Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Kto z nas nie zazdrości sportowcom chwili, gdy stoją z medalem na podium, słuchają hymnu, a potem rozdają autografy. Wtedy nie pamięta się o tym, że kiedy światło na stadionie gaśnie, nawet mistrza dopada lęk, czy potrafi powtórzyć wynik, potwierdzić, że jest najlepszy. Bo jeśli nie, nie będzie litości: media ogłoszą koniec kariery, a kibice tylko machną ręką.


Reklama


Okrucieństwo tej reguły zrozumiałem, czytając wywiad z Otylią Jędrzejczak, medalistką olimpijską w pływaniu (s. 52). Otylia szczerze opowiada, jak trudne było dla niej odejście ze sportu. Jak beznadziejna jest pustka, gdy rano, zamiast iść na trening, zostaje się ze swoimi myślami. A one są wtedy największym wrogiem. To smutny paradoks, że sportowców, dopóki zdobywają medale, otacza sztab psychologów, a gdy wypadają z gry, są sami.

Dlatego w wyczynowym sporcie nie wystarczy wytrenowane, atletyczne ciało, trzeba być też siłaczem ducha. Mówi o tym inny mistrz, Rafał Sonik, jedyny polski zwycięzca rajdu Dakar (s. 62). I podkreśla, że wygrywa rajdy nie dlatego, że jedzie najszybciej. Zwycięża, bo nie ulega emocjom, jest na tyle opanowany, by zdjąć nogę z gazu tam, gdzie inni ryzykanci wypadają z trasy. Warto to przemyśleć, bo reguły wyczynowego sportu okazują się aktualne i w naszym życiu.

Zachęcam do przeczytania tekstu redakcyjnej psycholog Jagny Kaczanowskiej Poskromienie złośnicy (s. 222). Jest o tym, że bez względu na to, jak wysoko wisi poprzeczka, energię, by ją przeskoczyć, musimy znaleźć w głowie. Pokonać "złośnicę", która szepce do ucha: "Daj spokój, nie uda się, tylko się zbłaźnisz". I podobno każdy tę energię w głowie ma. Trzeba tylko nauczyć się ją uruchamiać. To dobra wiadomość na wiosnę, kiedy mamy ochotę coś zmienić w życiu i zastanawiamy się, czy się da. Pogodnych świąt.

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje