Przejdź na stronę główną Interia.pl

Posiłek w Kopenhadze? Masz szczęście!

Od kiedy w latach 90. obwołanie El Bulli najlepszą restauracją na świecie wywołało kulinarną rewolucję w północnej Hiszpanii, żadne miasto nie zmieniło swojego restauracyjnego wizerunku tak bardzo jak Kopenhaga, zostawiając resztę Skandynawii, lub całej Europy Północnej, daleko w tyle.

W przeciągu paru ostatnich lat, najbardziej znana restauracja w mieście, Noma, otrzymywała nagrodę za nagrodą, a smakosze ciągnęli do Kopenhagi, by spróbować co szef Nomy, Rene Redzepi, zrobił z kuchnią nordycką. Zwyczajne lecz cudownie nowatorskie, hiperfokalne podejście do jedzenia, łączy w sobie drzewa i morze w sposób jeśli nie wybitnie duński, to przynajmniej skandynawski.

Reklama

Ale po wylądowaniu w tym pięknym, magicznym mieście i zjedzeniu posiłku w Nomie złożonego z korzonków, ziół, żyta, owoców morza, dziczyzny i kwiatów, zaczynasz się zastanawiać: "Gdzie jeszcze będę jadł?"

Odbyłem dwie podróże, by znaleźć odpowiedź na to pytanie - okazuje się, że wybór jest ogromny. Chociaż ulice, zwłaszcza zimą, wydają się opustoszałe, restauracje, które odwiedziłem były pełne. Z moich ulubionych, Relae jest prowadzone przez absolwenta Nomy i to widać, a Geist jest oszałamiająco kreatywny, ryzykowny i odnosi sukcesy. Dwie pozostałe - Paustian i Schonnemann, mają już swoją historię, ale wciąż utrzymują wysoki poziom i mają świetną energię.

Siedząc w tych restauracjach masz wrażenie, że wszyscy, których na to stać, jedzą co wieczór na mieście, tak jak w Nowym Jorku. Ale moi znajomi twierdzą, że tylko niewielki odsetek mieszkańców Kopenhagi tak robi. Prawdopodobnie reszta to turyści.

Poza miejscami, które tu opisałem, chciałbym polecić jeszcze jedno miejsce, a o paru innych wspomnieć. Zarekomendować chcę Kodbyens Fiskebar (bar rybny), który odwiedziłem w 2010 roku. Bardzo mi się tam podobało, ale nie robiłem notatek, byłem tam dla samej przyjemności. Tym razem nie miałem czasu znowu tam pójść. Wspomnę jeszcze o Radio, prowadzonej przez partnera Nomy, Clausa Meyera. Gdyby nie to pochodzenie, w ogóle bym o niej nie mówił, ponieważ jedzenie mnie rozczarowała, a obsługa zirytowała, ale może mieli gorszy wieczór. Wreszcie Gronbech & Churchill oraz Mielcke & Hurtigkarl to dwie dobre restauracje, na które zabrakło mi czasu.

Do wszystkich tych miejsc możesz dojść na piechotę z każdego hotelu zlokalizowanego w centrum. Drogi do Relae i Schonnemann prowadzą przez szczególnie urocze dzielnice. (W żadnym wypadku nie możesz pominąć ogrodu przy zamku Rosenberg w pobliżu Schonnemann.)

Geist

Ciężkie tekowe drzwi w połączeniu z marmurowymi blatami i lustrami w dziwnych miejscach sprawiają, że to miejsce wygląda “zbyt" modnie. Ale co z tego? Większość potraw naprawdę robi wrażenie. Menu nieustannie się zmienia - szef kuchni, Bo Bech, który wcześniej pracował w Paustian, tworzy je w ostatniej chwili przed otwarciem i nie jest nieomylny. Ale kiedy odnosi sukces, jest on ogromny.

Nie ma sensu przedstawianie ranking potraw, po prostu wymienię, co mi smakowało. Awokado z kremem migdałowym z curry posypane płatkami migdałowymi to tłuszcz na tłuszczu, jednak chrupiące migdały stanowią na tyle duży kontrast to obezwładniającej kremowości, że chciałem jeść dopóki fizycznie nie byłem już w stanie. Kolejne danie "proszę już przestać" puree ziemniaczane w stylu Robuchon (czyli w połowie złożone z solonego masła) z marynowanym brązowym krabem, potrawa dla której warto odwiedzić to miejsce. Jeśli obawiasz się, że wszystko tutaj jest tłuste, uspokoję cię - było również w miarę zdrowe danie: smażony turbot z ravioli zrobionego z kopru włoskiego, faszerowanego świeżym serem i parmezanem.

Nie wszystko było tak cudowne: seler pieczony w kondensowanej maślance ładnie wyglądał, ale był rozmiękły; malutkie pomidorki wielkości pereł z "aromatyczny bananem" (którym się okazała oliwa o aromacie bananowym) nie były tak dobre jak to brzmiało (a może to wcale nie brzmi tak dobrze), ale wyglądały obłędnie.

Do deserów odnosiła się ta sama zasada - albo niesamowicie pyszne, albo niekoniecznie. Na przykład lody z czarnymi oliwkami i czarną lukrecją, z czymś co przypominało wafelek z utwardzonego mleka to światowa klasa, tak samo wariacja na temat tradycyjnego deseru z żytniego chleba i śmietanki p oraz coś w rodzaju jabłkowego confit z chrupiącą posypką, polane masłem.

Geist, Kongens Nytorv 8; (45) 3313-3713. Przeciętny (duży) posiłek dla dwojga to koszt 795 koron. (Żadne z podanych cen nie zawierają kosztu napojów czy napiwku)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje