestia, że to malownicze miasteczko na angielskim wybrzeżu Yorkshire jest miejscem narodzin najsłynniejszego czarnego charakteru gotyckich horrorów: Drakuli. Tak narodził się pomysł na najsłynniejszy thriller wszech czasów.

Bram Stoker spędził zaledwie miesiąc w Whitby, ale te 4 tygodnie w lipcu i sierpniu 1980 roku były kluczowe dla jego słynnej książki i całej twórczości. W  tym roku Whitby obchodziło 125 rocznicę wizyty Stokera. Choć ogromna część fabuły "Drakuli" rozwija się w Transylwanii (Rumunia), którą nazywał "jedną z najdzikszych niepoznanych części Europy", to sam Stoker nigdy nie zapuścił się o krok na wschód od Wiednia.

Reklama

A nad swoją niezwykłą opowieścią zaczął pracować właśnie w tej rybackiej wiosce, która zmieniła się w wiktoriańskie uzdrowisko. Swoją muzę uhonorował osadzając znaczne części fabuły na jej uroczych uliczkach.

Podczas mojej wizyty odkryłam, że Whitby wciąż urzeka  swoimi "pięknymi i romantycznymi zakątkami", które zainspirowały irlandzkiego pisarza, a pod spokojną powierzchnią kryje się mroczna strona miasteczka.

- Dużo napisano o Bramie Stokerze - powiedział David Pybus, z Muzeum Whitby. - Większość z tego to bzdury.

Weźmy na przykład ławeczkę stojącą nad urwiskiem z tabliczką głoszącą "widok z tego miejsca zainspirował Brama Stokera, by użyć Whitby jako miejsca akcji dla części światowej sławy powieści Drakula".

To według Pybusa nie jest możliwe: - Ten teren nie był dostępny dla ludności w czasach, kiedy był tu Stoker.

Ale prowadzone w muzeum staranne badania listów Stokera i innych dokumentów dostarczają dokładnych informacji z pobytu autora w Whitby.

- Drakula to godna uwagi relacja z wiktoriańskich wakacji wyższej klasy średniej w Whitby - powiedział Pybus.

Stoker był na wakacjach, odpoczywając od swojej codziennej pracy jako sekretarz i administrator u Henriego Irvinga, najsłynniejszego aktora scen wiktoriańskich. Swój pierwszy weekend w Whitby Irving spędził sam rozkoszując się odpoczynkiem od swojego wymagającego szefa.

Relacje między tymi dwoma mężczyznami były skomplikowane: obejmowały podziw, lizusostwo i rozmowy do białego świtu, które pozwalały aktorowi odprężyć się po przedstawieniach. I tak, choć Stoker znał wyobrażenia wampirów z irlandzkiego folkloru, z jakim miał do czynienia w dzieciństwie, a także podczas studiów w Trinity College w Dublinie, niektórzy z badaczy stawiali tezę, że to zmienny Irving był pierwowzorem krwiopijczego, megalomańskiego hrabiego Drakuli.

Stoker mieszkał na Royal Crescent 6, na zachodnim Klifie, w prestiżowej dzielnicy mieszkalnej, w której dziś roi się od hoteli. Jego żona i syn w końcu do niego dołączyli, by natychmiast pogrążyć się w wirze koncertów, proszonych herbatek, przedstawień amatorskiego teatru w Spa, nadmorskim pawilonie i towarzyskim centrum miasta. Ale Stoker wolał spacery wzdłuż klifów i przygotowania do powieści (piątej z dwunastu) w miejscowej bibliotece (dzisiaj w tym budynku mieści się popularna restauracja  Quayside). To właśnie tam, w książce Williama Wilkinsona pod tytułem "An Account of the Principalities of Wallachia and Moldavia", znalazł imię Drakula, które w dialekcie wołoskim oznacza "diabła".

- Książka wciąż jest w naszym katalogu - powiedział Pybus. - Ale nie możemy jej zaleźć.

Podobnie jak bohaterka, Mina Murray Harker - zrównoważona i delikatna młoda dama, która jest narratorem części rozgrywającej się w Whitby - Stoker spędził całe godziny na cmentarzu St. Mary, z którego jest widok na miasto. Odpoczywał wśród nagrobków, podziwiając "miriady chmur w płomienistych barwach zachodzącego słońca" i chłonął ludowe opowieści starych żeglarzy, którzy się tam zbierali. Niektóre fragmenty Drakuli są oparte na tych rozmowach, które Stoker nakreślił w miejscowym dialekcie.

Chociaż bandy zrzędliwych marynarzy zniknęły wraz przemysłem rybołówczym z Whitby pod koniec XX wieku, to cmentarz pozostał popularnym miejscem wśród przyjezdnych i miejscowych - miejscem odpoczynku doczesnego i wiecznego.

Po przejściu 199 stopni, które prowadzą tam z głównej ulicy miasta, zatrzymałam się, by podziwiać zatokę wychodzącą na Morze Północe.

 W 1885 roku rosyjski szkuner rozbił się na plaży dokładnie poniżej cmentarza. Ta dramatyczna katastrofa poruszyła wyobraźnię Stokera. Szczegóły wykorzystał w swojej książce, dodając spektakularny sztorm, załogę trupów i zmieniającego kształty Drakulę, tryumfalnie wychodzącego na brzeg pod postacią czarnego psa.

W pobliskiej galerii oglądam zdjęcie wraku, który zainspirował tę scenę.

- Stoker mógłby ją zobaczyć z okna galerii - powiedział Mike Show, właściciel  Sutcliffe Gallery, poświęconej pracom Franka Meadowa Sutcliffe’a, XIX wiecznego fotografa, który "uchwycił życie klasy pracującej w Whitby przed industrializacją".

W pożółkłych odbitkach Sutcliffa Whitby jawi się jako miasteczko zamglone, mroczne - i jeśli by zamienić posępnie ubrane handlarki ryb na turystów - niczym nie różniące się od dzisiejszego.

- Nie zmieniło się tu wiele - powiedział Shaw. - Poza tym, że rybołówstwo niemal całkowicie znikło. Teraz zależymy całkowicie od turystyki.

W rzeczy samej Whitby szlifuje swój turystyczny urok za pomocą poczucia ponadczasowości: puby w starym stylu, ekscentryczne butiki, bary z rybą i frytkami, które w typowy dla Yorkshire sposób smażą frytki na tłuszczu wołowym. Ale miasto kryje też mroczną stronę - tak czarną, jak masy żałobnej biżuterii produkowanej za panowania królowej Wiktorii.

Dwa razy do roku, w kwietniu i październiku w Whitby odbywa się Gotycki Tydzień, festiwal muzyczny, którego początki sięgają 1994 roku. Shaw wiąże jesienią imprezę z światowym zlotem gotów, na który przyjeżdżają tysiące osób. Nawet w czasie mojej wizyty, poza gotyckim sezonem, ulice usiane były sklepami z gotyckimi ubraniami i butikami z biżuterią w kształcie czaszek, pająków i nietoperzy.

Kiedy słońce chyli się ku zachodowi, pojawiają się prawdziwe nietoperze, krążąc nad ruinami opactwa Whitby - "najszlachetniejszymi z ruin" jak opisał  je Stoker - i znikając nad szczytami dachów.

Szłam pustymi uliczkami, zaglądając w wąskie alejki i na sekretne schody niknące w mroku. W jednej z najlepszych scen książki Mina biegnie tą samą ulicą po zmroku, by uratować swoją lunatykującą przyjaciółkę Lucy, gdy nagle przy cmentarzu atakuje ją "człowiek lub bestia" o "białej twarzy i czerwonych świecących oczach".

Zmieniłam kierunek, by przejść z dala od cmentarza i figur rzucających cienie. Kiedy obejrzałam się za siebie, zobaczyłam, że zachodzące słońce zalało opactwo i cmentarz światłem czerwonym jak krew.

Tej nocy zasnęłam przy zamkniętych oknach.

Ann Mah
Fot. Andy Hasla­m

Tłum. I. Grelowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje