Przejdź na stronę główną Interia.pl

Z rąk do stóp

Mieszkanki Wenecji zawsze przywiązywały dużą wagę do butów. Oczywistym wydaje się, że w mieście pieszych, które bywa sezonowo zalewane, wygoda i praktyczność to podstawowe cechy pożądane w obuwiu. Ale moda nigdy nie zostawała w tyle.

Na przykład w XVI w. władze miejskie nałożyły na słynne lokalne kurtyzany i prostytutki kodeks ubioru. Dotyczył on między innymi butów na tak wysokich platformach, że trudno było w nich chodzić. Zgodnie z oczekiwaniami zniechęciło je to do chodzenia po ulicach, ale w zaskakująco krótkim czasie, takie obuwie stało się bardzo modne wśród niepracujących kobiet Wenecji.

Reklama

Dzisiejsi weneccy szewcy próbują znaleźć równowagę między modą i wygodą, wyrabiając ręcznie duży wybór kozaków i czółenek, przy użyciu tradycyjnych technik połączonych z kreatywnością. Obecnie trzech znanych szewców uprawia swój zawód w warsztatach oddalonych zaledwie parę minut od mostu Rialto. Wszyscy trzej to kobiety.

Kiedy Daniela Ghezzo (www.danielaghezzo.it) studiowała malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Wenecji, nie mogła przestać rysować butów i instynktownie wiedziała, że jest to jej prawdziwe powołanie. - Moi rodzice prowadzili mały sklepik z elektryką w Calle dei Fuseri - tłumaczy - a na końcu ulicy swój warsztat miał znany szewc, Rolando Segalin. Ze względu na znajomość z moją rodziną, zgodził się, bym przychodziła do niego uczyć się sztuki szycia butów.

W wieku 18 lat pani Ghezzo zaczęła spędzać całe dni w atelier Segalina, a w wolnym czasie pracowała jako kelnerka, by mieć pieniądze na życie. Kiedy signor Segalin przeszedł na emeryturę, Ghezzo, wtedy już 24-latka, czuła się na siłach, by przejąć jego zakład. Z pomocą asystenta, który zajmuje się zszywaniem, Daniela produkuje średnio 10 par butów na miesiąc, w cenach od 700 euro za kobiece do 800 euro za męskie buty. Jej klienci czekają około 6 tygodni na dostawę. - Mimo, że wystawiam parę moich ulubionych wzorów w oknie, robię tylko buty na zamówienie - zastrzega.

Natomiast Giovanna Zanella na wystawie swojego barwnego warsztatu w dzielnicy Castello ma duży wybór przyciągających wzrok butów. Podczas, gdy pani Ghezzo preferuje klasyczny styl, Zanella stawia na jaskrawość i lubuje się w lekkiej przesadzie. Córka mistrza hutnictwa szkła otworzyła swój sklep z kapeluszami, torebkami i innymi dodatkami 15 lat temu. Od 10 lat skupia się tylko na butach.

- Nie umiem ładnie rysować - opowiada pani Zanella - ale oczami wyobraźni widzę but, który chcę zrobić i po prostu wiem, jak się za to zabrać. W swoich początkach, czerpała również z rad signora Segalina. - Przynosiłam do niego to, co zrobiłam, a on mi pokazywał, co mogłabym jeszcze poprawić.

Zanella korzysta przede wszystkim ze skóry z regionu Padwy, eksperymentując z różnymi wykończeniami i efektami, dostosowując kształty do tego, co wymyśli. - Większość ludzi potrzebuje parę lat, by spodobały im się moje projekty - mówi. Jedną z ostatnich kreacji są czółenka, wykończone plisą z jasnoniebieskiej skóry węgorza, która osłania kostkę niczym zasłonka. Wiele kobiet, które stanowią 70 proc. wszystkich kupujących, lubi sposób, w jaki jej buty eksponują nogę. Ceny obuwia wahają się od 700 euro za damskie do 900-1500 euro za męskie.

Trzeci szewc również uczył się u pana Segalina podczas dwóch, wydłużonych wizyt w Wenecji, zanim otworzyła swoje własne atelier w dzielnicy San Polo w 2003 roku. Jednak jej pochodzenie znacznie różni się od pozostałych dwóch pań. Gabriele Gmeiner (www.gabrielegmeiner.com) urodziła się w Austrii, w Londynie zdobyła dyplom z technologii i wzornictwa obuwia, po czym wyjechała na kolejne szkolenia w Wiedniu i Paryża. Zdobywała doświadczenie pracując u Johna Lobba w Londynie i Herm?s w Paryżu.

- Zamieszkałam w Wenecji przez przypadek - opowiada Gmeiner - ale to się świetnie łączy z moją profesją. Brak samochodów na ulicach spowalnia tempo życia, które dostosowuje się do tempa tradycyjnych sztuk rzemieślniczych.

Zeszłego lata pani Gmeiner robiła buty do przedstawień operowych na Salzburg Festival. - To było całkiem odmienne doświadczenie od tego, co robię w swoim atelier - opowiada. - Tutaj w Wenecji wszystko jest szyte, a dla teatru używaliśmy kleju, by oszczędzić na czasie.

Filozofia butów ręcznie robionych przez Gmeiner opiera się na wytrzymałości, która wymaga klasycznej elegancji, wykraczającej poza modę. Do swoich dzieł używa głównie cienkiej skóry, ale robiła również buty z aksamitu z czystego jedwabiu, który był tkany na zamówienie w ten sposób, by przypominał skórę aligatora. Nazywa ten materiał Grand Canal Alligator, a kosztuje tyle samo, co naturalna skóra gada.

Większość amatorów wyrobów z atelier Gmeiner pochodzi z zagranicy i płaci od 1800 euro wzwyż za jedną parę butów. - Uważam, że zlecając młodemu rzemieślnikowi jak ja zrobienia dla siebie butów - tłumaczy Gmeiner - ci mężczyźni i kobiety nie tylko kupują luksus. Oni z rozmysłem wspierają wiekową sztukę.

Kate Singleton

New York Times

Tłum. Małgorzata Turnau

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje