Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

W "Kartotece" Tadeusza Różewicza bohater dramatu Wiktor leży na łóżku, a co chwilę dosiadają się do niego nieproszeni goście: rodzice, była kochanka, wujek, który wraca z pielgrzymki. Jest nawet chór starców. Scena ta przypomniała mi się podczas czytania raportu Wojtka Staszewskiego o tym, co Polka wie o seksie, a właściwie co słyszy od samozwańczych ekspertów (s. 40).


Reklama

Podobieństwo jest uderzające. Młoda Polka nie jest w sypialni sama z mężczyzną. Nogę w drzwi wsadzają politycy, księża, a przez okno zaglądają producenci pornografii i edukatorki seksualne, które głoszą pochwałę masturbacji. Jazgot, jaki przy tym powstaje, nie sprzyja udanym stosunkom. Mówimy, że seks to sprawa intymna. Co to jednak za intymność, gdy chór starców dyktuje dojrzewającej kobiecie, kiedy może zacząć współżycie, jak ma zapobiegać ciąży, i sączy jej do głowy brednie o tym, jaka ma być, żeby podobać się mężczyznom.

Nie będę tu narzekał, że w szkole nie ma porządnych lekcji na temat seksu, chociaż rozmnażanie ludzi wydaje mi się ważniejsze niż podział pantofelka. Skoro wychowawcy wycofali się z tej misji ze strachu, na polu zostają rodzice. Mówi o tym psycholog Małgorzata Ohme (s. 48). Jeszcze nigdy przygotowanie dziewczyn do dorosłego życia nie było sprawą tak istotną. Bo jeśli nie matka albo ojciec, to kto powie nastolatce, że seks nie wygląda jak na filmach pornograficznych? I że nie warto narażać swojej intymności dla internetowych "lajków".

Kto przekona, by dbać o antykoncepcję, bo przecież gdy młodym ludziom zdarzy się niechciana ciąża, żaden obrońca cnoty nie pomoże im utrzymać dziecka. Rodzice nie mają wyjścia. Tylko im naprawdę zależy na szczęściu córki. Reszta zajmuje się jej "moralnością" z absolutnie niemoralnych powodów.

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje