Przejdź na stronę główną Interia.pl

Luksus jak na dłoni, czyli technologia w domu mody

Były kiedyś czasy, nie tak dawno temu, kiedy luksusowa moda występowała tylko na błyszczących stronach magazynów albo w drogich sklepach.

Dziś dostęp do tych samych pięknych obrazów i ekskluzywnych gadżetów to kwestia kliknięcia myszką w darmową aplikację, którą można ściągnąć na smartfona: świat Diora i D&G masz jak na dłoni.

Reklama

- Nowe media prezentują nas dzisiaj w nowej rzeczywistości, a my pracujemy w jej obrębie - mówi Patrizio di Marco, dyrektor Gucci - Jednak nie ma się czego bać. Luksus i technologia bardzo do siebie pasują. Włączenie technologii w działanie tradycyjnych luksusowych domów mody nieco zaskakuje, biorąc pod uwagę wydarzenia, jakie miały miejsce na przełomie wieków.

W tamtym okresie strony internetowe, zwłaszcza te z funkcjami e-commerce, były ciągle uważane przez większość śmietanki Paryża i Milanu za coś "z niższej klasy". Jednak, chociaż istnieje zaledwie kilkadziesiąt aplikacji modowych pośród tych 140 tys. w sklepie iTunes, można tam napotkać naprawdę grube ryby, jak Chanel, Van Cleef & Arpels, Dolce & Gabbana i Fendi.

Przewodnik "Podróż do Paryża", wydany przez Van Cleef & Arpel's, poetycko odkrywa przed użytkownikami Miasto Świateł. Ralph Lauren natomiast oferuje nam ekskluzywny czarno-biały fotoesej "Przepustka za kulisy".

Jednak to dopiero aplikacja Gucci, ze swoją wielowymiarowością i interaktywną zawartością naprawdę obala mit, że tradycyjne luksusowe marki boją się technologii. - Zaprojektowana jako "spotkanie mody, technologii, muzyki i stylu życia", aplikacja ta używa wielu dostępnych w iPhone funkcjonalności tak, aby użytkownik nie tylko poznał Dom Mody Gucci, ale też był przez niego inspirowany i twórczo z nim współdziałał - mówi di Marco.

Aplikację wprowadzono w październiku, co zbiegło się z kultowym projektem Gucci Icon-Temporary. Było to wydanie kolekcji butów sportowych, zaprojektowanych we współpracy z muzykiem Markiem Ronsonem i sprzedawanych wyłącznie w sklepie, który był otwierany jedynie na kilka tygodni w jednym mieście, a następnie przenoszony w kolejne "modne" miejsce, począwszy od Nowego Yorku, przez Miami, Londyn aż po Tokio.

Użytkownicy aplikacji Gucci mają możliwość obejrzenia filmików ze sklepów, zamówienia poszczególnych produkty przez telefon, a nawet, dzięki usłudze "Gucci Beats", skomponowania własnej muzyki ze składników opracowanych przez Ronsona. Gotową piosenkę można odtworzyć, jak również przesłać znajomym na Facebooku.

Od czasu wprowadzenia, aplikacja była ściągana 440 tys. razy (średnio 4 tys. razy dziennie). Niemal tyle samo razy ściągano jej aktualizacje. - Nowe technologie to sposób na "odmłodzenie luksusu" - mówi di Marco - Technologia pozwala nam budować nowe kontakty i rozmawiać w bardziej intymny, bezpośredni sposób. To wielka siła dla luksusowej marki, zwłaszcza jeśli musisz zarządzać nią według ściśle określonych dla firmy wartości.

Aplikacja jest także odpowiedzią Gucci na zainteresowanie, jakie wzbudza wśród klientów Frida Giannini, dyrektor kreatywny marki. Giannini była podobno bardzo zaangażowana w projektowanie aplikacji. Jej gust oddaje usługa Little Black Book, w której rekomenduje ona swoje ulubione hotele, restauracje i sklepy na całym świecie. - W zeszłym roku usunięto profil Giannini na Facebooku, gdyż wielokrotnie zdarzało się, że ktoś się pod nią podszywał. Strona nie mogła także pomieścić gigantycznej liczby "znajomych". To znak, jak bardzo ludzie chcą się z nią skontaktować - mówi di Marco.

- W tej chwili jest wielkie zapotrzebowanie, zwłaszcza na aplikacje na iPhone'a. Są rozchwytywane - mówi Michael von Roeder z berlińskiej agencji Iconmobile, której Gucci jest klientem. Von Roeder podkreśla jednak, że luksusowe domy mody, które wiele zainwestowały w kreowanie wizerunku i tradycji firmy, nie powinny spieszyć się do wprowadzania aplikacji.

- Musisz mieć kompletną strategię, zanim stworzysz taką usługę - mówi - nie można po prostu wypuścić czegokolwiek i powiedzieć sobie: "OK, teraz jesteśmy mobilni". Aplikacja jest tylko częścią strategii istnienia w świecie wirtualnym. Lucian James, założyciel firmy Agenda Inc., paryskiej agencji konsultingowej dla luksusowych marek, zaznacza, że domy mody na razie eksperymentują z nowymi mediami. - To odwrót od tego, do czego luksusowe marki tak bardzo przywykły - mówi James - Przez setkę lat udowodniali, że mogą tworzyć znaczące treści i przekazywać je dzięki bardzo formalnym, akceptowanym społecznie, tradycyjne mediom. Za wcześnie stwierdzać, czy to strategiczny zabieg, żeby odnaleźć się w przestrzeni cyfrowej, czy raczej taktyczna odpowiedź na podniecenie, jakie wzbudzają te wszystkie elektroniczne zabawki .

Kiedy jednak mowa o modzie, aplikacje mogą mieć jeszcze jedno ważne zastosowanie: zakupy. Tak jak z zakupami w internecie dziesięć lat temu, to firmy Yoox i Net-a-Porter ustanowiły w Europie standardy kupowania designerskiej mody z użyciem mobilnych technologii.

"Style Gift Guide" firmy Yoox jest zabawną aplikacją dostępną za darmo w sklepie iTunes od grudnia. Użytkownicy precyzują, dla kogo kupują, opisują okazję, a aplikacja sugeruje, jaki wybrać prezent i zajmuje się zakupami. Co ciekawe, popularność aplikacji wzrasta każdego tygodnia - mówi Federico Marchetti, założyciel Yoox .

- W dodatku, średnia wartość zamówienia jest bardzo podobna do tej na Yoox.com i wynosi około 170 euro (660 zł), więc nieprawdą jest, że przez iPhone'a kupuje się tylko tańsze rzeczy, bo tak jest szybciej". Wspomniał także, że ktoś używający aplikacji dokonał ostatnio zakupu kurtki Emilio Pucci za 3600 euro (prawie 14 tys. zł).

Za "Style Gift Guide" stoi ekipa Fabio Cesari, ta sama, która stworzyła 17 sklepów internetowych, między innymi takich marek jak Marni, Roberto Cavalli i Moschino. Według Marchettiego, w planach mają stworzenie dla kilku z tych luksusowych domów mody mobilnych aplikacji umożliwiających zakupy.

Niedawno brytyjski projektant Henry Holland ominął zwyczajowe 6-miesięczne opóźnienie między prezentacją kolekcji a wprowadzeniem jej do sprzedaży detalicznej, wyprzedając T-shirty prosto z wybiegu podczas Londyńskiego Tygodnia Mody przy pomocy aplikacji na swoim BlackBerry.

T-shirty Hollanda z limitowanej edycji stały się dostępne na rynku 20 lutego w momencie, gdy rozpoczął się pokaz Domu Mody Holland. Tym samym był to pierwszy pokaz w historii, podczas którego gapienie się na swoje BlackBerry nie było traktowane jako brak kultury. W trakcie jednego popołudnia, kiedy odbywał się pokaz, zakupionych zostało 60 T-shirtów. Jak mówi Holland, w przyszłości łatwe do sprzedania akcesoria będą dostępne przez mobilne aplikacje.

Fiona Mackay/ International Herald Tribune

Tłum. AM

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje