Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jak mądrze wychować syna?

Szczęśliwego chłopca może wychować kobieta silna. Jeśli będzie zalękniona, pełna niepokoju, to dziecko przejmie jej emocje - przekonuje psycholog i terapeutka, Ewa Woydyłło.

PANI: Obserwując kolegów, którzy nie potrafią ułożyć sobie życia, zastanawiam się, jak dużą rolę w wychowaniu chłopca odgrywa matka. Co może zrobić, żeby wychować umiejącego dawać szczęście mężczyznę?

Reklama

Ewa Woydyłło: Odpowiedzialność spada na oboje rodziców, tylko inne stają przed nimi zadania. Najważniejszą rolą matki jest troszczenie się o dziecko. To ona karmi, przewija, przytula. W ten sposób buduje się pierwsza więź między nimi. Jeśli już na tym etapie następują zakłócenia, rośnie ryzyko, że mężczyzna w przyszłości nie będzie potrafił być blisko.

Czy jeśli nie wstałam do syna kilka razy w nocy, skazałam go na emocjonalne kalectwo?

- Nie, ale jeśli często zaniedbywała pani emocjonalne potrzeby syna, nie przytulała, czynności wokół dziecka wykonywała automatycznie, to uczyła go pani, oczywiście pozawerbalnie, że świat jest niebezpieczny. Bo skoro zawodzi najbliższa osoba, matka…

Denerwowałam się w ciąży – skrzywdziłam dziecko?

- Proszę nie przesadzać, jednak rzeczywiście matka wiele przekazuje dziecku podświadomie. Może nawet wszystko robić poprawnie, ale wystarczy, że będzie zalękniona, a dziecko i tak odbierze jej emocje, przejmie je. Szczęśliwego chłopca może wychować kobieta silna. Pewna siebie, świadoma swojej wartości, sama potrafiąca kochać mężczyznę, ale nie za wszelką cenę. I to w skrócie jest recepta.

Kiedyś przeczytałam o trzech rodzajach więzi, jakie matka nawiązuje z dzieckiem: bezpiecznej, lękowo-unikającej i ambiwalentnej.

- Więź bezpieczną potrafi stworzyć kobieta, o której mówiłam przed chwilą. Jest stabilna, w miarę spokojna, jej przekazy są jasne i spójne. Przytula syna, umie być z nim blisko, chroni go, gdy jest mały. Więź lękowo-unikającą tworzą na ogół kobiety, które albo nie chciały zostać matkami, albo nie potrafią poradzić sobie z tą rolą. Są zimne, nie umieją kochać. Nawet jeśli dbają o dziecko, to w sposób mechaniczny. Tak naprawdę są zajęte sobą.

- Najgorsza jest więź ambiwalentna. Taka matka z jednej strony otacza syna ogromną miłością, troską, czasem nawet histeryczną, ale za chwilę go odtrąca. Jej uczucia są warunkowe: „Kocham cię, gdy jesteś taki, jak chcę, spełniasz moje oczekiwania”.

Taki mężczyzna później…

- Syn zimnej matki z reguły nie potrafi budować intymnych relacji. Z kolei matki ambiwalentnej – z jednej strony bardzo pragnie miłości, czułości, z drugiej zaś, gdy ją dostanie, ucieka gdzie pieprz rośnie.

Załóżmy, że jesteśmy matkami małych chłopców. Co możemy zrobić?

- Od dzieciństwa uczymy dotrzymywać słowa, np. jeśli mówimy, że w sobotę pójdziemy na basen, cokolwiek by się działo, idziemy na pływalnię, obiecujemy rower – kupujemy. Żadne słowa nie mogą być rzucane na wiatr. Syn ma pomagać w domu, sprzątać po sobie, zmywać. W ten sposób wychowujemy mężczyznę, który nie będzie wymagał od kobiety, żeby robiła wszystko. Wzmacniamy również jego poczucie własnej wartości, doceniamy.

- Zamiast mówić: „Ty nigdy po sobie nie sprzątasz”, lepiej powiedzieć: „Świetnie rysujesz, ale będzie jeszcze lepiej, jak poskładasz swoje kredki, gdy skończysz”. Szanujemy jego zdanie, pozwalamy mu stawiać granice, jednocześnie ucząc go, by szanował nasze opinie. Nie dajemy mu poczucia, że nas rozczarowuje. Owszem, wymagamy od niego, ale nie za wszelką cenę.

- Dobra matka po prostu kocha. Nie za coś, tylko pomimo czegoś. Co nie znaczy, że jest ślepa. Druga skrajność to poddańcza miłość, czyli „zrobię dla ciebie wszystko”. W ten sposób możemy być pewne, że wychowamy egoistę, którego życiowa postawa będzie mówiła: „Kobiety są po to, żeby mi służyć”.

Często kobieta, która nie ma udanego życia osobistego, myśli o synu: „Mój mężczyzna”.

- I to jest rola, której mały chłopiec nie jest w stanie unieść. On nie jest partnerem dla matki. Nie może mieć poczucia, że jest za nią odpowiedzialny. Ten moment, gdy syn mówi: „Jak będę duży, to ożenię się z mamą”, jest niebezpieczny. Mama musi wtedy powiedzieć: „Ja już mam męża, ty będziesz miał kiedyś swoją dziewczynę”. Mały chłopiec potrzebuje obok siebie dorosłego mężczyzny. Jeśli to nie jest ojciec, to niech będzie dziadek, wujek, partner mamy. Ważne, by ktoś uczył go, czym jest męskość.

- Wczoraj byłam świadkiem ciekawej sceny na placu zabaw, gdzie poszłam ze swoim wnukiem. Pewna para przyszła z półtorarocznym chłopcem na spacer. Chłopczyk próbował pokonać kilkanaście metrów do najbliższej ławki. Matka krzyczała za nim: „Nie biegnij sam!”, a ojciec dopingował: „Chodź, chodź, dasz radę”. To symboliczne: „chodź, dasz radę”, jest najważniejsze w życiu dorosłego mężczyzny, uczy życiowej odwagi, pozwala ryzykować.

A bliskość? Podobno matka nie powinna za dużo przytulać syna, bo on może odbierać to jako osaczanie i w dorosłym życiu uciekać przed kobietami.

- Przesada. Przez pierwsze kilka lat życia powinnyśmy przytulać nasze dziecko jak najczęściej. Pewnego dnia zobaczymy, że ono już nie pragnie tego tak bardzo jak kiedyś. I właśnie wtedy powinnyśmy się oddalić, nie mieć pretensji. Lepiej pozwolić, by to ono wybrało moment, gdy pragnie się do nas przytulić.

- Poza fizycznością bardzo ważna jest bliskość w codziennym życiu. Jeśli pragniemy, by nasz syn chciał i potrafił z nami rozmawiać, umiał komunikować się w przyszłości ze swoją partnerką, musimy mu pokazać, jak to się robi. Od najmłodszych lat włączajmy go w domowe rozmowy, np. o tym, co zdarzyło się u niego w przedszkolu, szkole czy u nas w pracy. Pozwólmy, by miał coś do powiedzenia w kwestii urządzania swojego pokoju czy wspólnego wyjazdu. To wszystko sprawia, że wychowujemy świadomego swojej wartości mężczyznę, który wie, że jego zdanie jest ważne.

-----

Ewa Woydyłło - psycholog i terapeutka. Autorka wielu książek, m.in. „My, rodzice dorosłych dzieci”, „Sekrety kobiet”, „Poprawka z matury” i najnowszej „Buty szczęścia”. Prywatnie żona i matka dwóch córek. Uważa, że w życiu nigdy nie jest na nic za późno. Sama rozpoczęła studia psychologiczne w wieku 45 lat.

PANI 11/2011

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje