Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

W szkole, do której chodziłem, wychowawczyni biła nas po rękach drewnianym piórnikiem. Ktoś gadał na lekcji - trach po łapie, ktoś nie odrobił zadania - znowu trach! Polecenie "wyciągnij rękę" traktowaliśmy jak element systemu motywacyjnego.


Reklama

Matematyk wyciągnął raz mojego kolegę za ucho na korytarz, pamiętam wierzgające w powietrzu nogi. Przypomniało mi się to podczas lektury świetnej rozmowy z Janem Peszkiem o wolności (s. 40). Aktor też doświadczał przemocy w szkole oraz na religii. Ale wiedział coś, czego mu zazdroszczę: że dzieje się bezprawie, bo nikomu nie wolno naruszać godności dziecka.

Dlatego gdy po latach jego córka Maria została wyśmiana przez polonistkę za wypracowanie o swojej pierwszej miłości, pan Jan "wkroczył bez zastanowienia". Postęp polega bowiem tylko na tym, że kiedyś w szkole bito, a dzisiaj się wyszydza. I niemal każdy ma w tej sprawie swoje #MeToo. Jedynym obrońcą mogą być w takich sytuacjach rodzice.

Dlatego zachęcam do przeczytania raportu Jak wychowują ojcowie (s. 56). Dużo w nim wiedzy o tym, jak być dla swojego dziecka przyjacielem, a nie tylko... motywatorem do sukcesu. Warto, bo oba artykuły dowodzą, że ze wszystkich urazów dzieciństwa zwichnięty kręgosłup zrehabilitować najtrudniej.

Jacek Szmidt - redaktor naczelny Twojego STYLU


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje