Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dziewczyńskie niedziele w Krakowie

Potrzeba obcowania ze sztuką i poznawania nowych osób, z którymi można napić się kawy w wyjątkowym wnętrzu i porozmawiać o rzeczach niebanalnych. Tak w skrócie można zdefiniować "Dziewczyńskie niedziele". Projekt, który od lat cieszy się uznaniem w Krakowie. Teraz wraca w nowej formule. Jego pomysłodawczynią jest Monika Grabowska - Skucha. Na co dzień projektuje wnętrza. W pierwsze niedziele miesiąca postanowiła zaprojektować czas wolny swoim przyjaciółkom i ich znajomym.

Pierwsza niedziela będzie dla nas

Nie pamiętam dokładnie... Pierwsze "Dziewczyńskie niedziele" organizowałam prawie dziesięć  lat temu. Pomysł narodził się spontanicznie i naturalnie.

Reklama

Na studiach miałam sporo wolnego czasu (tak to oceniam z tej perspektywy). Godziny spędzałam w galeriach sztuki - opowiada Monika Grabowska - Skucha.

Potrafiłam poświęcić cały dzień, aby pociągiem dotrzeć do Wrocławia i zobaczyć tam  wystawę w Muzeum Architektury. O moich przygodach i emocjach związanych ze sztuką opowiadałam znajomym. Były zafascynowane i chętne na podobne przeżycia. Jednak znalezienie wspólnego terminu - niemal za każdym razem - było wyzwaniem. Zawsze coś wypadało.

Wówczas stwierdziłam, że cykliczne spotkania ułatwią planowanie. Pierwsza niedziela miesiąca jest łatwa do zapamiętania. I tak zaczęło się obcowanie ze sztuką i kawą w tle. Do tego trunku mam słabość - dodaje architektka.

Żywiołowe spotkania

Uczestniczki spotkań z entuzjazmem podchodzą do "Dziewczyńskich niedziel". Zdarza się, że nie wszystkie docierają na spotkanie, rodzinne obowiązki czasem biorą górę. Ja to rozumiem - kiwa głową Monika. Też mam rodzinę. Nieraz jest tak, że mamy ochotę zaszyć się w domu, spędzić dzień w fotelu z książką lub na sofie przy ulubionych serialach; posprzątać szafę lub wybrać się do SPA i odespać tydzień.  

Mam ten przywilej, że jako organizatorka jestem pierwsza w muzeum. I mogę mobilizować inne panie do wyjścia z domu. Co najważniejsze, nigdy nie żałowałam czasu poświęconego temu projektowi.

Chwile spędzone w damskim gronie są inspirujące i nie zamieniłabym ich na inną formę relaksu. Dzięki mojej koleżance Kasi, która jest na bieżąco z mapą gastronomiczną Krakowa, odkryłam wiele miejsc, do których chętnie wracam. W upalne dni idealnie sprawdza się kawiarnia w malowniczym ogrodzie przy Domu Józefa Mehoffera.

Takie spotkania, choć planowane, bywają zaskakujące. Kilka lat temu pochlebne artykuły w prasie zachęciły nas do zapoznania się z wystawą "Turner. Malarz żywiołów". Jego obrazy i szkice miałam okazję oglądać w Londynie, skąd pochodził. Byłam zachwycona. Jednak w Muzeum Narodowym w Krakowie wrażenie na mnie zrobiły dwa płótna XIX wiecznego mistrza. Widziałam, że dziewczyny też są rozczarowane. Na osłodę, w ramach zakupionego biletu, wybrałyśmy się na ekspozycję stałą w muzeum. Tematem przewodnim było rzemiosło artystyczne od średniowiecza do secesji. Mogłyśmy podziwiać: wnętrza, suknie, biżuterię i inne przedmioty codziennego użytku. Byłyśmy w swoim żywiole!

U cioci na urodzinach

Dotychczas spotkania organizowałam w kameralnym gronie. Jednak po przerwie, spowodowanej wychowaniem dziecka, postanowiłam zmienić formułę - mówi organizatorka projektu.

Byłam na urodzinach mojej cioci. To jedna z ciekawszych imprez, na które zostałam zaproszona. Głównie ze względu na towarzystwo. Pomyślałam wtedy, że jeżeli kogoś lubię, to prawdopodobnie z jego znajomymi też znajdę wspólny język. Dlatego namawiam dziewczyny, żeby na muzealne spotkania  przyprowadzały swoje koleżanki, mamy i córki.

W szkole i na studiach łatwo zawiera się nowe znajomości. Z czasem utrzymywanie kontaktów i poznawanie nowych osób staje się trudniejsze."Dziewczyńskie niedziele" mają to ułatwić. Chciałabym też, żeby moja córka miała systematyczny kontakt z ciekawymi osobami, ich dziećmi i sztuką, na kawę jeszcze przyjdzie czas - uśmiecha się organizatorka projektu.

Powstrzymaj się

Od dawna wypatruje tej niedzieli w kalendarzu. Czeka nas wspaniała wystawa: "Z drugiej strony rzeczy.Polski dizajn po roku 1989". Musiałam powstrzymywać się, aby nie iść na nią wcześniej. Ekspozycja w sześciu działach ukazuje tendencje i zmiany w polskim wzornictwie. Prace projektantów to często wynik eksperymentu z materiałem, formą i technologią. Warto przyjrzeć się temu z bliska. I właśnie taki mamy plan! 13 maja spotykamy się pod gmachem Muzeum Narodowego w Krakowie o godzinie 11.00. Wymagane kieszonkowe na bilet i kawę. Informacje na temat wydarzenia można znaleźć w mediach społecznościowych. To będzie "dizajnerska"niedziela. Co dalej? Może uda się wyjechać poza Kraków? Na to liczę.

Zobacz także: 






Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje