Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ważna rzecz torebka

Ładna torebka od polskiego projektanta jest równie modna, jak ta ze znanym logo.

Rozpętany kilkanaście lat temu szał na markowe torby nie mija. Nic dziwnego, bo im prostsze staje się nasze codzienne ubranie, tym bardziej liczą się dodatki. A torebka to więcej niż ozdoba, to przedmiot użytkowy. Kiedyś służył do przechowania puderniczki i chusteczki, dzisiaj nosimy w nim całe życie. No i trzeba przyznać, jest to także symbol statusu.

Reklama

O ile żeby nosić modną sukienkę, trzeba być młodą i chudą, to żeby mieć modną torbę, wystarczy dużo kasy. Wciąż więcej, bo inflacja dotyka artykuły luksusowe bardziej niż inne. Wzrost cen świadczy również o tym, jak nienasycony jest popyt na markowe torebki.

Portal Business of Fashion podaje, że cena najtańszego modelu Chanel wynosi 7600 dolarów, czyli ponad 23 tysiące złotych (wobec 4800 dolarów dziesięć lat temu). Maleńka wieczorowa torebka Valentino na łańcuszku - 6 tysięcy złotych. Ceny nie odstraszają kupujących, na model Vuittona Capucine (od 16 do 18 tys.), rzeczywiście piękny, czeka w kolejce 800 osób. W Paryżu, bo w Warszawie jest jeszcze bez zapisów... Ale zejdźmy na ziemię.

Modna, ładna torebka to niekoniecznie ta ze światowym podpisem i w cenie czterocyfrowej. Ważne, żeby była dobrze zaprojektowana i wykonana. W tej branży dużą aktywność wykazują polscy projektanci. Pojawiło się mnóstwo nowych marek, sporo tańszych niż zagraniczne i dostępnych w sklepach online. Torby nie musisz przymierzać, więc transakcja internetowa jest obciążona niewielkim ryzykiem pod warunkiem, że się towar dokładnie obejrzy i przeczyta opis.

Wśród dziesiątek nowości jest kilka, które znam, bo miałam je w ręku. Czarne minimalistyczne worki Ani Kuczyńskiej stały się już rozpoznawalne, podobnie jak inspirowane "shopperkami" torby Ewy Wajnert. Proste a pomysłowe są torebki Joanny Klimas - czarne z rozrzuconymi białymi literkami, żartobliwie nawiązują do kultu logo. La Boba, marka, z którą wystartowały niedawno dwie warszawianki: Nunu Radziwiłł i Katarzyna Szegiedewicz, już została nagrodzona Doskonałością Mody TS. Słusznie, bo torby szyte są z pięknych, włoskich skór, mają dobre proporcje, doskonałe zamki. Poziom światowy, ceny krajowe.

Dalej - Manu, marka stworzona przez Marię Thiel Roman, projektantkę wnętrz - znów shopperki, ale tym razem minimalistyczne z kolorowymi rączkami, lekkie, zgrabnie uszyte. Do noszenia w ręku i na ramieniu. Ciekawa jestem, jaki będzie dalszy los naszych debiutantów. Wydaje się obiecujący, gdy się czyta o karierach Kate Spade czy Anyi Hindmarch, dziś właścicielek firm o światowym zasięgu. Zaczynały nie tak dawno od zera.

Brytyjka Hindmarch miała zaledwie 19 lat, gdy za pożyczone tysiąc funtów uszyła pierwsze torebki. Wysłała je do magazynu "Vanity Fair" i od razu sprzedała 500 sztuk! Dzisiaj jej torebki noszą Scarlett Johansson, Siena Miller, Keira Knightley.

Amerykanka Kate Spade prowadziła w magazynie "Mademoiselle" dział dodatków. W 1993 roku razem z mężem otworzyła firmę kaletniczą. Sukces był taki, że szybko musiała rozszerzyć biznes na kosmetyki, pióra, okulary... Gra jest zatem warta świeczki, zważywszy, że rodzi się nowy snobizm - na torebki spoza głównego nurtu. Znane logo już się trochę opatrzyły, wydają się niczym więcej niż deklaracją stanu konta. Może więc coś innego? Dobrego i polskiego!

Joanna Bojańczyk

Twój Styl 5/2014

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje