Tylko we własnym łóżku
Weronika Rosati zdradza nam tajemnice alkowy.
Weronika Rosati, aktorka
Kiedy nie mogę zasnąć, wstaję i oglądam filmy. Mam w domu pół tysiąca DVD. Widziałam wszystkie, niektóre po wiele razy. To mój ulubiony rytuał, który zawsze działa. Ten sposób przydaje mi się najczęściej przed ważnymi wydarzeniami: kiedy zaczynam zdjęcia do filmu, mam casting u znanego reżysera albo... przeprowadzkę. Wtedy miewam kłopoty ze snem. Przed przenosinami do własnego mieszkania byłam tak podekscytowana, że nie spałam do ósmej rano. Nie biorę jednak tabletek nasennych. Kiedyś sprobowałam się nimi ratować i całą noc przeleżałam z otwartymi oczami. Potem spałam do trzeciej po południu, rozbolała mnie głowa.
Źle sypiam też, gdy nie jestem u siebie. Komfortowo i bezpiecznie czuję się tylko we własnym łóżku. Nawet kiedy wyjeżdżam na weekend, zabieram zdjęcia najbliższych, dwa, trzy ukochane filmy i książki. Rozkładam je wokół łóżka, na szafkach i komodach. Oswajam obce miejsca. W nowym mieszkaniu sypialnię urządziłam na biało, bo ten kolor mnie uspokaja.
Najważniejszy mebel to wielkie drewniane łóżko. Mimo że jestem drobna i niewysoka, potrzebuję takiego, bo śpię w poprzek. Moszczę się wysoko na poduchach, gdzieś przeczytałam, że wtedy nie puchną powieki. Taki sposob co prawda źle działa na kręgosłup, ale trudno. Choć na co dzień uwielbiam czerń, nie zasnęłabym w pościeli w tym kolorze. Wolę jasną, romantyczną, w kwiaty. Bliscy śmieją się z moich nocnych koszul: są białe i długie aż do kostek. Kupuję je w sklepach vintage. Nie uznaję ciepłych piżam, choć przez cały rok w sypialni mam otwarte okno, uwielbiam świeże powietrze.Nie marznę, wystarczy, że mocno otulę się kołdrą, a przy mnie będzie Baksi, york, ktory zawsze ze mną śpi. Nieraz budzę się zdrętwiała po nocy przespanej w tej samej pozycji, żeby go nie przygnieść.
Fragment artykułu "Tajemnice alkowy" z lutowego wydania TS.
Artykuł pochodzi z kategorii: Sekrety gwiazd
-
Wasze komentarze













Wasze komentarze (93)