Żony nie szukam
Na pytanie, kim jesteś, odpowiada: pół Polakiem, pół Ukraińcem, który 23 lata mieszkał w Danii. Stan cywilny: wieczny kawaler, zakochuje się często, ale najwyżej na rok. Zawód wykonywany: grajek.
Najbliższe plany? Poflirtować z wielką oglądalnością w tv i jednocześnie robić swoje na scenie niezależnej. Wydać płytę z wierszami Miłosza. I wreszcie urządzić kuchnię. Oto artysta odlotowy Czesław Mozil u progu ― być może ― najważniejszego sezonu w swoim życiu.
Czy offowy artysta traci cnotę, biorąc udział w komercyjnym programie telewizyjnym? Zwłaszcza jeśli wcześniej zarzekał się, że tego nie zrobi? Czesław Mozil nie widzi problemu. "Jeśli czuję, że mogę zrobić coś dobrze, wchodzę w to. Nie darowałbym sobie, myśląc za pół roku, że odmówiłem, bo się bałem, co powiedzą fani albo ludzie z branży. A jeśli dzięki udziałowi w programie X-Factor dotrę do ludzi z płytą Miłosza, to uznam, że wszystko w 2011 mi się udało".
O sile telewizji przekonał się, kiedy dwa lata temu wystąpił w programie Kuby Wojewódzkiego. "Siedzę na tej pikowanej kanapie, śpiewam piosenkę i na drugi dzień na moją stronę wchodzi 50 tysięcy ludzi. To jest moc!" - opowiada na spotkaniu w swej ulubionej knajpce na warszawskiej Pradze.
Teraz ta sama moc wystrzeliwuje Mozila jeszcze wyżej. Z grona "uznanych, ale niszowych" do elitarnej eskadry celebrytów jurorów. Czesław tam nie śpiewa, ale decyduje o życiorysach. Jego CV wypada już znać na pamięć.
Rocznik '79, urodzony w Zabrzu, od piątego roku życia emigrant. Rodzice po drodze do Kanady zatrzymali się w Kopenhadze i tam zostali. Podwórko, szkoła i - żeby nie było czasu na głupoty - szkoła muzyczna. Podstawowa, średnia, wreszcie Królewska Akademia Muzyczna. Pierwszy zespół, Tesco Value, założony z kumplami na studiach. Przerwa na poważną pracę, nieudana inwestycja w bar i powrót do muzyki.
Trasa po Polsce. Prowincjonalne kluby. Przypadkowe spotkania z ludźmi z branży, które pchają karierę do przodu. Na tyle, że warto się do Polski przeprowadzić, a nawet wydać tu płytę. W roku 2008 Czesław komponuje muzykę i śpiewa teksty napisane przez poetę Michała Zabłockiego oraz internautów.
Jest platyna. Podwójna. Na drugiej płycie chętnie towarzyszą mu już Nosowska, Kulka i Nergal. Mozil gwiazdą? Owszem, ale tylko tak zwanej sceny niezależnej, którą w normalnych warunkach od sławy dzielą jeszcze lata świetlne. Chyba że zdarzy się wielka kumulacja. Cotygodniowa obecność w telewizji w najlepszym czasie antenowym, przez cały sezon.
Wojciech Iwański, reżyser programu X-Factor, nie tylko zobaczył w Czesławie potencjał (wykształcenie muzyczne, egzotyczny akcent, zakręcona osobowość), ale twierdzi nawet, że "Mozil mógłby zrobić taką karierę jak Wojewódzki, trudno tylko powiedzieć, czy tego by chciał". Sam Czesław tuż przed startem programu oświadcza w telewizji, że Kuba to miły starszy pan, a on to raczej chciałby... znaleźć żonę. I tylko dlatego zgodził się na udział w X-Factorze.
Twój STYL: Z tą żoną to prawda?
Czesław Mozil: - Zaskoczyło mnie, że niewinny żarcik miał taki odzew. Jednak w Polsce słowo "żona" ma znacznie poważniejszy wydźwięk niż w Danii... Dementuję. Nie szukam żony. Mało tego, nie pozwalam sobie nawet na zakochanie. W tym momencie muzyka jest dla mnie numerem jeden.
Ale Miłosza nie odwołujesz?
- Nie. Pani Katarzyna Banucha z Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku zaproponowała nam recital z wykonaniem utworów Czesława Miłosza. Ja od razu wiedziałem, że chcę zrobić płytę. Pomysłowi przyklasnęła pani Agnieszka Kosińska (osobista sekretarka Czesława Miłosza, dziś opiekuje się jego dorobkiem - przyp. red). I teraz do tej poezji piszę melodie. Nie muzykę, bo - uwaga! - ja nie jestem kompozytorem. Jestem kimś, kto na Zachodzie nazywa się singersongwriter, czyli piszę i śpiewam piosenki, które wpadają w ucho.
A ty w ogóle lubisz Miłosza?
- Powiem szczerze: nie przeczytałem wcześniej ani jednego wiersza. Moja matka polonistka, owszem. Ja nie. Za to łączy mnie z nim co innego...
Imię, inicjały...
- I adres! On mieszkał w Krakowie przy Bogusławskiego 7. Ja dokładnie naprzeciwko, pod szóstką. Maluteńkie mieszkanko, 23 metry, rodzice kupili mi pięć lat temu. Żeby porozmawiać z panią Agnieszką o projekcie, odbyłem najkrótszą w życiu drogę na spotkanie: przez ulicę i już. Od razu powiedziałem: proszę pani, nie czytałem Miłosza, będę wybierał wiersze, których może do końca nie rozumiem. A ona się ucieszyła! Że właśnie o to chodziło, że przecież on nie pisał tylko dla tych, którzy rozumieli wielką poezję. Dostałem pięć wielkich tomów i pozwolenie, żeby zrobić totalny miszmasz: wziąć linijkę z jednego wiersza, linijkę z innego.
Ile razy musisz bronić się przed zarzutami, że sprzedałeś się komercji?
- Nie dalej jak wczoraj na imprezie pewna znana piosenkarka zaczęła lamentować: "Bardzo lubię twoją muzykę, ale dlaczego poszedłeś do TAKIEGO programu?". A ja jej na to: "Bo miałem ochotę!". Przez ostatnie dwa, trzy lata odmawiałem udziału w różnych show. Nie czułem ich. A tu się zgodziłem, bo po pierwsze na planie mogę być sobą, po drugie mogę się bawić i po trzecie dużo nauczyć. No i oczywiście fajnie, że płacą.
- Każdy ma prawo sądzić o takich programach, co chce. Ale przecież i Brodka, i Ania Dąbrowska wybiły się właśnie w talentshow... Poza tym to tylko 17 dni pracy na planie. Równocześnie jadę w trasę z moją ulubioną polską kapelą Lao Che, która jest daleko od komercji. I jeszcze wydaję niszowe dvd z moich solowych koncertów. Kumpel reżyser nakręcił 56 godzin materiału, teraz siedzi i to przebiera. To będzie hardcore: jestem w trasie, pijany, trzeźwy, gram na moim tanim pianinku, czasem jednym palcem, i gadam, gadam, gadam.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
do kancelarii przychodzi mnóstwo osób które zbierają... więcej
Reklama
Wasze komentarze (115)
-
12.05 (16:43)
-
17.04.2011 (20:08)EEEEE tam muzykę lubię ale on sam mnie nie przekonuje, taki przerysowany
-
-
10.04.2011 (09:00)
-
04.04.2011 (16:01)
-
26.03.2011 (04:41)jako juror to się nie sprawdził, jeszcze nic ciekawego od tego Pana nie usłyszałam...zero polotu...













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia