Przejdź na stronę główną Interia.pl

Londyn dla bogatych i biednych

- Czy pan Kugel? - Zapytał mnie portier w liberii i cylindrze, kiedy skierowałem się do hotelu St. James Hotel and Club, znajdującego się zaledwie o rzut angielską bułeczką scone od Pałacu Buckingham.

Udałem się tam na spotkanie z Madeleine Calon, szefem zespołu konsjerżów i jedyną kobietą w zarządzie Stowarzyszenia Złotych Kluczy Wielkiej Brytanii, prestiżowego zrzeszenia konsjerżów.

Reklama

St. James to przytulny i elegancki 60-pokojowy hotel, w którym utrzymuje się woń brytyjskiej bufonady, jeszcze od czasów jego poprzedniego wcielenia jako prywatnego klubu. Poprosiłem Calon o przygotowanie propozycji spędzenia idealnego dnia w Londynie dla wyrafinowanego klienta z budżetem 1000 dolarów na dzień. Ja spróbuję zrobić to samo za jedyne 100 dolarów.

1000 dolarów na dzień w mieście tak drogim, jak Londyn to nie tak znowu dużo, powiedziała mi Calon. Ale obcięła wydatki ("prywatny przewodnik i nie miałbyś za co zjeść") i sporządziła plan, wypełniając dzień posiłkami w restauracjach z gwiazdką Michelin, podziwianiem pięknych widoków i obsługą na królewskim poziomie. Opisywała mi to wszystko również goszcząc mnie po królewsku: espresso i tacą niesamowicie smacznych orzechowo-rodzynkowych ciastek, które same mogły być warte z 400 dolarów.  Tyle w każdym razie kosztuje noc w zwykłym pokoju w St. James.

Ale ja nie jestem przyzwyczajony do najwyższych standardów luksusu. A 100 dolarów na dzień na podziwianie widoków i smaków Londyu z poziomu ulicy może nie jest odpowiednie dla króla, ale w zupełności wystarcza dla moich nieco bardziej pospolitych gustów.

Transport

Luksusowo:  Bez prywatnego przewodnika mój luksusowy pobyt musiałby cierpieć upokarzającą jazdę londyńskimi czarnymi taksówkami z ich układnymi i dobrze poinformowanymi taksówkarzami. Calon szacuje, że 6 przejazdów kosztowałoby mnie ok 64 funty czyli ok. 100 dolarów.

Tanio: Ta suma spowodowałaby, że mój dzień zakończyłby się zanim by się jeszcze zaczął, dlatego taksówki odpadają. Nawet londyńskie metro jest za drogie - ceny zaczynają się od 2,30 za przejazd lub 12 funtów za bilet dzienny. Dlatego w zamian, za 2 funty kupiłem 24 godzinny bilet na rowery miejskie, a kiedy było to niezbędne brałem autobus  (1,5 funta za bilet i świetny widok z górnego poziomu). I jak się okazało potrzebowałem tylko jednego przejazdu metrem. Wszystkie wydatki  na transport - 9 funtów.

Higiena i pielęgnacja

Luksusowo: Na dobry początek dnia Calon zaproponowała zabieg golenia brzytwą na mokro z gorącym kompresem, który obejmuje również gratisowe pucowanie butów w Truefitt and Hill. Ten zakład fryzjerski działa od 1805 roku i ma królewską rękojmię, co oznacza, że ktoś pałacu Buckigham jest jego klientem. "Możesz tam spotkać księcia Karola, jak przychodzi podciąć włosy"  zapewniała Calon (oczywiście nie ma gwarancji). Koszt: 42 funty.

Tanio: Czyszczenie butów w gratisie brzmi świetnie, ale od roku noszę brodę, więc odmówiłem. Zamiast tego postanowiłem odwiedzić kilka zakładów z dawnych stuleci, znajdujących się w pobliżu St. James. Wpadłem do Lock & Co. Hatters, którzy też mają rękojmię królewską, a powstali w 1676 roku. Nie mogłem sobie pozwolić na kupno kapelusza, ale zakład otworzył ostatnio pokój pamięci, który służy jako mini muzeum kapeluszy. Gapiłem się na konformator, urządzenie do precyzyjnego pomiaru głowy klienta i pożółkłą stronicę w księdze zakładu, na której odnotowane są 4 aksamitne kapelusze, jakie zamówił Winston Churchill w 1911 roku. Zajrzałem też do pobliskiego zakładu Williama Evansa, gdzie można zaopatrzyć się w broń i stroje do polowań, i do sklepu z cygarami James J. Fox.  Oba prezentują swoje pamiątki po Churchillu. Ale po Karolu ani śladu.

Śniadanie

Luksusowo:  W programie Calon  znajdziemy pełne angielskie śniadanie (z sokiem i ciastkami) w Aqua Shard za 33 funty. Podczas śniadania można się cieszyć widokiem z 31 piętra Sharda, najwyższego budynku w Europie (poza Moskwą).

Tanio: Cabmen's Shelter Fund  powstał około 1875 roku, sprzedając gorące posiłki londyńskim taksówkarzom z małych zielonych budek rozsianych po mieście. Trzynaście z nich wciąż istnieje, a najbliższa hotelu St. James (można dojść piechotą) znajduje się na Embankment Place. Generalnie to tylko taksówkarze siedzą w tych budkach, ale okienka są otwarte i każdy może wziąć na wynos sandwicza "Angielskie śniadanie" z kiełbaską i bekonem (z mikrofali), fasolką (z puszki) i jajkiem smażonym za 2,80 funta. Czy było smaczne? Nazwijmy je zjadliwym i sycącym i na tym zamknijmy temat.

Zwiedzanie

Luksusowo:  W programie porannego zwiedzania mamy wycieczkę do Londyńskiej Tower. Wstęp kosztuje 24,5 funta, w tym 2 funty darowizny, z której można się wykręcić, jeśli człowiek chce się postawić w kłopotliwej sytuacji. Następnie przejazd do London Eye, aby zobaczyć miasto z sławnego 15-letniego diabelskiego młyna (bilet, który pozwoli ci ominąć kolejkę i nie trzymać się wyznaczonych godzin kosztuje 29,5 funta).

Tanio: Nie mogłem sobie pozwolić na żadną z tych atrakcji, a gdybym miał wybierać, to Tower wydaje się o wiele bardziej interesująca: więzienia, klejnoty koronne, zwiedzanie ze strażnikiem. Znalazłem bilet w promocyjnej cenie na 365tickets.co.uk (musisz wcześniej wydrukować bilet). Zwiedzanie ze strażnikiem najlepiej można określić jako edukacyjną komedię stand-up, ubarwioną opowieściami o straceniach. I nie jest to strata czasu.

Lunch

Luksusowo: Calon opisała Williama Drabble, szefa nagrodzonej gwiazdkami Michelin restauracji Seven Park Place w St. James, jako "będącego pod wpływem kuchni francuskiej i korzystającego z najlepszych brytyjskich składników oraz inspirującego się porami roku". Trzydaniowy lunch z odpowiednio dobranym winem kosztuje 58 funtów.

Tanio: A co powiecie na jednodaniowy lunch z odpowiednio dobranym piwem, podawany na świeżym powietrzu? Przyjaciel polecił mi Maltby Street Market, znany też jako Ropewalk, wąski przypominający alejkę targ, tuż pod arkadami starego mostu kolejowego w południowowschodnim Londynie. Tam właśnie znalazłem Cheese Truck (który nie jest pojazdem a stoiskiem, podającym skwierczące kanapki z serem od lokalnych (tak!) producentów). Zdecydowałem się na ser kozi od Rosary Goats Cheese z Landford, dwie godziny na południowy zachód od Londynu. Grillowny z miodem, orzechami i masłem rozmarynowym za 5,50 był odrobiną szaleństwa i świetnie smakował z miodowym ale (3,5 funta) z londyńskiego browaru Hiver Beers, który miał stoisko nieopodal.

Sztuka na pokojach

Luksusowo:  Pod koniec lata w Pałacu Buckingham można zwiedzać Sale Reprezentacyjne (20,5 funta). Wycieczka obejmuje 19 sal, które na ten czas są wyłączone z użycia. Calon twierdzi, że są "bogato przyozdobione najcenniejszymi skarbami królewskiej kolekcji, w tym obrazami Rembrandta, Rubensa, Poussina i Canaletta oraz wyposażone doskonałymi francuskimi i angielskimi meblami".

Tanio: W Londynie jest mnóstwo miejsc, gdzie możesz obcować ze sztuką za darmo: British Museum, Tate Gallery, Muzeum Wiktorii i Alberta. Ale jeśli muszę się wystrzegać prywatnych kolekcji w pałach, to co z olśniewającą  kolekcją, którą można zwiedzać (bezpłatnie) w kamienicy? Warto zobaczyć Wallace Collection, polecaną przez Baldwina Hamey (pod tym pseudonimem kryje się autor interesującego bloga London Details).

Tu też można zobaczyć Rembrandta i Rubensa oraz wspaniałe meble, a większość przedmiotów w tej kolekcji była w jakimś momencie w posiadaniu rodziny królewskiej. Np. pięknie wykonana dębowa komódka od Antoine-Roberta Gaudreausa pochodząca z prywatnej sypialni Ludwika XV, a  ozdobiona złoconymi końmi z brązu od Jacquesa Caffiéri. Choć nie jest to już prywatna rezydencja, pokoje wciąż noszą nazwy zgodne z ich pierwotnym przeznaczeniem. Więc kiedy wejdziesz do owalnego salonu, możesz śmiało powiedzieć osobie, która ci towarzyszy, że za chwilę spotkacie się w buduarze.

Teatr

Luksusowo:  Calon poleciła "Cyganów" w Savoy, z Imeldą Staunton, która jest tak zachwycająca w roli Rose, że niektórzy uważają, że przewyższa nawet Ethel Merman. Najlepsze miejsca po 90 funtów.

Tanio: Przerysowane gwizdy estradowe są również tematem zabawnej rewii, w której występują dwie kobiety (z których jedna jest facetem  przebraniu), pod tytułem “Miss-leading Ladies". Obejrzałem ją za jedyne 12 funtów w teatrze St. James.

St. James - czy to nie jest ten prestiżowy teatr z West Endu? Tak jest, ale wystawia się tam również znacząco tańsze sztuki na małej scenie "Studio".

Nawet lepiej, "Studio" sprzedaje kilka stojących miejsc przy barze, które sprawiają, że właściwie znajdujesz się w 6 rzędzie, tuż przy scenie. Ja nawet nie musiałem stać. Pogadałem z barmanem (nie zamawiając drinka, bo to mogłoby nadwątlić mój budżet), który zdradził mi konspiracyjnym tonem, że kiedy przedstawienie się rozpocznie, mogę usiać na stopniu przy końcu baru, a nawet go dla mnie wytarł.

Duet,  Ria Jones i Ceri Dupree, odegrał wszystkich,  od Julie Andrews do Bette Davis, I co miłe - Ethel Merman.

Jones grała w miarę normalnie, ale Dupree sypał dość wulgarnymi żartami w maksymalnie wyzywających strojach z piór, szczególnie jako Mae West. Chociaż przedstawienie już zeszło z afisza, to stojące miejsca przy barze pozostały i można tam oglądać inne przedstawienia.

Późna kolacja

Luksusowo:  Wyrafinowana i nowatorska kuchnia chińska Hakkasana Mayfaira jest dostępna wystarczająco późno, by nadawała się na kolację po przedstawieniu - oczywiście jeśli możesz zapłacić rachunek opiewający na 250 funtów.

Tanio: Zamiast nowatorskiej, co powiecie na po prostu autentyczną? Jeśli złapiecie metro przy Victorii, to możecie dojechać do Stepney Green we wschodnim Londynie w 23 minuty - macie mnóstwo czasu, by zdążyć do Tian Tian przed zamknięciem. Ta otwarta rok temu chińska restauracja ma onieśmielające menu oparte przeważnie na tradycyjnej kuchni Sichuan (smażona jagnięca nerka w kminie, wytrawne flaki wieprzowe), ale ceny są w porządku, z mnóstwem dań po 8-10 funtów. Ja skusiłem się na danie w glinianym kociołku. Sympatyczna kelnerka doradziła mi wersję z owocami morza (10 funtów). Kawałki ryby, przegrzebków, krewetki i świeże warzywa, bulgotały w brązowym sosie z kilkoma plasterkami chili. Kiedy zapytałem z jakiego regionu Chin pochodzi to danie, dowiedziałem się, że wymyślił je tutejszy szef.  Nowatorsko, jakby nie patrzeć!

Seth Kugel
Fot. Tom Jamieson

Tłum. I. Grelowska

Londyn - co robić w Bloomsbury?

Londyn - co robić na Redchurch Street?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje