Przejdź na stronę główną Interia.pl

Bułgaria: Morze, słońce i klasztory

Bułgaria to miejsce uwielbiane przez Polaków, ze względu na swoje stosunkowo niedalekie położenie, słowiańskie powinowactwo i wspaniały klimat Morza Czarnego. A przede wszystkim to konglomerat wielu naprawdę interesujących miejsc. Słowem - Bułgaria ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko świetne plaże.

Sozopol, czyli bułgarskie Saint Tropez

Sozopol to miasto niezwykłe, które swoją historią sięga już czasów epoki brązu. Jego dawna nazwa - Apollonia, wzięta od ogromnego posągu Apollina stojącego w mieście, zdradza greckie wpływy. Miasto położone jest na południowym wybrzeżu Bułgarii. Otoczona przez fantastyczne plaże, posiada także atrakcje czysto architektoniczne, w postaci XIX-wiecznego szeregu budynków kamienno - drewnianych, starożytnych pozostałości miasta czy kompleksu cerkwi.

Reklama

Sozopol to miasto handlowe i portowe, na co wskazuje już sam jego symbol w postaci kotwicy, jednak ma także inne, artystyczne oblicze. Z racji swojego malowniczego położenia nad morzem, charakteru rybackiej wioski oraz długiej historii istnienia, przyciąga rzesze artystów. Poza tym co roku odbywa się tutaj festiwal sztuki Apollonia, nawiązujący nazwą do jego antycznego rodowodu, podczas którego można zobaczyć m. in. panoramę bułgarskiego kina. Nie bez powodu Grechutę ujęło to miejsce, skoro śpiewał: "Sozopol to poemat szkoda tylko, że daleko i ginie nam pod powieką, przez cały rok nam się śni, gdzieżeś ty, ach gdzieżeś ty".

Monastyr Rilski jak Klasztor Jasnogórski

Bułgarskie monastyry to nie tylko pustelnicze skupiska kontemplacji i ascetyzmu. To przede wszystkim miejsca obrony bułgarskiej świadomości, kultury i języka, lepsze niż jakiekolwiek fortyfikacje. Na chwile uwagi zasługuje z pewnością Monastyr Rilski, który jest największym i najbardziej rozpoznawalnym klasztorem w Bułgarii. Dla Bułgarów jest symbolem narodowo - religijnym, niczym Klasztor Jasnogórski dla Polaków. Oba klasztory stały się symbolem walki o narodowość, religię i tożsamość. Oba funkcjonują w świadomości rodaków jako narodowa świętość.

Według legendy monastyr założony został przez pustelnika Iwana z Riły w X wieku. Nawet ulokowanie klasztoru na najwyżej wzniesionym masywie górskim na Półwyspie Bałkańskim nie uchroniło go od najazdów. Monastyr, mimo że napadany, plądrowany i niszczony, zawsze niczym feniks z popiołu odradzał się po każdej niszczącej katastrofie. Nawet pożar w 1833 roku, który pochłonął prawie cały obiekt, nie zmiótł go z powierzchni ziemi, ze względu na determinację w wieloletniej odbudowie lokalnych mnichów i obywateli bułgarskich.

Było warto, ponieważ teraz  stanowi nie lada atrakcję i odwiedzany corocznie przez rzesze turystów. Na kompleks klasztorny składa się ponad 300 pokoi i cel mieszkalnych. Do atrakcji należy wieża Hreliova, jako najstarszy istniejący element fortyfikacji, freski m. in. autorstwa słynnych braci Zografów, cerkiew Bogurodzicy, a także słynny rzeźbiony krzyż Rafaiła z postaciami biblijnymi wielkości ziarenek ryżu.

Bałczik, czyli przystań ostatniej romantyczki XX wieku

To antyczne miasto zbudowane w formie amfiteatru i malowniczo położone na wapiennych skałach nad Morzem Czarnym. Z tego powodu jest też nazywany "Białym Miastem". Jego historia także sięga starożytności, jednak to nie jedyny powód atrakcyjności miasta.  Przesądził o tym krótki epizod czasu, kiedy w 1913 miasto na zaledwie trzy dekady zostało przejęte przez Rumunię. Od tamtej pory stało się ulubionym miejscem rumuńskiej królowej Marii Koburg, która uczyniła z niego luksusowy kurort.

Zbudowała tam swoją letnią rezydencję pałacową, nazwaną "Cichym Gniazdem", drugi pod względem zbiorów ogród botaniczny w Europie (ze wspaniała kolekcją kaktusów) i dzielnicę willową. O przywiązaniu królowej do tego miejsca, świadczy jej ostatnia wola, by jej serce spoczęło w pałacowej kaplicy. Pomimo przejęcia miasta przez Bułgarów w 1940 roku i przeniesieniu serca królowej do Rumuni, miasto do dzisiaj żyje legendą zmarłej, którą ze względu na jej upodobanie do sztuki nazywano ostatnią romantyczką XX wieku.

Skalne cerkwie w Iwanowie, czyli oaza spokoju

Iwanów to niewielka miejscowość położona w północno - wschodniej Bułgarii, która zasłynęła z zespołu wykutych w skale monolitycznych świątyń i klasztorów. Początek temu zjawisku dali pustelnicy, a kompleks w miarę upływu czasu zaczął się rozrastać, tworząc w swoim szczytowym okresie imponującą liczbę ok. 40 cerkwi i 300 cel klasztornych.

Mnisi dołożyli wiele starań, żeby stworzyć sakralne centrum w tak niedostępnych warunkach. Ich determinacja  wynikała po prostu z chęci zapewnienia sobie świętego spokoju, gdzie mogliby w skupieniu i z dala od zgiełku kontemplować swoją wiarę i sprawować kult. Obecnie w Iwanowie można dotknąć tej atmosfery. Warto zwiedzić m. in. wykutą w skale cerkiew św. Bogurodzicy i  XIII - wieczne zachowane od erozji freski, dostępne w pięciu kościołach, które stanowią bardzo cenny zabytek sztuki sakralnej.

Sprawdź: Bułgarska riwiera - piękne plaże, krystaliczne morze >>

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje