Przejdź na stronę główną Interia.pl

Życie intymne Coco Chanel

Odnalezione po latach pamiętniki i listy najsłynniejszej reformatorki mody w historii, rzucają nowe światło na jej pełne romansów życie. Lisa Chaney zbiera je, aby od nowa napisać biografię wydatkowej kobiety - Gabrielle Chanel - szczupłej brunetki o tajemniczej urodzie, w której z niesamowitą wręcz siłą zderzały się cechy kobiece i męskie.

Jak seksualność Coco Chanel wpłynęła na historię mody? Przekonajcie się czytając fragmenty książki "Coco Chanel. Życie intymne", która niedawno ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Znak. Oto fragmenty książki.

Reklama

W 1900 roku niepoprawny paryski pismak Henry Gauthier-Villars (znany jako Willy) wydał powieść, twierdząc, że została napisana przez szesnastoletnią uczennicę Claudine. Claudine a l’école i kolejne powieści tej autorki odniosły ogromny sukces. Szumnie zapowiadany styl i jawnie erotyczna tematyka zabarwiły reputację autorki skandalem. Cyniczne słowa Willy’ego, obstającego przy tym, że Claudine w szkole została napisana przez anonimową autorkę, w końcu zostały obalone przez prawdziwą autorkę, jego żonę Sidonie-Gabrielle Colette, która pisała na zamówienie męża (a potem się z nim rozstała).

To, że niektórych podniecają erotyczne przygody nastolatek, nie jest niczym nowym. Ale tradycyjny francuski pogląd, zgodnie z którym kobieta staje się bardziej uwodzicielska, gdy przestaje być nastolatką i zdobywa doświadczenie po trzydziestce, zyskał nieszablonową konkurentkę w osobie młodej, świeżej Claudine. Z pozoru powieści o Claudine pełniły rolę soft porno dla burżuazji, ale pod warstewką przyjemnego podniecenia i seksualnej herezji Colette ubierała w słowa niepokojący problem, jaki nękał współczesnych jej Francuzów: walkę płci.

Wielu mężczyzn miało ambiwalentny stosunek do kobiet. Z jednej strony kobieta była Wenus, której ubraną w gorset, przerysowaną figurę klepsydry otaczano czcią. Z drugiej strony fin de siecle przyniósł coraz bardziej niepokojące wyobrażenie kobiety jako femme fatale, sfinksa pożerającego mężczyzn. (...)

W prowokacyjnie wyzbytej konwenansów Claudine Colette uchwyciła pewien rys obecny we współczesnych jej umysłach i literatura wypełniła się różnymi wersjami tej postaci. Młodsze kobiety w niczym nie przypominały uwodzicielskich i dostojnych grandes courtisanes, za to były obdarzone urokiem podlotka i zadziorną, anarchistyczną kobiecością, a ignorancja i brak onieśmielenia pozbawiały je skrępowania.

(...) Pozbawiona ogłady Claudine była wyzywająca, okazywała swoją pewność siebie za pośrednictwem ciętego dowcipu, nie przejmowała się tradycją i była całkowicie uodporniona na myśl o dojrzałości. Skupiając w sobie ważny aspekt seksualnego zabarwienia tamtego okresu, buntownicza Claudine stała się również jego najbardziej niepokojącym wizerunkiem kobiecości.

Bez wątpienia szczególny urok Gabrielle miał podobny wydźwięk. Jednak mimo całej widocznej nieszablonowości Royallieu możliwości Gabrielle tak naprawdę wcale nie były większe niż możliwości zwykłej kochanki. Stała się "utrzymanką" Etienne’a. Na zdjęciach często wojowniczo spogląda w obiektyw z wystudiowaną, wyzywającą miną, prezentując swą poważną, elfią urodę.

Bez względu na to, w jaki sposób wpłynęła na nią Claudine, Gabrielle - podobnie jak inne kobiety z jakimikolwiek ambicjami - stanęła przed "najbardziej dramatycznym z wyborów: między zachowaniem prestiżu kobiecości i pozostaniem na łasce mężczyzny a odrzuceniem go na rzecz niezależności (...) i skazaniem się na dryfowanie w środowisku, które nie sprzyjało wyemancypowanym kobietom ani psychicznie, ani ekonomicznie".

Nieprzerwany strumień gości przywodził do Royallieu wesołą mieszankę złożoną z arystokratycznych sportowców, gwiazd wyścigów konnych, aktorek, śpiewaków i demi-mondaines - młodych ludzi, których życie kręciło się wokół takiej czy innej rozrywki. Etienne zdecydowanie odradzał przyjaciołom pokazywanie się w Royallieu w towarzystwie żon. Preferowane były kochanki.

Ale jeśli życie Etienne’a wydawało się komuś beztroskim pasmem gonitw z psami i wydawania przyjęć, był w błędzie: pod wieloma względami Etienne wcale nie zasługiwał na miano beztroskiego człowieka. Choć zamiłowanie do wygłupów szło u niego w parze z awersją do podejmowania uczuciowych zobowiązań, całe jego życie stało pod znakiem absolutnego poświęcenia: był całkowicie oddany koniom. Znał je, kochał, rozumiał ich dziwactwa i ich wartość, a gdy chodziło o konie, był zdolny do zaciekłej rywalizacji.

Kupując wierzchowca lub biorąc udział w wyścigu, był doskonałym przeciwnikiem. W rezultacie błyskawicznie osiągnął wysoką pozycję zarówno jako trener, jak i jeździec i w końcu został jednym z najsławniejszych hodowców koni we Francji. Jego obsesja sprawiła również, że gotów był zamieszkać na wsi, co większość młodych mężczyzn o jego statusie społecznym robiła z największą odrazą.

Dom na wsi, do którego sprowadził Gabrielle, był ładny. Najpierw gościli w nim polujący królowie, następnie stał się La Maison du Roy, a w końcu po prostu Royallieu. Najpierw był klasztorem, potem opactwem, z upływem czasu zmieniano go i rozbudowywano. Ostatecznie w château urządzono stadninę, co doskonale odpowiadało potrzebom Etienne’a. Z Royallieu niedaleko było do toru wyścigowego Chantilly w prowincji Oise, uważanego za najlepszy ośrodek treningowy dla koni czystej krwi we Francji.

Choć młodzi, bogaci oficerowie w Moulins schlebiali Gabrielle i byli świetnymi towarzyszami zabaw, w rzeczywistości wiodła ona życie nisko urodzonej ekspedientki zamieszkałej w ubogiej części miasta. W Royallieu po raz pierwszy doświadczyła przepychu, a ponadto pewnego zainteresowania ze strony innych ludzi. Choć nigdy nie występowała w roli pani domu, miała zostać irreguliere Etienne’a na kilka lat. Chłonięcie standardów i konwencji Royallieu wymagało jednak znacznego wysiłku i przez jakiś czas czuła się tam nie na miejscu. Potem przyznała, że kłamała, by zataić swoje braki.

Kontrast między dawnym życiem Gabrielle a tym, które wiodła w Royallieu, był prawie niewyobrażalny. Nic dziwnego, że porzuciwszy praktycznie z dnia na dzień życie kontrolowane przez osoby, których nie znosiła, wśród przywilejów Royallieu, jego służby i wyrafinowanego towarzystwa czuła się jak we śnie. Nie musiała już wcześnie wstawać i iść przez miasto do swoich pracodawców petit bourgeois, kłaniać się i silić na służalczość wobec traktujących ją z góry klientek.

Pojmując powoli swoją nową pozycję, Gabrielle rozwiązała drażliwy problem służących w Royallieu, o których mówiła krótko: "Bałam się ich". Owszem, w 1906 roku podważano hierarchizację społeczną, ale służący Etienne’a na pewno nie kwapili się do tego, by traktować nisko urodzoną kochankę swego pana z wielkim szacunkiem. Tymczasem jeśli była ekspedientka miała taką ochotę, mogła przez cały dzień nie robić nic poza leżeniem w łóżku i czytaniem kiczowatych powieści.

Z początku Gabrielle wypoczywała bez końca, co było obce zarówno jej naturze, jak i wychowaniu. Etienne był zbyt aktywny, by kultywować sztukę lenistwa, i zdumiewała go jej umiejętność czytania w łóżku do południa. Ale Gabrielle zajmowała się czymś więcej niż tylko zwykłym czytaniem popularnej beletrystyki: ona się uczyła. Od dziecka ta bardzo inteligentna młoda kobieta nie miała nikogo, kto by ją poprowadził. Przyznając później, że na początku czytała "chłam", dodała: "Nawet najgorsza książka ma ci coś do powiedzenia, coś prawdziwego. Najgłupsze książki są arcydziełami doświadczenia" .

Powiedziała nawet: "Powieści uczyły mnie życia (...). Można w nich znaleźć wszystkie wielkie niepisane prawa rządzące ludzkością (...). Od powieści w odcinkach po największe klasyczne dzieła - to wszystko jest rzeczywistością przebraną za marzenia". Pozwalając sobie korzystać z czasu, którego wcześniej miała tak niewiele, i rozkoszować się marzeniami, Gabrielle pochłaniała tanie romansidła, jedyną pożywkę dla jej wyobraźni, którą jak dotąd spotkała na swej drodze.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Dowiedz się więcej na temat: Coco Chanel | Coco Chanel. Życie intymne | Gabrielle Chanel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje