Przejdź na stronę główną Interia.pl

Seksmisja

Rozmawiać z dzieckiem o masturbacji i antykoncepcji? Tłumaczyć, kto to jest gej? Uczyć kochać swoje ciało? Mnóstwo pytań i dużo skrajnych emocji. Seksuolodzy ostrzegają: tak częsta dziś fascynacja pornografią, erotyczne zabawy na młodzieżowych imprezach to wynik braku wiedzy i świadomości dzieci. A edukacja seksualna powinna przecież zaczynać się w domu. Tylko jak się do tego zabrać?

Kochaj i rób, co chcesz

Agata, 39 lat, od 17 lat w związku z mężem Jarkiem, mama 16-letniej Pauliny. O rozmowach z dziećmi o seksie: "W naszym domu panuje swoboda. Nie wstydzimy się nagości, a moja córka w wieku 4 lat wiedziała, co to jest plemnik i jak dociera do komórki jajowej".

Reklama

Zakupy w galerii handlowej. Paulina przymierza kolejną parę spodni. Tym razem rurki. "Świetnie wyglądasz - mówię. -Nie za obcisłe? - waha się. - Idealne. - A nie widać, że mam duże wargi sromowe?" - wypala nagle i uważnie przygląda się spodniom w kroku. - Co masz? - patrzę zdziwiona. - Bo chłopaki mówią, że w obcisłych dżinsach lub kostiumie łatwo poznać, czy dziewczyna ma ładną cipkę". Stoję oniemiała, gdy córka kontynuuje: "Bo wiesz, nie wiem czy jestem tam idealna. Dziewczyny robią zdjęcia swoich wagin i umieszczają na takiej stronie w internecie. No i chłopaki piszą, że duża nie jest fajna". 

Forum: Jakie metody antykoncepcyjne dla wierzących? ~ Gosha31

Przyznaję, pytanie wytrąca mnie z równowagi. W jej wieku nie miałam podobnych dylematów. Ale zabieram Paulę na sok i ciastko. Tłumaczę: "Wyglądasz zupełnie normalnie. Zresztą każda cipka jest ładna, szczególnie dla faceta, który obdarza cię uczuciem". Następnego dnia wynajduję w internecie warsztaty "Kocham swoją waginę". Są prowadzone przez doświadczone psycholożki. "Jeśli masz ochotę, idź" - mówię. Ona: "Ale sama?". "Weź Dianę i Kryśkę" - proponuję. To przyjaciółki córki. W tym samym momencie gryzę się w język. Już sobie wyobrażam miny ich matek. Diana chodzi do amerykańskiej szkoły. Na zajęciach z edukacji seksualnej uczyli się niedawno, jak zakładać prezerwatywę. Ale Diana nigdy nie rozmawiała ze swoją mamą o tych sprawach. Podobnie Krysia, która jest nieśmiała i wstydzi się nawet zdjąć bluzkę przy koleżance. Gdy dwa lata temu pojechała z nami na wakacje, była w szoku, że się przebieramy bez oporów, nie robiąc wygibasów w ciasnej szatni, żeby tylko nikt nas nie zobaczył.

Fakt, że Paula mówi mi o swoim ciele otwarcie, jest dla mnie komplementem. "Będę trzymała się faktów", obiecuję sobie tego samego dnia, kiedy się dowiaduję, że urodzę dziewczynkę. Żadnych historii o kapuście czy "magicznym nasionku", dzięki któremu rodzą się dzieci. Biologia to biologia. Komórka jajowa, macica, jajniki, prącie, jądra - to normalne nazwy. I nie ma powodów, żeby kilkulatek ich nie znał. Paula więc zna je wszystkie, gdy ma cztery lata. Wie, co to miesiączka, dni płodne i którędy wychodzi dziecko. W przedszkolu nie przygląda się z zaciekawieniem, co chłopcy mają w majtkach. Nie pyta, co to siusiak, bo miała niespełna dwa lata, gdy oboje jej to z mężem wytłumaczyliśmy. "Tata, ale masz węża" - śmiała się i łapała Jacka za jądra. "Kochanie, to moja intymna część ciała. Nie dotyka się tam nikogo bez jego zgody" - mówił. Ale potem siedzieliśmy nad atlasem anatomicznym i wyjaśnialiśmy, jak zbudowany jest penis.

Taka scena. W sklepie głośno czyta tytuł na okładce jednej z gazet. "SEKS". Ma wtedy sześć lat. Ekspedientka: "A ty wiesz, co to jest seks?". Paula bez cienia skrępowania: "Oczywiście, a pani nie wie? Seks jest wtedy, gdy ludzie się dotykają i jest im przyjemnie i dobrze. Czasami potem rodzi się dziecko". Inna sytuacja. Jest już w pierwszej klasie. Odbieramy ją ze świetlicy. Pierwsze, co opowiada: "Dzisiaj starsze dziewczyny mówiły, że miłość francuska jest wtedy, kiedy całuje się siurka. Ale to przecież głupie, prawda? Nikt normalny nie całowałby siurka". Mam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale spokojnie odpowiadam: "Wiesz, córeczko, jak jesteś w kimś bardzo zakochana i on w tobie, to możesz całować go wszędzie. W ten sposób też okazuje się uczucia". Paulina kiwa głową i patrzy badawczo: "Ale ty to chyba tego nigdy tacie nie robiłaś?! - O tym, jak ja się kocham, to porozmawiamy, kiedy już będziesz starsza"- odpowiada.

Nie interesuj się

Moja mama urodziła mnie po czterdziestce. Gdy kiedyś spytałam ją, skąd się biorą dzieci, zdenerwowana powiedziała: "Co za głupie pytania, kiedyś się dowiesz". Gdy miałam 12 lat, znalazłam w domu rysunki Andrzeja Mleczki. Zafascynowana, następnego dnia wzięłam książkę do szkoły. "Co oni dziwnego robią? - spytałam koleżankę, pokazując jeden z obrazków. - Bzykają się, wariatko! - zachichotała ona. - Co to znaczy? - dopytywałam. - No, seks mają - wyjaśniła. - Jaki seks?!" - drążyłam, bo tego też nie wiedziałam. I tak przyjaciółka wtajemniczyła mnie w świat fizyczności. 

Ona nauczyła mnie też, czym jest masturbacja. "Siadasz na krześle i tak się na nim wolno poruszasz, ocierając pupę. Potem jest takie miłe uczucie". Nikt dorosły nie uświadomił mnie też w kwestii antykoncepcji, nie wytłumaczył, jak ważny jest pierwszy raz. Dziewictwo straciłam jako piętnastolatka z przypadkowym chłopakiem na wakacjach. Żałuję. Nie chciałam, żeby moja córka tak poznawała seks. Szczególnie że dzisiejsze nastolatki mają nie tylko koleżanki i kolegów, ale też internet.

A gej to...

Pauli zaczynają rosnąć piersi, gdy ma 10 lat. Rozwija się szybciej niż inne dziewczynki. Jacek często jej powtarza: "Wyglądasz super". Gdy na nogach i pod pachami rosną jej włosy, pokazuję, jak ma się golić. Idę z nią do ginekologa na kontrolne badanie i tłumaczę, że każda kobieta powinna to robić co najmniej raz w roku. Mówię też, że najprawdopodobniej niedługo dostanie okres. Daję wkładki higieniczne, które nosi w plecaku. Któregoś dnia dzwoni ze szkolnego gabinetu lekarskiego: "Mamo, już!". Kupuję jej kwiaty, cieszę się razem z nią. Ale też nie robię sprawy. Gdy moja mama oznajmiła całej rodzinie, że oto stałam się kobietą, czułam się skrępowana. Tymczasem Paula sama mówi Jackowi. Potem wiele razy bez oporów prosi go, żeby kupił jej podpaski czy no-spę.

To jest też czas pytań: "A kto to jest gej?", "A czy to prawda, że geje wsadzają sobie siurki do pupy?", "Co to jest zoofilia?", "Czy można zwariować na punkcie czyjejś skóry i stóp?", "To prawda, że niektórzy lubią, jeśli się ich podczas seksu bije?". Pytania "przynosi" ze szkoły. Bo chłopaki się śmiali, szeptali, pokazywali filmy w telefonach. To od niej wiem, że dzieci oglądają pornografię. Odpowiadam, co to jest zoofilia, tłumaczę, jak geje się kochają, i przyznaję, że niektórzy robią w łóżku różne rzeczy, które dla innych mogą być dziwne. Ale też powtarzam: "Nie oglądaj pornografii, dopóki nie będziesz dorosła, proszę. To wypacza podejście do czegoś cudownego, czym jest seks. Poczekaj, aż trochę dorośniesz".

Rozmowę powtarzam co kilka miesięcy. "Mamo! Obiecałam ci, że jak będę miała na to ochotę, to powiem. Możesz mi wreszcie uwierzyć?!" - wkurza się Paula. Wierzę. Czasem słyszę, jak dziewczyny mówią do siebie przez telefon albo komentują na Facebooku: "Zrobię mu loda", "Jest jak miękki ch...". Są wulgarne, popisują się przed chłopakami. Tłumaczę: "Nie musisz używać takich wyrazów, żeby się podobać".

Też to robiłam

"Onanizowałaś się kiedyś?" - wypala któregoś dnia. Próbuję naokoło: "Nie widzę w tym nic złego. Dzięki temu poznaje się swoje ciało". Ona drąży: "Ale ja pytam, czy się kiedyś onanizowałaś?". Spontanicznie mówię: "Tak". Ale potem się zadręczam: nie powinnam opowiadać jej o sobie. Nie ma nic gorszego niż wiedza, że własna matka uprawia seks. Ale kilka dni później Paula podchodzi do mnie i mówi konspiracyjnym szeptem: "Też się onanizowałam. Prysznicem". To chyba jedyny moment, gdy czuję się skrępowana. Z jednej strony cieszę się, że tak mi ufa, że staje się kobietą. Z drugiej nie wiem, czy nie przekraczam granic.

Pół roku temu Paula mówi: "Mamo, będę się kochać z Jarkiem. Zaprowadź mnie do ginekologa, bo chcę spytać, jakich pigułek mam używać". Ostrożnie mówię: "Nie możesz trochę poczekać? Przecież znasz tego Jarka dwa tygodnie". Paula przewraca oczami: "Jezu, a ty ile miałaś lat?! - Byłam za młoda. - No to skoro ty mogłaś jako młoda, to ja też chcę - kwituje. - OK, twoja sprawa" - mówię i zapisuję ją do swojej doktor. Dostaje tabletki antykoncepcyjne. Jest jeszcze zalecenie: ma używać prezerwatywy. Widzę, że to jest jedyny temat, o którym nie ma ochoty z nami rozmawiać. Nie dopytuję. Podrzucam tylko poradnik "100% mnie, czyli książka o miłości, seksie i zagłuszaczach". Zaznaczam rozdział o chorobach wenerycznych, HIV, AIDS. Jackowi mówię: "No cóż, nasza rola się skończyła".

Tego dnia, gdy miała spędzić wieczór z Jarkiem, dzwoni do nas z imprezy. Szlocha w słuchawkę: "Tato, przyjedź po mnie. Ale natyyyychmiast". Później całą noc płacze. Siedzimy obok niej, pocieszamy. "Oni tam wszyscy bawili się w macanki. Zawiązywali dziewczynie oczy i wpuszczali do ciemnego pokoju. Jakiś chłopak zaczynał ją obmacywać, ona miała zgadnąć, kto to jest. - A gdzie był Jarek? - pytamy. - Też się w to bawił".

Zaciskam pięści, widzę, że Jacek czerwienieje. Patrzę na niego uspokajająco i pytam Pauli: "A ty, córeczko, co zrobiłaś? - Zadzwoniłam do was. Przecież zawsze uczyliście mnie, że seks to intymność. I coś pięknego". Oddycham z ulgą. Trudno. Pierwsza poważna miłosna porażka zaliczona. Ale moja córka odrobiła najważniejszą lekcję: nie używa swojego ciała do tego, by inni ją akceptowali.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje