Przejdź na stronę główną Interia.pl

W roli głównej: Pierwsza dama RP

Naturalna, szczera, konkretna. - W byciu pierwszą damą najbardziej zaskoczyło mnie to, że nic mnie za bardzo nie zaskoczyło - z uśmiechem mówi Anna Komorowska.

Lotnisko wojskowe Okęcie, poniedziałek 28 marca, siódma rano. Razem z dziennikarzami newsowymi akredytowanymi na wizytę prezydenta Bronisława Komorowskiego w Estonii czekam w samolocie. Pół godziny później zostaję zaproszona do saloniku prezydenckiego. Anna Komorowska proponuje mi miejsce obok siebie.

Reklama

- Niech pani czyni swoją powinność - żartuje. - Kiedyś mogłam sobie pozwolić na to, żeby nie udzielać wywiadów. Ale to już się skończyło. Podobnie jak parę innych rzeczy. Na przykład niektórzy robią mi zdjęcia - wskazuje na fotografa, który pojawił się razem ze mną. - Teraz dużo częściej bywam na oficjalnych uroczystościach, więc musiałam uzupełnić garderobę. Pokazanie się dwa razy z rzędu w tej samej kreacji nie jest dla mnie problemem, ale media są bezlitosne, więc biorę to pod uwagę.

Dziś pani prezydentowa ma na sobie szafirową spódnicę, czarny żakiet, na szyi granatową apaszkę. - Proszę się przygotować, to będzie długi dzień. Żałuję, że rano zabrakło mi czasu, aby pójść na basen. Kilka razy w tygodniu wstaję o szóstej i przez 45 minut pływam. To jest dobry moment, żeby przemyśleć sobie wiele spraw.

Później Aleksandra Leo-Majdecka, zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta RP odpowiedzialna za biuro pierwszej damy, powie mi, że Anna Komorowska pływała w Bałtyku jeszcze we wrześniu. - Nie wiem, ile stopni mogła mieć woda, ale z pewnością niewiele. Ja siedziałam na plaży w kurtce i trzęsłam się z zimna. A przyjaciółki pani prezydentowej dodadzą: - Ania zawsze pierwsza z całego towarzystwa na początku maja rozpoczyna sezon kąpielowy na Suwalszczyźnie.

Anna Komorowska: - Tęsknię za naszym domem w Budzie Ruskiej. Ostatnio byłam tam miesiąc temu, a dawniej zdarzało mi się zaglądać nawet dwa razy w tygodniu. Tylko po to, żeby odpocząć, przejść się po lesie.

Lądujemy w Tallinie. Zaczyna się oficjalny program, od tej pory zaplanowana jest każda minuta. Wszystko w biegu i obowiązkowo z uśmiechem. Powitania, przemówienia i flesze aparatów. Wieczorem wyjazd do rezydencji pary prezydenckiej Estonii. Wreszcie czas wolny, czyli dwadzieścia minut na przebranie się do oficjalnej kolacji. Następny dzień zaczyna się równie wcześnie.

- To była wyjątkowo spokojna wizyta, dużo jeździliśmy, więc można było złapać oddech w samochodzie - mówi Anna Komorowska, kiedy na początku maja spotykamy się w Belwederze. - Bycie pierwszą damą wymaga doskonałej kondycji - uśmiecha się Aleksandra Leo-Majdecka. - I pani prezydentowa ją ma, a ja staram się jej dorównać. Ostatni tydzień to prawdziwy maraton.

Najpierw wyjazd do Watykanu w związku z beatyfikacją Jana Pawła II, a 3 maja już o ósmej rano zaczynały się uroczystości z okazji święta narodowego. Następne dwa dni to wizyta szwedzkiej pary królewskiej. Anna Komorowska szybko znalazła wspólny język z królową Sylwią. Razem odwiedziły m.in. fundację "Dzieci niczyje" oraz wzięły udział w konferencji "O godność dziecka z niepełnosprawnością". To były bardzo wzruszające momenty i królowa sama poprosiła o zrobienie wspólnego zdjęcia z dziećmi, spontanicznie wygłosiła też przemówienie, chociaż nigdy tego nie robi.

- Poznałam panią Komorowską podczas wyborów - opowiada Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, rzeczniczka kampanii Bronisława Komorowskiego. - Pamiętam Sopot, szłyśmy Monciakiem, obie potwornie zmęczone po kilku spotkaniach. Przysiadłyśmy w kawiarnianym ogródku. Nagle ktoś nas zauważył, podeszła jedna kobieta, potem druga, trzecia, następna. Słuchałam, jak ona z nimi rozmawia: o dzieciach, domu, pracy albo jej braku. Zwyczajnie, bez dystansu. Zresztą nie przypominam sobie, żebym choć raz widziała ją zdenerwowaną. - Bo ja w ogóle niewiele się stresuję - uśmiecha się Anna Komorowska. - Taki mam charakter, poza tym piątka dzieci nauczyła mnie cierpliwości i dobrej organizacji.

Matka

Najpierw na świecie pojawiła się Zosia (1979), potem Tadeusz (1981), Marysia (1983), Piotr (1986) i Elżbieta (1989). Teraz tylko dwoje najmłodszych mieszka z rodzicami w Belwederze, pozostałe już się usamodzielniły. Marysia jest mamą półtorarocznego Stasia, a Tadeusz w listopadzie został ojcem Hanusi.

Anna Komorowska: - To nie jest tak, że ustaliliśmy z mężem, że będziemy wielodzietną rodziną. Po prostu każde kolejne dziecko przyjmowaliśmy z radością. Oczywiście, że czasem byłam zmęczona, kiedy jedno płakało, drugie chciało jeść, trzecie spać, a czwarte bolał brzuszek. Ale gdy urodziła się Ela, starsze dzieci bardzo mi pomagały. W sklepach nie można było dostać niczego, kolejki i wieczny brak pieniędzy. Musieliśmy jednak jakoś dać sobie radę.

Marta Niklewicz-Dworak, przyjaciółka pary prezydenckiej: - Pamiętam, jak pod koniec lat 80. jeździli w siódemkę bardzo starym samochodem. Kiedyś powiedziałam, że przydałoby się im nowe auto. Ania popatrzyła na mnie i rzuciła: "Najlepiej z workiem pieniędzy zamiast koła zapasowego". Żyli skromnie, dzieci nosiły po sobie ubrania. Raz Ela poprosiła: "Chciałabym mieć coś nowego", a Ania zapytała: "Rękawiczki wystarczą?". "Wystarczą".

Ligia Krajewska, wiceszefowa Rady Warszawy i przyjaciółka Komorowskich: - Znamy się od początku lat 90., dzieci były wtedy jeszcze małe, ale ja kompletnie sobie nie przypominam, żeby przeszkadzały gościom. Dobrze wychowane, poukładane - owszem, przychodziły, witały się, przynosiły ciasto, kawę, ale nie było czegoś takiego, że się popisują, chcą skupić na sobie uwagę. A przecież tak się zdarza, gdy mama jest w domu. Ania była ciepła, troskliwa, ale i wymagająca - od siebie, dzieci i od Bronka. Trzymała dom twardą ręką, wszyscy jej słuchali.

Przez jakiś czas w kuchni Komorowskich wisiał zeszyt, w którym zapisywano, kto wychodzi, kiedy wraca, jakie ma zajęcia, wizyty lekarskie, wywiadówki. Dzieci szybko stawały się samodzielne, każde miało obowiązki, musiało po sobie sprzątać. - Wszyscy mamy silne, niezależne charaktery. Zawsze powtarzam, że u nas jest siedmiu kierowników - śmieje się Anna Komorowska.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Komorowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje