Znów w grze
Cztery miliony widzów co tydzień oglądały ją w roli niani. Mogłaby się od tego uzależnić, ale to nie w stylu Agnieszki Dygant. U szczytu popularności postanowiła, że czas na dziecko. Zniknęła na dwa lata.
Nie należy do tych mam kaskaderek, które trzy tygodnie po porodzie muszą pokazać się w bikini i wpadają w apatię, gdy przez miesiąc nie pojawiają się na okładkach tabloidów. Agnieszka nie rozmienia się na drobne. Dawkuje siebie tyle, że ludzie z filmowego świata mówią: "Dygant nie rozumie reguł gry". Ona wie swoje: na popularności się zarabia, ale i za nią płaci. Choćby utratą świętego spokoju.
Nie pozuje więc do zdjęć ze swoim mężczyzną, reżyserem Patrickiem Yoką, nie pokazuje dziennikarzom synka. Po porodzie po prostu zniknęła w swoim mieszkaniu w starej kamienicy na Ochocie. Paparazzi czatowali w pobliskim parku, tropili ją na zakupach, licząc, że może sprawi dziecku śpioszki od Armaniego, skoro sama nosi drogie ciuchy.
Zamówienie na takie sensacje wciąż jest aktualne, bo choć Agnieszka rozdział pt. "Niania" zamknęła definitywnie i prowadzi spokojne życie młodej mamy, fani głodni są wieści z prywatnego życia Frani Maj. I wciąż, gdy wpisze się w Google hasło "Dygant", pojawia się 801 tysięcy linków. Ją to mało obchodzi.
Sparzyła się kiedyś na zbytniej szczerości wobec prasy, więc konsekwentnie oddziela życie prywatne od zawodowego. Bo tylko jej serialowa bohaterka ma wizerunek roztrzepanej kobietki, prawdziwa Agnieszka wie, czego chce, jest twarda i nieustępliwa.
Teraz zobaczymy ją jako prawniczkę w serialu "Prawo Agaty". Główna rola poczekała na nią, choć plotkarskie portale pisały już, że dostanie ją Małgorzata Kożuchowska, i nawet ogłosiły wojnę między aktorkami. Po dwuletniej przerwie Dygant stanęła przed kamerą trochę stremowana, ale i spragniona sukcesu.
Zna hollywoodzką zasadę, że aktor tyle jest wart, ile jego ostatni film. Agnieszka idzie więc na znany kobiecy kompromis. Dziecko zostaje z nianią, a mama na cały dzień jedzie na plan. Siedemset dni i nocy w domu to dość.
Twój Styl: Jak długo cię nie było?
Agnieszka Dygant: - Ponad dwa lata.
To długo czy krótko?
- Hm... Pamiętam, jak po zakończeniu "Niani" reżyser Jurek Bogajewicz zapytał: "No i co ty teraz, Agnieszka, będziesz robić?". I dorzucił: "Najlepiej zrób sobie przerwę. Jakieś dwa lata". Odpowiedziałam mu: "Tak, to świetny pomysł", a w duchu pomyślałam: "Chyba zwariowałeś! Dwa lata?! To siedemset dni! Siedemset śniadań, wycieczek, spotkań. Tyle można zdziałać, a ten mi mówi o przerwie!? Ciekawe, co miałabym z tym czasem zrobić?!".
No i co wymyśliłaś?
- (śmiech) Jak by ci tu powiedzieć... W każdym razie nie narzekałam na brak zajęć. To był taki... projekt specjalny.
A jak ma na imię?
- Xawery.
Mówiłaś, że nie sądzisz, by dziecko radykalnie cię zmieniło. I jak, potwierdziło się?
- Nie czuję, że narodziła się nowa Agnieszka. Czasu mam mniej, ale wciąż jestem tą samą osobą. Odkąd pojawiło się dziecko, nie jestem ani bardziej pewna siebie, ani bardziej dowartościowana, spełniona. Nie czuję tego w ten sposób.
A jak czujesz?- Kiedy jeszcze nie miałam synka, koleżanka mi powiedziała: "To jest tak, jakby ci urosła trzecia ręka". Kiedyś jej nie było, a teraz jest.
Ot tak, po prostu?
- No tak. Po domu kręci się jakiś Mały Pan. Czasem patrzę na niego i myślę: "Skąd się tu wziął?!". Jest kawałkiem mnie, a jednak tak bardzo osobny.
Szybko zaczęłaś myśleć o powrocie na plan?
- Długo nie miałam poczucia, że coś mnie omija. Ze spokojem czytałam w gazetach o nowych filmach, serialach i nawet oko mi nie drgnęło z zazdrości, że mnie tam nie ma. Aż nagle poczułam, że koniec z tym siedzeniem, że już nie chcę się gapić na liście w parku i liczyć biegających psów. Zobaczyłam, że wszyscy wokół chodzą do pracy, wszyscy się gdzieś spieszą.
Tylko ty nie.
- Zatęskniłam za adrenaliną na planie, za tym, że jest ekipa, że się spotykamy, kłócimy o coś, godzimy, bo mamy wspólny cel. Brakowało mi stania przed kamerą. Po prostu chodzenie do pracy wydało mi się bardzo sexy.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
do kancelarii przychodzi mnóstwo osób które zbierają... więcej
Reklama
Wasze komentarze (49)
-
02.03 (08:34)
-
28.02 (16:46)~okto fajna i mila aktorka skromna
POwinna byc DOBRA, dobrze grać.Fajna i miła to za mało aby utrzymac sie w pracy.Ale jak widac dzięki znajomościom tej pani sie udaje. -
-
28.02 (15:50)
-
28.02 (15:36)Kolejny przykład jak to dzieki odpowiednim znajomościom mozna być wiellka -hahhahah- aktorką.chyba dzieki swojemu ego nadal wierzy ze potrafi grać.Beznadziejna.
-
28.02 (15:35)Gdyby nie jej konkubent to nie zagrałaby w żadnym znaczącym filmie.Dzięki jegno znajomościom nadal egzystuje w tym środowisku.aktorka z niej kiepska a uroda też niezbyt miła dla oka.Jakas taka koniowata.Nie tęskniłem za nią.














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia