Przejdź na stronę główną Interia.pl

Praga - śladami Franza Kafki

Gdy obudziłem się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdziłem, że zmieniłem się w turystę z misją. I nie jestem już tym samym podróżnikiem, którym byłem mieszkając w Pradze przez trzy lata w latach 90.

W tamtych czasach wszelkie moje skojarzenia między miastem a pisarzem Franzem Kafką, synem tego miasta, były negatywne. Komercjalizacja Kafki budziła moją odrazę: jego twarz nabazgrana na kubkach do kawy i podkoszulkach zalegających w sklepach z pamiątkami, jego imię wypisane na markizach kawiarni i restauracji na Starym Mieście.

Reklama

A jednak dręczyło mnie to, że nigdy nie poznałem Pragi, krocząc jego śladami, są one przecież integralną częścią kulturalnej historii miasta. W dodatku niedawno obchodziliśmy stulecie opublikowania "Przemiany", opowiadania, którego bohater Gregor Samsa zamienia się w robaka.

Jaki lepszy moment można wybrać, by poznać lepiej losy miasta i pisarza nierozerwalnie ze sobą splecione? Aby to uczynić, porozmawiałem z grupą różnych ludzi o tym, jak to miasto mogło wpłynąć na powstanie jednego z jego największych dzieł - i jak mogło ukształtować samego pisarza.

Kiedyś, stojąc w oknie budynku Maison Oppelt przy Ryku Staromiejskim 5, Kafka powiedział: "Ten wąski krąg obejmuje całe moje życie". Nie przesadzał, jak dowiedziałem się na wycieczce śladami pisarza, którą zarezerwowałem przez Towarzystwo Franza Kafki.

Przewodnik, Ondrej Skrabal, 23 letni student prawa, pokazał mi budynek, w którym Kafka się urodził (a raczej budynek, który stoi na miejscu tamtego), a później kilka innych miejsc, w których Kafka mieszkał, aż zaczęło się to robić nudne.

- Tamto okno po lewej na trzecim piętrze - powiedział Skrabal, wskazując kolejny budynek przy Rynku i dodał: - Tak, tam też mieszkał Kafka.

Minęliśmy sklep należący do ojca pisarza i zatrzymaliśmy się przy intrygującym pomniku Kafki - trzy i pół metrowy posąg, przedstawiający stojący pusty garnitur z małym człowiekiem - zadziwiająco podobnym do Kafki - siedzącym mu na ramionach. To popularne miejsce, gdzie turyści chętnie robią sobie zdjęcia, a 30 centymetrowa wersja to statuetka wręczanej dorocznie nagrody literackiej imienia Kafki.

Moja wycieczka nie zapowiadała się na niezapomnianą. Ale trafiliśmy na Kamzikową 6. To budynek ukryty w ciasnej uliczce niedaleko rynku. W budynku mieści się restauracja U Cervenecho pava i wypożyczalnia segwayów nastawiona na rosyjskich turystów.

- Tutaj - wyjaśnił Skrabal - znajdował się wysokiej klasy dom publiczny, do którego Kafka regularnie przychodził, by porozmawiać z dziewczętami.

- Masz na myśli "porozmawiać" - powiedziałem, zaznaczając w powietrzu cudzysłów.

- Nie, naprawdę - odpowiedział. - Kafka interesował się wszystkimi typami ludzi i naprawdę przychodził tu, by prowadzić filozoficzne dyskusje z prostytutkami.

Jedynym domem Kafki, do którego Skrabal mnie nie zaprowadził, był dom na Paryskiej 30, gdzie autor mieszkał, kiedy pisał "Przemianę".

 Ten budynek został zniszczony w 1945 roku, a na jego miejscu stanął hotel InterContinnental. Akcja przemiany rozgrywa się w całości w mieszkaniu i badacze twierdzą, że za wzór posłużyło mu właśnie mieszkanie, które wtedy zajmował.

Nie zatrzymałem się w tym hotelu, ale wjechałem windą do znajdującej się na dachu restauracji Zlata Praha. Z tarasu (mając za sobą gotyckie i barokowe wieże starego miasta) spoglądałem na most Most Svatopluka Čecha w stylu art nouveau, który liczył sobie zaledwie kilka lat, kiedy Kafka tam mieszkał.

To był mniej więcej widok, jaki miał z okna w latach 1907-1913. Pisał do przyjaciela o nowym moście i o tym, że ta część Wełtawy jest popularna wśród samobójców. "Zawsze przyjemniej jest przejść przez most do Belwederu, niż przez rzekę do nieba".

Inne ważne miejsce związane z Kafką, które teraz jest hotelem było niegdysiejszym biurem ubezpieczeniowym, gdzie Kafka pracował od 1908 do 1922. W swoich pamiętnikach narzekał, że delegacja służbowa była powodem, dla którego zakończenie "Przemian" jest niezadowalające.

Dzisiaj w neobarokowym budynku mieści się hotel Century Old Town Prague, w którym znajduje się kilka niezbyt subtelnych odniesień do Kafki: popiersie, restauracja nazwana imieniem jednej z jego narzeczonych, Felice, a obok pokoju 214 zdjęcie autora i tabliczka z informacją, że tu mieściło się jego biuro.

Miałem nadzieję zatrzymać się w dawnym biurze Kafki, ale pokój był zarezerwowany. Dlatego wybrałem plan B: przemknąłem się na drugie piętro, by rzucić okiem na potoczenie. Dotarłem do drzwi, zobaczyłem tabliczkę i zdjęcie. Rozważałem, czy zapukać, ale była 8 rano i nie chciałem budzić gości.

Wpadłem też do muzeum Franza Kafki w dzielnicy Mala Strana, w nadziei na odnalezienie cennych przedmiotów i informacji z wiązanych z "Przemianami". Godzina zwiedzania była ciekawa i pouczająca, ale o słynnym opowiadaniu nie dowiedziałem się nic nowego.

Kilka dni później zwróciłem się do Centrum Towarzystwa Franza Kafki usytuowanego za księgarnią Franza Kafki w Josefowie.

- Wielu Czechów jeszcze do niedawna nie znało Kafki - powiedziała Marketa Malisowa, dyrektor centrum, wyjaśniając, że jego dzieła były zakazane w czasie niemieckiej okupacji podczas drugiej wojny światowej, a później były niepopularne z powodu antyniemieckich resentymentów. Kafka był czeskim Żydem piszącym po niemiecku.

- Później był komunizm - powiedziała - a ponieważ przewidział on tyranię, która nadeszła, reżim nie promował szczególnie jego dzieł.

To zmieniło się po Aksamitnej Rewolucji w 1989 roku, kiedy turyści z Europy Zachodniej i USA zaczęli tłumnie napływać i chcieli zobaczyć miejsca związane z Kafką. Dopiero wtedy Czesi zaczęli sobie zdawać sprawę z jego wagi.

- Pewien miejscowy chłopak, tu w Pradze zapytał mnie na początku lat 90. "Kim jest ten Kafka? To Amerykanin? Widzę samych amerykańskich turystów w koszulkach z Kafką" - opowiada Malisowa.

  Zanim się z nią pożegnałem, wyciągnęła książkę w plastikowym pojemniku. To było pierwsze wydanie "Przemiany", na okładce znajdował się rysunek otwartych drzwi sypialni i mężczyzny zakrywającego w przerażeniu twarz.

  Kafka nie precyzuje w jakiego owada zmienił się Gregor Samsa. Używa frazy "ungeheuren Ungeziefer", "gigantyczny robal".

  "Nie, proszę, tylko nie to!" pisał Kafka do swojego wydawcy w Lipsku w 1915 roku w reakcji na propozycję okładki do pierwszego wydania. "Sam owad nie może być narysowany. Nie może być widoczny nawet z daleka".

  To nie powstrzymało czytelników od przedstawiania sobie owada jako żuka lub karalucha. Włącznie ze słynnym czeskim artystą Davidem Cernym.

Spotkałem się z nim w MeetFactory, centrum sztuki w Sichowie, dzielnicy, w której ma on swoją pracownię. Praga jest usiana prowokacyjnymi pracami Cernego - rzeźba sikającego mężczyzny (przed Muzeum Franza Kafki), albo patrona Czech króla Wacława I Świętego siedzącego na odwróconym do góry nogami koniu.

Jego ostatnia praca to głowa Kafki umieszczona za Tesco w centrum miasta. Wysoka na 11 m, jest wykonana z 42 ruchomych chromowanych warstw, które poruszają się zarówno synchronicznie jak i w różnych kierunkach.

  Pierwotna koncepcja Cernego obejmowała fontannę przedstawiającą 3 postacie: robota, odnoszącego się do czeskiego pisarza Karela Capka, który stworzył to słowo, Golema odnoszącego się do języka jidisz i kafkowego żuka, reprezentującego niemiecki.

- Chciałem przypomnieć ludziom, że Praga była kiedyś miastem trzech języków - mówi Cerny.

  Niestety regulacje miejski uniemożliwiły mu umieszczenie fontanny w tym miejscu, więc zamiast tego stworzył ogromną lśniącą głowę Kafki, która bazuje na jego podobnej pracy znajdującej się Charlotte w Północnej Karolinie, a zatytułowanej "Przemiana".

  - Podoba mi się ironia zawarta w tym, że rzeźba stoi naprzeciwko urzędu państwowego w Pradze - mówi artysta. - Wyobraź sobie, że jesteś zły, bo urzędnicy nic nie robią, a jedynie odsyłają cię od jednego pokoju do drugiego, a na koniec słyszysz, że jest zamknięte. A później wychodzisz z budynku i ogromna głowa Kafki patrzy na ciebie, przypominając ci o ironii całej sytuacji.

Podobna ironia nie jest obca Jachymowi Topolowi, pisarzowi i działaczowi opozycyjnemu w latach 70. i 80. Spotkałem go na festiwalu literackim w Pradze i kiedy wspomniałem o Kafce, był szczęśliwy, mogąc opowiedzieć jakie jest znaczenie tego pisarza dzisiaj.

- W czasie rządów komunistycznych wydawaliśmy Kafkę podziemnie - a teraz tak, jak Most Karola i Zamek - stał się on częścią praskiego kiczu. Jest wszędzie i wszędzie jest na sprzedaż. To jego ostatni żart.

Wydaje się, że zakamuflowane żarty trzymają się wszystkich, z którymi rozmawiałem o pisarzu w tym Jaroslawa Rony, twórcy pomnika Kafki (jadącego na pustym garniturze) przy Cafe Louvre, atrakcyjnej miejscówce na drugim piętrze, gdzie Kafka spotykał się ze swoim przyjacielem pisarzem Maxem Brodem.

 Jego pierwszą próbą stworzenia rzeźby na konkurs był oczywiście żuk. Ostateczny pomysł został zainspirowany przez opowiadanie "Opis walki", ale zawiera też ukryte aluzje do "Przemiany".

  - Wszystkie pozostałe prace na konkursie to był po prostu Kafka na piedestale - mówi Rona. - Ale po przeczytaniu "Przemiany" zrozumiałem coś na temat myślenia Kafki: kocham sztukę, w której nie jest oczywiste, co artysta miał na myśli.

-  I myślę, że to była również filozofia Kafki, nie tylko w "Przemianie", ale w wielu jego dziełach. Dlatego użyłem tego samego typu myślenia, by stworzyć jego pomnik.

Zapytałem o aluzje do "Przemiany". Uśmiechnął żartobliwie i utkwił wzrok w cappuccino.

- Nie wyobrażałem sobie stworzenia pomnika Kafki bez jakiegokolwiek odniesienia do "Przemiany". Dlatego umieściłem tam ukrytą aluzję.

  Po naszym spotkaniu wróciłem do pomnika, by bliżej mu się przyjrzeć. I gdy stałem tam w tłumie turystów robiących sobie zdjęcia, zauważyłem na chodniku otaczającym pomnik zarys żuka.

David Farley

fot. Ilvy Njiokiktjien

 tłum. I. Grelowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje