Bałam się, że nie zdążę
Grażyna. Panna , ale nie stara
Rok przed ślubem przychodzi SMS od Józka: „Czy chcesz mieć ze mną dzieci? Najlepiej dwójkę”. Ona wystukuje: „Tak”. A po chwili jeszcze PS: „A jeśli nie mogę mieć dzieci? Mam już prawie czterdziestkę”. „Będę Cię kochał i tak”, odpisał. Ale dopiero po kilku minutach. Cztery miesiące po ślubie Grażyna zachodzi w ciążę. Mama gratulowała, ale bracia donieśli, że była przerażona: „Ja rodziłam, gdy miałam 21!”. Wieruszów, rodzinne miasto Grażyny. Po czterdziestce kobiety raczej nie zaczynają tu nowego życia. Model obowiązujący to szybkie śluby, szybkie ciąże.
Grażyna już w liceum była „inna”. Postanowiła wtedy: „Mąż? Tylko z miłości”. Koleżanki, kuzynki, nawet cztery lata młodszy brat – wszyscy mają już dzieci. Grażyna nie, choć je uwielbia. Jest przedszkolanką. „Wciąż jesteś sama? Dlaczego?” – na Naszej Klasie zaczepia ją dawna koleżanka ze studiów. Grażyna odpisuje cytatem z Bridget Jones: „Bo nie lecę na: alkoholików, pracoholików, związkofobów, żonatych lub mających dziewczyny, mizoginów, emocjonalnych popaprańców, pijawki i zboczeńców”. „To ty już jesteś stara panna! – ktoś w pracy zerka na PESEL Grażyny. – Panna tak, ale nie stara!” – odpowiedziała.
Po jej trzydziestych piątych urodzinach babcia i mama przestają pytać „o chłopaka”. Ona stara się nie myśleć o facetach. Za to dużo myśli o dzieciach ze swojego przedszkola. Wojtuś, który bał się sam wejść na karuzelę, wystąpił w spektaklu na Dzień Matki. „Odmieniła pani mojego syna! – słyszy. – Jest pani chyba dobrą wróżką. Dla swoich dzieci to dopiero musi być pani cudowna! – ściska ją matka chłopca. – Nie mam dzieci” – mówi Grażyna. Poczułam jednak jakiś dziwny smutek. „Widziałaś tego nowego górala?”, zagaduje bratowa. Marzyła o góralskim domu, więc brat Grażyny ściągnął spod Zakopanego ekipę. „Nowy” to spec od stolarstwa artystycznego. Gdy pierwszy raz zobaczył Grażynę, właśnie siedział na dachu. Za chwilę już był na dole. Bezczelnie patrzył jej w oczy, zagadywał. – Był dowcipny, pewny siebie, zafascynował mnie sposobem myślenia. Nie poznałam dotąd kogoś takiego. Kiedy dom bratowej stanął, powiedział: „Dla ciebie mógłbym rzucić nawet góry i tu przyjechać. – To rzuć” – odpowiedziała. Wzięli ślub.
Czy to jeszcze możliwe?
Mąż był pewien, że Grażyna zajdzie w ciążę już w noc poślubną. Gdy miesiąc po weselu jeszcze nie zaszła, był trochę zawiedziony. Ale cztery miesiące po ślubie Grażyna już wiedziała, że się udało. Pojechała do ginekologa do Wrocławia, którego poleciła jej ciotka: „Doktorze, chyba jestem w ciąży. Ale czy to możliwe w tym wieku?”, zaczęła rozmowę w jego gabinecie. W Wieruszowie kobieta po czterdziestce, która chce urodzić dziecko, to sensacja. Ale lekarz zbadał Grażynę i pogratulował: „Dziecko nie wie, ile pani ma lat. Moja pięćdziesięcioletnia pacjentka urodziła trzecią córkę!”.
Szósty tydzień ciąży. Na forum „Późne macierzyństwo” Grażyna czyta komentarze: „Stare debilki! Faszerują się tabletkami antykoncepcyjnymi. A jak się ockną, to rodzą downy!”, „Trzeba mieć nastukane, żeby po czterdziestce decydować się na dziecko. Powinno się odebrać tym babom prawa rodzicielskie!”. Płacze, telefonuje do lekarza: „Proszę się uspokoić. Za miesiąc robimy testy z krwi i kolejne usg”.
Trasa Wieruszów–Wrocław. – „Fajna ta Osiecka Nosowskiej, no nie? – Super, daj głośniej”, Grażyna i Józek niby rozmawiają o muzyce. A tak naprawdę każde z nich myśli o tym samym: „Co będzie, jeśli z dzieckiem okaże się coś nie tak? Dziś będą wyniki badań...”. W gabinecie Józek trzyma ją za rękę spoconą dłonią. „Dziecko jest zdrowe”, słyszą. „Wyrzuć te maskujące ciuchy! Wstydzisz się, że będziesz mamą?!”, słyszy od Józka, więc zaczyna obnosić się ze swoją radością. „Łatwo zajść, trudniej odchować”, komentują znajomi. Na szczęście rodzina ją wspiera.
Rodzi się Jaś. Imię po dziadku i po Janie Pawle II. – Na porodówce radziłam sobie lepiej niż dwudziestolatki – śmieje się Grażyna. – Byłyśmy na ty, dopóki nie zerknęły na datę urodzenia w mojej karcie. Po macierzyńskim wróciła do przedszkola. Józek nie ma stałej pracy, więc opiekuje się Jasiem. Tak wspólnie zdecydowali. – Trochę nam ciężko – tłumaczy Grażyna. – Ale też i dobrze się złożyło. Mam pewność, że Jaś jest w dobrych rękach. Nie zostawiłabym synka z obcą kobietą. Wyobraźnia wciąż mi działa. Widzę młode matki, które schodząc ze schodów, puszczają dzieci przodem, i truchleję. Nie mogę uwierzyć, że koleżanka zostawiła dziecko w ogrodzie i poszła do domu po zabawki. Cztery minuty bez opieki!
Jeszcze pamięta siebie, gdy współczuła koleżance, bo jej dwuletnia córka złapała różyczkę i „zepsuła rodzicom sylwestra”. Dziś raczkowanie z Jasiem po dywanie zastępuje jej wszystkie rozrywki świata. I jeszcze coś – nigdy na Jasia nie krzyknęła. – Chyba nie ma takiej rzeczy, za którą mogłabym być na niego zła – mówi. Jeszcze niedawno spokój burzyły jej myśli: „Zda maturę, gdy będę sześćdziesięciolatką!”. Ale podpatrywała swoją sześćdziesięcioletnią mamę: „Całkiem nieźle się trzyma. Śmieje się, że wnuk ją odmładza”. Kiedyś się wystraszyła, bo usłyszała, że mają zwalniać w przedszkolu, a Józek bez pracy. „To wyjedziemy w góry. Będziemy w moim domu prowadzić pensjonat”, wymyślił mąż i przestała bać się przyszłości.
Postanowiła też: – Nie będę taka jak pięćdziesięciolatki z mojego miasteczka. Gadają o nadciśnieniu lub menopauzie. Noszą smutne beżowe garsonki. Nie zrobię tego synowi. A jeśli Jaś kiedyś zapyta: „Dlaczego wszyscy mają młodsze mamy?”, Grażyna odpowie: „Długo szukałam dla ciebie najlepszego taty”.
Agnieszka Sztyler
TS 03/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Ciąża
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Tak sobie zerkam czasem do galerii i oczywiscie rzucilo... więcej
Reklama
Wasze komentarze (192)
-
05.10.2011 (17:00)Ja mam 36 lat i nie mam dzieci. Bardzo chciałam je mieć już od młodych lat bo mam silnie rozwinięty instynkt macierzyński ale cóż... różnie się w życiu układa. Naprawdę. Za długo dałam się zwodzić mojemu facetowi, aż zostałam sama... Teraz, po 5 latach poszukiwań i samotności, poznałam fajnego kandydata na męża, więc jest światełko w tunelu, że będzie ślub i dzieci :) Pewnie, że się boję ale jak tylko bóg da to się nie zawaham podjąć tego ryzyka. I będę kochać to dziecko najbardziej na świecie :)))))) Pozdrawiam wszystkie kobietki, które są w takiej samej sytuacji. Czasami los każe nam czekać bardzooo długo na swoje szczęście ale ono wreszcie do nas przyjdzie. Zobaczycie :)
-
05.10.2011 (16:55)~karolaJak wkurza mnie to co czytam...
Nie zawsze życie ukłąd sie tak jak tego byśmy chciały
ja np chciałabym miec i dziecko i męża.A tymczasem wogóle nei spotkałam faceta ktry by sie mna zainteresował. To co mam zrobić błagac faceta jakiegos bylejakiego zeby miał ze mna dziecko bo czas mnie pili.? są różne przyczyny późnego macierzyństwa...przemyślcie zanim nzawiecie kobiete babcią dla swych dzieci. Róznie w zyciu bywa.!!!DOKŁADNIE TAK! Mam 36 lata i czekam, aż wreszcie dostanę dar od losu. Trzymam kiuki za Ciebie i siebie. Bedzie dobrze ;) -
-
05.10.2011 (16:38)~MiriamA ja swoje pierwsze dziecko urodziłam w wieku 36 lat a drugie w wieku 41. Czy żałuję? Absolutnie NIE!!!! Mam cudnego męża i dwa ukochane bąble. Nikt nigdy nie powiedział do mnie babciu, wrecz odwrotnie. Fakt,ze zawsze wygladałam mlodo, ale i to prawda,ze dzieci odejmują lat i dodają sił. A to,ze kiedys bede stara, nie bede miała sił dla wnuków? Bede miała dla nich usmiech i serdecznośc i wiele opowieści. Babcie nie sa do niańczenia wnuków ale do kochania. A to czy moje bable sie bedą mnie wstydzily....to tylko zależy ode mnie, od wychowania od milości, przyjaźni, szczerości i wartości jakie wpoje w moje dzieci. Gdybym słuchala takich ludzi z takimi komentarzami jak niektóre z powyższych, to bylabym do tej pory zgorzkniała i samotna i nie byloby moich usmiechnietych dzieci na swiecie.
I w pełni zgadzam sie z Krysią. Nie wiek daje prawo posiadania dzieci, lecz dojrzałośc umysłowa i serce.
PS. Do tych gloryfikujacych młodość, a może byscie pogloryfikowali kulture wypowiedzi? Nie wróżę nic dobrego dzieciom rodziców, którzy wypowiadaja sie slangiem pijaczków z budki piwnejBrawo! Ten komentarz sprawia, ze jest mi ciepło na sercu i że jest nadzieja na lepsze jutro :) -
05.10.2011 (16:33)~KrysiaBRAWO Masz całkowitą rację. POZDRAWIAM~na marginesieCzytam sobie Wasze komenatrze: nie wiem ile macie lat ,ale jestescie za młodzi na posiadanie i wychowanie dzieci. Nietolerancyjni, zakompleksieni, egoistyczni, agresywni, pod presja społeczną... I Wy uwazacie się za dojrzałych na rodzicielstwo i wychowanie kogokolwiek?Uwazam ,ze dzieci nalezy miec wtedy kiedy czlowiek czuje się dojrzały,wartosciowy i moze zapewnic dziecku prawdziwie wychowanie,a nie hodowlę. Niestety wiele młodych mam hoduje dzieci, zamiast wychowywac i takie dzieci sa dopiero "pokrzywione" w zyciu, duzo bardziej nize te ,które po prostu wstydzą się zmarszczek mamy.A swoją drogą dziecko późno mozna miec z róznych wzgledów-czasami maja je niedojrzali 40 latkowie z wpadki,którzy wcale tego dziecka nie chcą, wiec wszytsko zalezy od motywacji i dojrzałosci ,a nie wieku....POPIERAM :)
-
05.10.2011 (16:32)~EwaMoi drodzy, pierwsze dziecko urodziłam gdy miałam 24 lata, drugie kiedy miałam 35, dlatego mogę spokojnie wypowiedzieć się na temat macierzyństwa w różnym wieku. Otóż oświadczam, że gdyby mogła cofnąć czas oboje dzieci urodziłabym dopiero po trzydziestce. Wtedy dopiero docenia się ten dar życia, którego my kobiety możemy doświadczać. Mając zaplecze dla siebie i dziecka można już tylko jemu poświęcić się całkowicie. Z ubolewaniem patrzę na te młodziutkie dziewczęta, które jedną ręką pchają wózek a w drugiej trzymając papierosa, kłócąc się przy tym z idącym obok partnerem.
P.S. To do osoby, która podpisała się tatuś: Człowieka, który pisze przez "u" słowo "mózgownicami" nie chciałabym na ojca dla moich dzieci.święta racja :)












Wasze galerie
Nasze podróżowanie
Dla kogoś może zwykły kwiat, dla mnie wyjątkowy bo od synka na dzień mamy
Zaczarowane wakacje
Podróż po Bałkanach
WAKACJE
Aktualne i z różnych lat
Sławomir Kalinowski - zdjęcie
Sławomir Kalinowski- wakacje