I co z tego, że wpadka? To coś złego? Ważne, że jest i jest kochany!! Denerwują mnie opinie baranów, którzy mówią, że dzieci z "przypadku" są gorsze!! Moja córka jest wyjądkową niespodzianką w dodatku urodzona w moje urodziny, przewróciła moje życie do góry nogami i JESTEM JEJ WDZIĘCZNA ZA TO!!
Uczucia na wierzchu
Zasada jej życia? Bez kalkulacji. I bez ciągłego: co by było gdyby. Kiedy jej partner dostał kontrakt piłkarski w Turcji, przerwała aktorską karierę i pojechała za nim. Gdy urodziło im się trzecie dziecko, znów jest mamą na cały etat. Stracone role? Będą następne. Anna Przybylska wierzy, że jeśli daje się innym coś dobrego, to dobro do nas wraca. I patrząc na jej życie, wierzymy, że ma rację.
Twój Styl: Powiedziałaś kiedyś, że po trzydziestce, żeby dodać energii swojemu związkowi, trzeci raz zostaniesz mamą. Wszystko masz zaplanowane?
Anna Przybylska: Prawdę mówiąc, to była wpadka. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, nie byłam zachwycona. Chciałam odpocząć od pieluch. Ale Jarek, mój ukochany, się ucieszył. I rzeczywiście, mały Jasiek odświeżył nasz związek. Po dziesięciu latach nic nie jest tak, jak na początku, popadasz w rutynę. A tu znów fajnie zrobiło się między nami. "Może, kochanie, zrobię ci herbaty, tyle razy wstawałaś w nocy do dziecka", słyszę od mojego mężczyzny.
Troje dzieci to wyzwanie, szczególnie dla aktorki. Kłopot, mnóstwo ograniczeń, właściwie trzeba zrezygnować z siebie?
- Żydzi mówią, że należy mieć dużo dzieci, bo to inwestycja we własną przyszłość. Zakładając rodzinę, tworzysz firmę, która - jeśli zachorujesz czy umrzesz - dalej ma funkcjonować. I ja tak zrobiłam. I staram się, żeby nasza firma prosperowała. Chcę, żeby dzieci miały poczucie bezpieczeństwa. Mój tata umarł, gdy miałam 16 lat. Ale mama nie została sama, miała dla kogo żyć - dla mnie i starszej siostry Agnieszki. Jarek jest jedynakiem. Kiedyś teściowa powiedziała: "To moja największa porażka, że mam go jedynego i ciągle jest daleko".
Nie bałaś się, że przez macierzyństwo ominą cię wielkie role? Że zawalisz karierę? Dzieci zabierają czas, energię, niszczą ciało, które dla aktorki jest...
- ...narzędziem pracy. Oczywiście, bałam się. Ale po pierwszej ciąży przekonałam się, że natura jest dla mnie łaskawa. Paradoksalnie dzieci pomagają mi szybko wrócić do formy. Tyle mam przy nich roboty, że szybko gubię kilogramy. A jak pośladki obwisną, albo piersi? Z obwisłej dupy też można zrobić atut.
- Ostatnio widziałam ekranizację powieści Larssona "Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Tam nikt nie jest piękny, a aktorsko to wybitny film. Wystarczy też spojrzeć na dzieła Wojtka Smarzowskiego, "Różę" czy "Dom zły", nie ma w nich urodziwych aktorów, ale filmy są fenomenalne. Nie martwię się więc, że coś mi obwiśnie. Ale byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że nie boję się starości. Boję się, jednak nie dlatego, że nie dostanę roli. Martwię się, że nie będę już tak atrakcyjna dla mojego faceta, że przestanę go pociągać.
Pytanie, czy pociągasz go jako aktorka, czy jako gospodyni domowa? Nie żałujesz ról, z których musiałaś zrezygnować?
- Nie. Kiedy dziennikarze pytają: "Jaką rolę chciałabyś zagrać?", odpowiadam: "Nie jaką, a z kim i za ile?". Bo najpierw myślę o tym, czy mi się opłaca. Czy warto zostawić dzieci, dom, rodzinę? Bo rodzina jest najważniejsza. OK, jestem teraz matką Polką. Film Eugeniusza Korina, w którym zagrałam, jest pierwszy od czasu ciąży. Zdecydowałam się, bo to ciekawy scenariusz, w dodatku tylko siedem dni zdjęciowych i w wakacje, więc dzieciaki nie zaniedbają szkoły czy przedszkola.
- Natomiast teraz odmawiam gry w serialach. Bo 13 odcinków to pół roku pracy, na które nie mogę sobie pozwolić. Dopóki Jarek nie skończy grać w piłkę, nie będę aktorką na pełen etat. Ktoś musi wychowywać dzieci, na razie wypada na mnie.
Może Nina Andrycz miała rację, mówiąc: "Kiedy jest się gwiazdą, to nie rodzi się dzieci, rodzi się role"?
- Ale to właśnie dzięki dzieciom jestem bogatsza jako aktorka i kobieta. Dzieci poszerzają horyzonty, uczą wyobraźni, empatii, głębokiego patrzenia na świat i ludzi. W filmie "Bokser" grałam matkę. Jak zrobić to wiarygodnie, kiedy się matką nie było?
A ja słyszałam, że artystki są egoistkami?
- Potrafię być egoistką. Kiedy czuję, że dzieci mnie terroryzują, mówię: "Dość! Czekacie na tatę, wtedy zjemy kolację. Teraz leżę, odpoczywam". Ostatnio chciałam się opalić, a Oliwka wciąż czegoś ode mnie chciała. Powiedziałam: "Teraz jest czas dla mnie". Na tyle kategorycznie wyznaczam granice, że nikt nie odważa się ich przekroczyć. Nawet pies teściowej.
Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dla siebie?
- Wczoraj poszłam na manikiur, no fakt, z Jaśkiem, który wisiał mi przy piersi (śmiech). Ale przedwczoraj wszystkie dzieci zostawiłam u siostry i byłam u kosmetyczki.
Samotność to teraz luksus?
- Teraz tak. To właśnie uwielbiam w moim życiu, że przez tydzień zasuwam przy dzieciach: szkoła, przedszkole, kupa, pielucha, obiad - jestem umęczoną kurą domową, a za chwilę jadę na plan reklamówki czy filmu i staję się gwiazdą: mieszkam w dobrym hotelu, idę na masaż, robię sobie kąpiel, wkładam szlafrok, mam minibar w pokoju, otworzę wino, rzucę ręcznik gdzie popadnie i czuję się królową życia. A potem... znów wracam do roli gosposi.
Dziecko dyscyplinuje kobietę?
- Nie pójdę wieczorem na imprezę, bo muszę wykąpać dzieciaki i położyć je spać. Nie wybiorę się w tygodniu na sushi, bo Oliwka nie zdąży odrobić lekcji, w dodatku rano trzeba wstać.
Może jesteś zbyt obowiązkowa, za poważnie wszystko traktujesz?
- Tak zostałam wychowana. Tata był oficerem marynarki wojennej, więc w domu był wojskowy dryl. Czułość okazywał w specyficzny sposób: wojskowym tonem mówił: "Córcia, brawo, gratuluję!". Przytulił, wziął na kolana, ale zawsze powtarzał, że muszę być samodzielna. Dzięki temu jestem zdyscyplinowana i wszystko mam zorganizowane.
- Dzieci też wychowuję rygorystycznie, u mnie jest krótka piłka. Opieprzam, stosuję kary, ale też przytulam. Dziecko musi być wychowywane w pewnych granicach. Bez nich się gubi, bo nie wie, co dobre, a co złe. Ze szkoły córki "zerżnęłam" system buziek zielonych i czerwonych. Zielona - dobrze, czerwona - źle. Pod koniec tygodnia sumujemy. Jak jest więcej czerwonych, to kara: nie oglądają telewizji albo w piątek omijają je słodycze. To fajny system, bo jest kara, ale jest też nagroda. I tak naprawdę o tę nagrodę chodzi.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Coś jest w powietrzu, ale wszyscy rodzice dostali... więcej
Reklama
Wasze komentarze (123)
-
23.11.2011 (09:11)~natalkanie filozofujcie tyle, bo kiepsko wygląda ta wasza uszczypliwość:P życie barany, życie:P~...Nie pomyślałaby o tym tak ... jednak mając trójkę dzieci z tym samym facetem o ostatnim mówi, że wpadka ... to ona jeszcze nie wie skąd się biorą dzieci ... a już tłumaczy córce ...~yoyowspółczuje małemu Jasiowi..cała Polska (i nie tylko) sie dowiedziała, ze jest wpadką...szkoda...oj nieładnie Aniu..nie ładnie
I co z tego, że wpadka? To coś złego? Ważne, że jest i jest kochany!! Denerwują mnie opinie baranów, którzy mówią, że dzieci z "przypadku" są gorsze!! Moja córka jest wyjądkową niespodzianką w dodatku urodzona w moje urodziny, przewróciła moje życie do góry nogami i JESTEM JEJ WDZIĘCZNA ZA TO!! -
25.08.2011 (18:26)Aniu,
jestes taka normalna i nie bujasz w oblokach.Chwale ciebie za zdrowe podejscie do ekologii(oszczednosc pradu),za zwykle traktowanie dzieci i cale podejscie do zycia.
A te wszystkie ociekajace jadem wpisy to od zazdrosnych bab!!!
Pozdrawiam i czekam na nowy film -
-
24.08.2011 (15:48)Bardzo Anię lubię. Jest taka normalna i zdolna i śliczna i mądra.Cieszę się, że u Nich życie jest podporządkowane właśnie normalności. Oboje najwyraźniej mają tę mądrość życiową. Serdeczności, kochani ! Kochajcie i szanujcie się ZAWSZE !
-
24.08.2011 (14:56)~...Nie pomyślałaby o tym tak ... jednak mając trójkę dzieci z tym samym facetem o ostatnim mówi, że wpadka ... to ona jeszcze nie wie skąd się biorą dzieci ... a już tłumaczy córce ...~yoyowspółczuje małemu Jasiowi..cała Polska (i nie tylko) sie dowiedziała, ze jest wpadką...szkoda...oj nieładnie Aniu..nie ładnienie filozofujcie tyle, bo kiepsko wygląda ta wasza uszczypliwość:P życie barany, życie:P
-
24.08.2011 (14:54)~mekomoże oni nie chcą "zwyklego" slubu?? nie pomyslałes, ze sa ludzie którzy chca robic cos nie na pokaz albo dla papierka ale DLA SIEBIE? zeby było pieknie i tak jak oni sobie wymarzyli... sam sobie bierz "zwykly" slub cywilny jak ci pasuje innym nie mów co maja robic~jasiekNa płodzenie kolejnych potomków znajdują czas a na ślub cywilny( bona inny już nie mogą) nie mają czasu a to zajmuje najwyżej 15 minut to już nie, zwykł wymówkaNo wiesz przy ceremoni cywilnej obowiązują pewne wymogi prawne ... rzadko przekraczane, toteż można by rzec, że to jest ślub zwykły ... jeśli chcą niezwykły - mogą go nigdy nie wymyślić, albo nie zrealizować - poza tym ona pokazuje siebie jako zwykłą zapracowaną kobietę - a taki "przeciętny ślub cywilny" jest najlepszym przykładem robienia go dla siebie a nie na pokaz ...













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia