Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jaka forma na głowie

Wydawało się, że kapelusz czasy świetności ma za sobą. Ale to się zmieniło!

Kiedy słyszę słowo "kapelusz", robię się nieufna. Może dlatego, że myślę zaraz o wyścigach w Ascot lub Longchamp, Janie Marii Rokicie i Kate Middleton oraz paniach w wieku poprodukcyjnym, które uważają się za eleganckie. A także byłabym zapomniała o amerykańskich piosenkarkach country z Dolly Parton na czele. Nakrycia głowy Justina Biebera (bejsbolówka, hełm nabijany kolcami itp.) pomińmy.

Reklama

Kapelusz ma bogatą przeszłość i do niedawna sądziłam, że teraźniejszości nie ma żadnej, o przyszłości nie mówiąc. Bo wyczyny ekscentrycznego kapelusznika Philipa Treacy’ego nadają się do pokazywania na wyścigach właśnie oraz ewentualnie na wytwornych ślubach.

Jednak ostatnio obserwujemy renesans kapelusza. Stał się gwałtownie modny. Paryż, Londyn, Berlin, Amsterdam - bez nakrycia głowy nie ma tam fajnie ubranego człowieka. Co ciekawe, zapanowała koedukacja - dziewczyny noszą to samo co chłopaki (czyli egzemplarz wypożyczony z męskiej szafy, nie odwrotnie). Absolutnie nie obowiązuje zasada, że do kapelusza należy wystroić się elegancko. W stylu jesionka, czarne buty, włosy od fryzjera. Przeciwnie - czarne borsalino noszone z zieloną parką, dziurawymi/przetartymi dżinsami i tenisówkami Vansami jest zestawem jak najbardziej wskazanym. Współczesny kapelusz nieźle czuje się w towarzystwie bezpretensjonalnym.

Jest w tym podobny do sportowych butów - kontrastowe zestawienie wychodzi mu na dobre. Marokański fez, czapki chłopów z obrazów Bruegla, hełm żołnierzy niemieckich czy może nakrycie głowy jak z "Gwiezdnych wojen", co nosi się najczęściej? Fedorę (nie mylić z systemem operacyjnym), czyli kapelusz, który miał "Harrison Ford" w filmie "Indiana Jones". Fedora może być z dużym lub mniejszym rondem. Jesienią - beżowa, brązowa, czarna, z taśmą lub bez niej. Z kolorami typu czerwony, szafirowy byłabym ostrożna - sam kapelusz jest już wystarczającym aktem ekstrawagancji. Kolor może ten efekt wzmocnić nawet do groteski. Jak wiadomo, kapelusz składa się z ronda oraz główki z taśmą.

Od tych dwóch elementów zależy, czy będzie pasował do naszej twarzy. Ważny jest także wzrost. Niskim osobom odradzam nakrycia głowy z wielkimi rondami. Ale kapelusiki z małym rondkiem, noszone trochę na bakier, to już dobry strzał. Zobaczcie, jak w swojej lekko przekrzywionej fedorze wygląda niziutka Yoko Ono. Niezwykle stylowy jest też melonik - dla drobnej sylwetki wspaniały, acz to już manifest ekstrawagancji. Co do toczków, kapelusików naciąganych głęboko na czoło (lata 30.) i do tego jeszcze ozdobionych marszczeniami - no cóż, róbcie, co chcecie, ale modne to nie jest.

W jesiennym repertuarze pozostają nam jeszcze czapka leninówka, beret oraz naciągana głęboko na głowę czapka zwana "beanie". Ta ostatnia może nas uratować, kiedy czujemy, że z włosami jest coś nie tak. No i ostatnie ostrzeżenie: paniom 45 plus w doborze nakrycia głowy zalecałabym ostrożność. Przed użyciem skonsultuj się z nastolatkiem, gdyż kapelusz niewłaściwie zastosowany grozi kompromitacją.

Joanna Bojańczyk

Twój Styl 12/2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje