Na zimno
Gdy widzę dziewczynę w kozakach na szpilce, brnącą chwiejnym krokiem przez grudniową śnieżnosolną breję, myślę, że kobiety naprawdę gotowe są na daleko idące ofiary, jeśli stawką jest moda.
Mnie na takie poświęcenie nikt nie namówi. Nie lubię marznąć. Pamiętam z dzieciństwa, że zawsze było mi zimno w nogi. Wyroby obuwnicze z lat 60. nie spełniały najmniej wygórowanych standardów. Nie chciałabym tego doświadczenia powtórzyć.
Na szczęście nie muszę, bo rynek oferuje mnóstwo obuwia, które przejdzie zwycięsko najcięższy zimowy surwiwal. Ostatnio trafiły do nas kanadyjskie sorele. Te buty nie przemakają, chronią nawet przed 20-stopniowym mrozem, a na dodatek dostarczają przyzwoitej, jak na swoją kategorię, dawki przeżyć estetycznych.
O sorelach mało kto u nas słyszał. Ale w Stanach i w Kanadzie są bardzo popularne, bo tam myśli się przede wszystkim praktycznie. Oczywiście, jak to dzisiaj, nie obywa się bez gwiazd. Od kiedy włożyło je paru fashionistów - Elle Macpherson, Kate Hudson, Brad Pitt - kariera ciepłych butów rozwija się dynamicznie. Trochę jak w przypadku uggów, z zachowaniem wszystkich proporcji.
U Polek najlepszą opinię mają buty włoskie, oczywiście podzielam ją. Z jednym zastrzeżeniem - nie wtedy, gdy jest zima. Włoski lazur i czyste chłodniki nijak się mają do naszej rozchlapanej i obficie posolonej zimowej rzeczywistości. Na takie warunki trzeba mieć but ciepły, przyczepny i nieprzemakalny. Pollini ani Zanotti tego nie zapewniają, mimo niezaprzeczalnej urody.
Wracam właśnie z Paryża, z tygodnia pret-a-porter. Ta wycieczka za każdym razem przynosi mi podobną refleksję. Ubieramy się inaczej niż mieszkańcy południowej Europy (wylęgarni wielkiej mody). Wiadomo, klimat. Nam nie wystarczają podszyte wiatrem płaszczyki i pantofelki na cienkiej podeszwie. W grudniu nie przebiegamy, jak Francuzi, z biura do metra w samej marynarce i szaliku.
Nie przetrzymamy zimy w grubym swetrze, bo sam w sobie nie wystarcza, a pod kurtką się nie mieści. Nie biegamy też na co dzień w norkach, jak to robią Włoszki. Choć tu dochodzi podtekst ekonomiczny - futro z norek, o zgrozo prawdziwych, jest we Włoszech czymś banalnym, dużo bardziej dostępnym niż u nas.
Paradoks: ubrania, które najbardziej lubimy i które nosimy najczęściej - T-shirty, swetry, dżinsy, kurtki, sportowe buty - rzadko widać na pokazach mody. 80 procent kolekcji fashion weeków, w tym także zimowych, to stroje wieczorowe. W życiu proporcja jest odwrotna, 80 procent naszej garderoby stanowią rzeczy użytkowe, a resztę mamy na tzw. okazje.
Oczywiście są kreatorzy, którzy praktyczne potrafią połączyć z pięknym - choćby Phoebe Philo u Céline, Dries van Noten, Jil Sander. Dżinsy Bottegi Venety z najnowszej kolekcji są przykładem, jak funkcja łączy się z efektem nowości. Ale i tak najbardziej współczesnym stylem pozostaje naturalność.
Moda daje nam dzisiaj ten luksus, że możemy dobrze wyglądać, nie męcząc się i nie marznąc. Śmiać mi się chce z kogoś, kto sztywno kroczy i bojąc się schylić, poprawia nietrzymające się ciała części odzieży. Dziewczynie, która sina z zimna, w za krótkiej kurtczynie kokietuje gołymi biodrami, mam ochotę powiedzieć: ubierz się ciepło, kochana, będziesz ładniej wyglądała. W tej sprawie rozsądek i moda mają wspólne stanowisko.
Joanna Bojańczyk - komentatorka mody
Twój STYL 12/2011
Artykuł pochodzi z kategorii: Modny poradnik
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Tobie Mamo, tak jak dawniej z dziecinnych rąk,:... więcej













Wasze galerie
Ślub
Kilka razy mnie prosiły różne osoby o zdjęcie min....
Pierwsze zdjęcia;)
Nasze podróżowanie
Dla kogoś może zwykły kwiat, dla mnie wyjątkowy bo od synka na dzień mamy
Zaczarowane wakacje
Podróż po Bałkanach