Przejdź na stronę główną Interia.pl

Od redakcji

Baju, baju, będę w raju... Kto z nas nie zna i nie słyszał chociaż raz tego nieskomplikowanego w swojej wymowie powiedzonka, które w sposób oczywisty zadaje kłam tak zwanym opowieściom "na wyrost". Czyli bajkom... konfabulacjom, marzeniom czasami tak wyrafinowanym, że ich zrealizowanie właśnie między bajki włożyć można.


Na półkę z napisem nierealne, niewykonalne. Bajkowe po prostu. Całkiem niedawno czytałam w - jak to mówią - szczytnym celu bajkę o pewnej dziewczynce, która zaopiekowała się ptakami szczęścia. Pomyślałam wówczas o tych czasach, o tej niewinności i nieograniczonej niczym i nikim bezkresnej ufności dziecka, jego wiary w to, że nie ma limitów, że nie ma niemożliwego i że Czerwony Kapturek nie zostanie zjedzony przez wilka w przebraniu babci, a Jaś uchroni Małgosię przed wrzuceniem do pieca. Z wiekiem bajki, a właściwie ich przesłanie, zaczynają dorastać z naszym PESEL-em.

To wtedy na horyzoncie pojawia się rycerz na białym rumaku i myśl, że w nagrodę za przerzucanie grochu w popiele nie będziemy nosiły za ciasnych szpilek. I nagle coś się zaczyna psuć na "łączach"... Koń, a właściwie rycerz na nim, pędzi w innym kierunku, a my dochodzimy do wniosku, że w życiu jednak wygodniej chodzi się na niewysokich obcasach. To wtedy zaczynamy śmiać się z bajek, radzimy przyjaciołom, żeby nie bajdurzyli i żeby to, do czego dążą i do czego chcą przekonać innych, włożyli między bajki.

Kończy się bajka, zaczyna się życie. Dorosłe, poważne i odpowiedzialne. Więcej w nim prozy niż wzlotów. Pomyślałam o tym, kiedy nagrywałam bajkę o małej Hani, która uratowała ptaki szczęścia... A te przecież siadają i nam na ramionach, także wtedy, gdy już nie wierzymy w bajki.

Pozdrawiam wszystkie dzieci też


Małgorzata Domagalik

Reklama


Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Domagalik | Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje