Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mniej znane oblicze Kuby

Cienfuegos i Camaguey to kubańskie miasta będące kwintesencją historii wyspy. Oba zachwycają wspaniałą kolonialną architekturą i malowniczym położeniem, stąd zasłużenie zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 By je poznać, najlepiej nieśpiesznie przespacerować się ich uliczkami, chłonąc niepowtarzalną atmosferę. Wtedy najłatwiej dostrzec, że Kuba to nie tylko cygara, stare amerykańskie samochody i bajeczne plaże.

Reklama

Trzeba przyznać, że miasto Camaguey nie miało szczęścia do lokalizacji. Założone w 1514 roku przez Diega Velasqueza początkowo mieściło się na wyspie, jednak po tym jak pirat Henry Morgan zrównał je z ziemią, mieszkańcy postanowili znaleźć spokojniejszą okolicę. Przenieśli się w głąb lądu i aby ewentualnym napastnikom pokrzyżować plany, zbudowali taką plątaninę uliczek, że człowiek się w nich od razu pogubi. Nawet mapa nie pomoże, bo niektórych ulic na niej... nie ma!

A jeśli będziemy podróżować samochodem, zabłądzimy w gąszczu jednokierunkowych przejazdów wiodących coraz dalej i dalej na manowce. By zatem poznać miasto najlepiej wyruszyć na spacer. Zobaczymy pięknie odmalowane kolonialne domy, zielone podwórka i brukowane place. W pewnym momencie słyszymy ulicę. Czyżby jakiś koncert? Ależ nie, to sąsiedzi zebrani w jednym z mieszkań umilają sobie czas wspólnym muzykowaniem, a że dzień jest jak zwykle upalny, stąd wszystkie drzwi i okna są otwarte.

Turystów tu prawie nie ma, stąd witają nas życzliwie, pytając skąd jesteśmy. Polska kojarzy się im z Janem Pawłem II, tym bardziej, że odwiedził on to miasto podczas swej pielgrzymki w styczniu 1998 roku. Gorąco daje się we znaki, zostajemy poczęstowani sokiem z trzciny cukrowej i wodą zaczerpniętą ze stuletniego dzbana. Przed wiekami każdy dom miał takie własne tinajones - wielkie ceramiczne naczynia o kształcie baryłek na wino, do których zbierano deszczówkę. Ponieważ współcześnie na obecność wody w kranie często liczyć nie można, stąd na wielu podwórkach nadal można je zobaczyć, zaś ulicami niekiedy wędrują dostawcy wody.

By poczuć atmosferę dawnego miasta warto udać się w okolice kościoła del Carmen. Barokowa świątynia stanowi doskonałe tło dla rzeźb naturalnej wielkości, przedstawiającej Kubańczyków przy codziennych zajęciach. W jednym miejscu trzy kumoszki plotkują przy kawie, obok nich mężczyzna wiezie dzbany z wodą, zaś na ławeczce starszy pan czyta gazetę. Mamy szczęście spotkać też modela, który za drobną opłatą pozuje przybierając tą samą pozę co rzeźba.

Choć Camaguey jest trzecim co do wielkości miastem Kuby (mającym blisko 300 tys. mieszkańców), to panuje tu nieco senna, wręcz prowincjonalna atmosfera. Zupełnie inaczej jest w Cienfuegos. Miasto "Stu ogni" (tak należałoby tłumaczyć jego nazwę) nazywane jest "perłą Południa" dzięki wspaniale zachowanej zabudowie. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy są tworzące miły cień kolumnady, zielone bulwary i piękne parki. W założeniu francuskich fundatorów Cienfuegos miało przypominać Paryż i prawie się im to udało. Tyle że zamiast wieży Eiffla w sercu miasta czeka pomnik Jose Marti - słynnego kubańskiego poety.

Nieopodal widać neoklasycystyczną fasadę Teatro Thomas Terry z 1895 r. Jego wnętrze przywodzi na myśl wiedeńską operę: widać tu barokowe zdobienia i dekorowane złotem loże, jednak aby publiczność nie omdlewała podczas spektakli wszędzie stoją... współczesne wentylatory! Bez wątpienia najpiękniejszym budynkiem w mieście jest Palacio De Valle zwany powszechnie arabskim pałacem. Znajdziemy go na południu miasta, tuż nad morzem, a powstał na zamówienie najbogatszego kupca na wyspie Aciclia Valli, który nie mógł się do końca zdecydować, w jakim stylu ma być jego rezydencja.

W jej architekturze znajdziemy wpływy weneckie, neogotyckie i mauretańskie. Po rewolucji cała rodzina de Valle wyjechała z Kuby i przez kilka lat stylowe wnętrza mieściły w sobie internat. Na szczęście w 1990 roku otworzono tu ekskluzywną włoską restaurację, zaś odrestaurowany pałac udostępniono zwiedzającym. Widok z tarasu na lazurowe morze na długo zostaje w pamięci, a jeśli trafimy tu o zachodzie słońca zobaczymy jeden z najpiękniejszych krajobrazów na Kubie.

Anna Olej-Kobus
Świat i Ludzie 01/2013

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje