Przejdź na stronę główną Interia.pl

TEST: Nokia DC-16 - energia z torebki

Uniwersalna ładowarka przenośna Nokia DC-16, z którą nie rozstaję się od kilku miesięcy, już nieraz uchroniła mnie od kłopotów, a ile razy od niepotrzebnych nerwów - nie zliczę.

Ładowarka poddana została testom w naprawdę ciężkich warunkach. Dość wspomnieć, że mój służbowy smartfon, którym wykonuję i odbieram średnio 40-50 połączeń dziennie, odbieram e-maile z dwóch skrzynek pocztowych, korzystam z dwóch messengerów, przeglądarki stron internetowych i serwisów społecznościowych, robię zdjęcia i słucham muzyki, naprawdę nie ma łatwego żywota. Ładowana przez noc bateria najdłużej wytrzymuje do godz. 19:00 następnego dnia. Wiem, że mogłabym zamienić go na mocniejszy i bardziej ergonomiczny model, ale przyzwyczaiłam się do tego i nie wierzę, że nówka za jakiś czas nie podzieliłaby jego losu przy tak intensywnej eksploatacji.

Reklama

Wcześniej korzystałam z dwóch baterii, które wymieniałam w razie potrzeb. Niestety trzeba było pamiętać, żeby ładować dwie i to obie w środku urządzenia, co sprawiało kłopoty. Wtedy na testy do redakcji przyszła przenośna ładowarka Nokii DC-16. I wielokrotnie przeszła je w ekstremalnych warunkach, tym samym zapewniając sobie stałe miejsce w mojej torebce.

DC-16 ma dwa wejścia USB: klasyczne i mikro, dzięki czemu można ją łatwo naładować nawet za pośrednictwem komputera czy w samochodzie. Bez problemu podłączamy ją również do smartfona. Ma cztery kontrolki poziomu energii - full oznacza 2200 mAh, co może dać telefonowi nawet dzień dodatkowej pracy.

Wygląda jak bateria paluszek w powiększeniu, wyposażona jest w kabelek USB. Do wyboru są cztery wersje kolorystyczne: niebieska, fuksjowa, biała i czarna.

Pierwszy test, jaki przeszła Nokia DC-16 to zasilanie nawigacji samochodowej. Bez problemu utrzymała pracujący w trybie nawigacji smartfon, dodatkowo w tym czasie będący źródłem muzyki, przez całe pięć godzin drogi. Ładuje się ją w całości w trochę ponad godzinę.

Największy test przypadł jednak po powrocie z urlopu, kiedy to ładowarka dawała mi wsparcie podczas pracy w biurze prasowym dużego festiwalu muzycznego, gdzie dziennie wykonuję około 150 połączeń telefonicznych, wysyłam kilkadziesiąt smsów, korzystam z programów biurowych i przeglądarki internetowej od rana do później nocy.

Kiedy bateria smartfonu nie dawała już rady w okolicach wczesnego popołudnia, na zasobach zewnętrznej ładowarki mogłam spokojnie pracować do końca długiego zmiany biura prasowego.

Jedyne, co przeszkadza w używaniu tej ładowarki, to kształt. Gdyby była płaska, można by ją łatwiej trzymać razem z telefonem, czy też zapakować z nim do etui. W formie walca jest znacznie mniej poręczna, ale trzeba przyznać, że nie zajmuje zbyt wiele miejsca w torebce.

Twoja inspiracja

Styl.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje