Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czy będąc kobietą, trudniej jest sprostać wyzwaniom?

Jak łączyć macierzyństwo z pracą zawodową? Czy da się sprostać rosnącym wymaganiom stawianym przez współczesny świat? Czy w XXI wieku nadal trudno być kobietą?

Oczekuje się od nas, byśmy jednocześnie pracowały zawodowo i zajmowały się domem. Chcą, byśmy spełniały się jako matki, ale jednocześnie robiły karierę. Wymaga się od nas płaskiego brzucha tuż po ciąży i olśniewającej urody do późnej starości. Kto za tym stoi? Niestety czasem same jesteśmy sobie winne, próbując ambitnie udowadniać, że podołamy tym wszystkim wyzwaniom.  

Praca w domu a praca zawodowa

Reklama

Jesteśmy na etapie zmian zachodzących w społeczeństwie. Nasze matki i babcie częściej zostawały w domu, podczas gdy ich mężowie podejmowali pracę zawodową. Obecnie coraz mniej kobiet decyduje się na taki model, który oznacza utratę niezależności finansowej. Problem jednak w tym, że w wielu domach kobiety idą do pracy, a po powrocie zabierają się za domowe obowiązki, gdyż wciąż niewielu mężczyzn nie rwie się do sprzątania, gotowania i opieki nad dziećmi. Niestety statystyki mówią same za siebie, jak wynika z badania "Postawy kobiet wobec obowiązków domowych" przeprowadzonego na zlecenie firmy Leifheit, wciąż aż 90 proc. kobiet deklaruje, że to one wykonują większość prac związanych z utrzymaniem domu. Jednocześnie 86 proc. pań przyznaje, że może liczyć na wsparcie partnerów. Sytuacja ulega poprawie, jednak wciąż wiele kobiet pracuje na dwóch etatach - tym zawodowym i tym domowym.

Macierzyństwo a kariera

Trzy lata temu w mediach pojawiła się zachęcająca do rodzenia kontrowersyjna kampania funkcjonująca pod hasłem: "Nie odkładaj macierzyństwa na potem". Na spocie smutna kobieta po czterdziestce patrzy tęsknie przez okno swojego nowoczesnego domu, a w tle słychać głos: "Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę. Zdążyłam być w Tokio i w Paryżu. Zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom, ale nie zdążyłam być mamą. Żałuję". Wciąż słowo "karierowiczka" kojarzy się pejoratywnie, podczas gdy mężczyzna poświęcający się pracy zawodowej uchodzi po prostu za ambitnego. Obecnie kobiety bardzo często najpierw chcą osiągnąć sukcesy w wybranej profesji, a dopiero później spełniać się jako matki. Na szczęście dzięki dokonaniom współczesnej medycyny późne zajście w ciąże jest możliwe i przestaje już budzić tak ogromne emocje w społeczeństwie. Coraz więcej kobiet korzysta również z pomocy niań, a odkąd w kodeksie pracy pojawiła się możliwość podzielenia się z ojcem dziecka urlopem rodzicielskim, z roku na rok rośnie liczba panów, którzy decydują się na odciążenie partnerek.

Piękna za wszelką cenę

"Pamiętam, że jak skończyłam 40 lat, w ciągu jednego roku dostałam trzy różne propozycje zagrania czarownic" - żaliła się w 2012 roku Meryl Streep. Jeszcze nie tak dawno aktorka w średnim wieku musiała przejść na przymusową emeryturę lub godzić się na role wiedźm i poczciwych babć. W tym roku statuetkę Oskara dla najlepszej aktorki pierwszego planu otrzymała 60-letnia Frances McDormand, z kolei nagrodę za rolę drugoplanową zdobyła 58-letnia Allison Janney, zatem można dostrzec pozytywne zmiany, które pewnie i do nas wkrótce dotrą.

Z trudnościami dotyczącymi przemian zachodzących w ciele borykają się nie tylko kobiety starsze, ale również te, które zaszły w ciąże. Szczególnie że media i celebryci nie ułatwiają nam zadania. Tylko w ostatnich miesiącach idealną figurą po porodzie chwaliła się Anna Lewandowska i Natalia Siwiec. Szkodliwemu trendowi, który wpędza zwyczajne kobiety w kompleksy, postanowiła przeciwstawić się fotografka Dominika Cuda, która na swoich zdjęciach pokazała m.in. z trenerkę fitness Kasię Bigos miesiąc po porodzie. Pomimo że przed ciążą mogła pochwalić się doskonałą formą, po urodzeniu dziecka nadal miała spory brzuch i obwisłą skórę. Celem kampanii "Fake off Poland" był sprzeciw wobec wymagań dotyczących idealnej sylwetki w każdej sytuacji. Na szczęście coraz więcej gwiazd decyduje się na sesję bez makijażu i retuszu. W 2016 roku twórcy słynnego kalendarza Pirelli pokazali naturalną urodę m.in. Nicole Kidman, Julianne Moore, Penelope Cruz, Kate Winslet czy Umy Thurman. Fotograf Peter Lindbergh tłumaczył, że czuje się w obowiązku zwolnić kobiety z przymusu wiecznego dążenia do nieosiągalnego ideału. Miejmy nadzieję, że wkrótce i do nas dotrze ten sposób myślenia.

 

Nie musimy być perfekcyjne, przestańmy stawiać sobie wymagania, którym nigdy nie będziemy w stanie sprostać. Nie gódźmy się na niesprawiedliwy podział obowiązków i nauczmy się przyjmować wsparcie otrzymywane od naszych partnerów na co dzień. Kobiety, odpuśćmy sobie trochę!

 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje