Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mora mora - tylko spokojnie

Zapewne gdyby zobaczył wyspy, na jakich nomadowie mieszkają, jego podziw dla ich umiejętności byłby jeszcze większy. A gdyby trafił na Nosy Andravoho, jego zdumienie nie miałoby granic. Morscy nomadowie żyją... na oceanie. Zwykle mieszkają na wysepkach nie większych niż kilkaset metrów piasku, skał, kolczastych krzewów i palm.

Reklama

Wyjątkowość Andravoho polega na tym, że tutaj nie ma nawet tak mizernych śladów życia. Nie ma nic. A jednak od lat przybywają tu Vezo.

- Wszystko musimy przywieźć ze sobą - mówi dwudziestoletnia Clara. - I wodę, i jedzenie, i liście palm, i patyki na ognisko. Rodzinny dobytek stanowią metalowe garnki, chińskie namioty, butelki i plecione maty osłaniające namioty od rozwiewanego wciąż piasku.

Półmetrowe murki ze zbielałych w słońcu muszli i koralowców wyznaczają domostwa. Szerszy kwadrat wyznacza sypialnię, nieco mniejszy to kuchnia, gdzie obok paleniska stoi rzecz w każdej rodzinie najcenniejsza: beczka na wodę. Na maleńkiej wyspie otoczonej morzem nie ma żadnego źródła, zatem woda zdatna do picia jest tu największym (choć nietrwałym) bogactwem. - Trzeba po nią płynąć aż na ląd - wzdycha siostra Clary. Ląd to Madagaskar. - Dlatego wodę trzeba oszczędzać i pilnować, by beczka przy domu była zawsze zakryta.

Vezo żyją tu, zdając się nie wiedzieć o innym świecie. Niekiedy jednak świat przypływa do nich jachtami lub sportowymi łodziami. - Chciałbym mieć kiedyś taką dużą łódź - rozmarza się Arsel. - Z ogromnym motorem. I żeby z niej sterczały takie duże wędki, na jakie biali łapią wielkie ryby. Arsel opowiada o łodziach i oczy mu błyszczą, ale przecież wie, że jak świat światem, to jeszcze żaden Vezo, którego zna, nie miał takiej łodzi. Więc Arsel bierze swoją maskę i płetwy i razem z braćmi znosi pirogę do wody.

Rytm życia na wyspie wyznacza morze. To świat, od którego zależą, dlatego nomadowie z szacunkiem wymawiają jego nazwę: "rano masina" - "święta woda". Woda, która daje życie: ryby, kraby, zwierzęta pozostałe po odpływie. Woda, która nie dzieli, ale łączy ze światem.

Co kilka dni mężczyźni płyną na targ, gdzie sprzedają złowione ryby, za zarobione zaś pieniądze kupują ziarna kukurydzy, papierosy i drzewo na opał.

Lecz woda niesie też śmierć. W czasie tutejszego lata, trwającego od stycznia do marca, szaleją ulewne deszcze i cyklony. Niesprzyjający czas Vezo przeczekają w obozowiskach rozbitych na obrzeżach miast.

Wieczorami pod osłoną rozgwieżdżonego nieba najstarsi w wiosce Jawson i Jaceny wciąż jeszcze opowiadają dzieciom tradycyjne przypowieści - angano. Siedzące wokół ogniska dzieci, jak niegdyś oni sami, słuchają z nabożeństwem.

Przez wieki Vezo dzięki angano nie mieli wątpliwości, jak powinni żyć. Dla ich wykształconych dzieci życie nie będzie już takie proste.

Anna Olej-Kobus

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje