Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wczoraj błąd, dzisiaj trend

Kto nigdy się nie wygłupił z żadnym ciuchem? Kto nie ubrał się idiotycznie, brzydko, nieodpowiednio do okazji, kto nie dał się zwieść bezsensownej sukience, butom, które są paskudne, niewygodne i do niczego nie pasują? Sama mam na koncie parę występów, o których wolałabym zapomnieć.

Marynarka włożona na gołe ciało, odsłaniająca za dużo dekoltu kobiety już dobrze czterdziestoletniej (wówczas). Zielony kapelusz z szerokim rondem włożony do szortów i długiego płaszcza. Ratunku! Niestety pamięć nie chce wymazać tych przykrych epizodów z mego życia, a nawet je złośliwie wyolbrzymia. Jedno pocieszenie - nie ja jedna.

Reklama

W Stanach właśnie ukazała się książka "I Actually Wore This: Clothes We Can’t Believe We Bought" (Naprawdę to nosiłem: nie możemy uwierzyć, że kupiliśmy te ubrania, wyd. Rizzoli). Autor Tom Coleman spisał w niej wstydliwe wynurzenia osób normalnie uchodzących za bardzo eleganckie. Niefortunne przygody ubraniowe opisują z humorem, nie szczędząc sobie krytyki. Nazwisk nie będę podawać - są to osoby znane głównie publiczności amerykańskiej, nam niewiele mówiące. Liczy się tu umiejętność wesołej samokrytyki, przyznacie, u naszych osobistości nieczęsta.

Jest to zresztą jeden z podstawowych warunków elegancji. Zobaczyć błędy, żeby je naprawić. Fashion faux pas - fałszywy krok, w wolnym tłumaczeniu rzecz, której się nie robi. Przekroczenie zasad dobrego smaku. Ale kto je właściwie ma ustalać? Gdzie spisano reguły? Nie jest łatwo, szczególnie że wszystko dzieje się w czasach, kiedy coś, co przed chwilą było herezją, nagle staje się trendem. Wczorajsze błędy stają się dzisiejszym nakazem.

Skarpetki do sandałów, dżins do dżinsu, pomieszane różne wzorki. Piżama - kiedyś dobra tylko do łóżka, dziś również na wyjście. Nie śmiałabym samodzielnie definiować współczesnych faux pas, z pomocą przychodzą internetowe autorytety. Zdania w tej sprawie są różne: jedni znajdują tylko pięć groźnych wykroczeń, inni dwadzieścia, niektórzy aż czterdzieści.

W jednym panuje zgoda: skarpetki do sandałów zajmują jednomyślnie czołową pozycję rankingów (projektanci mają na ten temat inne zdanie). Dalej, oto najczęściej cytowane "błędy" (także te, z którymi niekoniecznie się zgadzam): welurowy dres, spodnie haremówki, top odkrywający brzuch, torebka noszona w talii, tzw. nerka, crocksy (George Bush połączył dwa w jednym: nosił crocksy ze skarpetkami), stringi wystające nad paskiem spodni, neonowe sznurowadła, kozaki do szortów, hawajskie koszule, za duże torby, za duże okulary, scrunchies - ozdobne frotki do włosów (dla dziewczynek powyżej 10 lat).

Ciekawe skądinąd, że jako fashion faux pas zakwalifikowano tutaj poszczególne części garderoby, a nie zestawienia, i że nie odniesiono się do okazji. Łatwo zdyskwalifikować crocksy, ale co złego, jeśli nosi się je na działce? Większym "fopasem" byłoby nosić tam szpilki. W hawajskiej koszuli na wakacjach w tropikach też trudno dopatrzyć się czegoś niewłaściwego. A jeśli na pokazie Prady nosi się szpilki ze skarpetkami, to co?

Lepiej poznęcajmy się nad tymi, którym i tak nic nie zaszkodzi ani nie pomoże - celebrytami. Katy Perry wciśnięta w sukienkę tubę z pc v, jakby owinięta taśmą klejącą, Cher jako Apacz (co prawda na scenie, ale i tak była to przesada), Björk ubrana w pióra łabędzia, który zdziwiony, że tam się znalazł, ponuro zwiesza dziób z ramienia piosenkarki.

Céline Dion też ma duże zasługi w tej dyscyplinie - ostatnio na tygodniu haute couture w Paryżu musiała aż wejść na dach samochodu, żeby widzowie żądni widoku jej dziwacznej marynarki Dsquared i dziurawych dżinsów mogli ją zobaczyć. Złote sandałki też były. Można dojść do wniosku, że największym faux pas jest być modnym. Tylko tyle i aż tyle.

Joanna Bojańczyk

TWÓJ STYL 9/2017

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje