Przejdź na stronę główną Interia.pl

Tylko czysto

Znajdzie talent, nauczy śpiewać, stworzy gwiazdę. Boją się jej tak samo, jak cenią. Zna na pamięć większość polskich piosenek.

Wie o istnieniu muzycznego podziemia, czasem tam zagląda. Jurorka wielkich show, najmodniejsza nauczycielka emisji głosu. Nie pracuje dla pieniędzy. Idolka? Pani żartuje! ― wzrusza ramionami Elżbieta Zapendowska.

Reklama

Twój STYL: Ile czasu pani potrzebuje, żeby ocenić - talent albo miernota?

Elżbieta Zapendowska: Po kilkunastu dźwiękach już wiem.

A jeśli pani tylko widzi, bez słuchania, może powiedzieć: ta osoba dobrze śpiewa? Bo ma warunki, duży biust na przykład.

- O nie! Czasem przychodzi myszeczka, otwiera paszczę i zachwyca. Przeżyłam coś takiego niedawno w Białej Podlaskiej. Dwunastoletnia dziewczynka wykonała arię operową. Nie lubię zbytnio wokalu klasycznego, ale zaśpiewała fenomenalnie. W życiu bym się nie spodziewała, że z takiego małego ciałka wydobędą się tak piękne dźwięki.

Co właściwie trzeba zrobić, żeby wydobyć z siebie ładny dźwięk?

- Wiele zależy od prawidłowego oddechu. Powinni go uczyć już w przedszkolu, żeby wszedł w nawyk. Potem złe przyzwyczajenie się utrwala. Powiem na swoim przykładzie. Miałam zajęcia z emisji głosu w szkole średniej, potem w akademii muzycznej - nie nauczyłam się prawidłowo oddychać. Dopiero gdy zaczęłam pracę z piosenkarzami, zrozumiałam, o co chodzi. Wie pani, kiedy to robimy dobrze? W nocy. Śpiąc, oddychamy przeponą. Żeby to powtórzyć na stojąco - szczególnie u dziewczynek - to już jest problem.

A dlaczego u dziewczynek?

- Bo one najczęściej nie oddychają przeponą. Faceci tak. Nie wiem, dlaczego tak jest. Kobiety na ogół mają oddech obojczykowy, bardzo płytki, co od razu widać, bo unoszą się ramiona. A "dobry oddech" jest głęboki, ramiona nieruchome, rozszerzają się żebra, przepona osuwa w dół, aż naciska lekko na jelita. Trzyma powietrze - możemy poprowadzić długą, ładną frazę. A przepona sflaczała, nieprzyzwyczajona do pracy szybko puszcza powietrze i śpiewamy jak dzieci, które łapią oddech w połowie słowa.

Czemu niektórzy mają ładniejszy, a inni brzydszy głos?

- Sprawa genów. Rodzimy się z głosem przyjemnym i silnym albo słabym i brzydkim. Różnimy się nim tak samo jak urodą i inteligencją.

Urodę możemy poprawiać, głos też?

- Tak. Im wcześniej się tym zajmiemy, tym bardziej możemy korygować to, co jest brzydkie.

Jak wcześnie? Gdy mama usłyszy pierwsze trzy słowa i uwierzy, że dziecko jest utalentowane, ma szansę szybko wyhodować "idola"?

- Nie, to nie takie proste. Można mieć od dzieciństwa warunki głosowe, a gwiazdą nie zostanie się nigdy. Do tego trzeba jeszcze mieć odpowiednio przygotowaną psychikę, wyjątkową osobowość, intrygującą powierzchowność, co nie zawsze oznacza urodę. No i szczęście.

Kiedy psychika jest gotowa?

- Czasami nigdy. Na pewno nie w dzieciństwie. Owszem, są maluchy, które bardzo wcześnie dużo umieją. Jednak ich umysł nie jest gotowy na sukces. I się go kaleczy. Bo te dzieci na ogół jeżdżą po festiwalach, wygrywają nagrody i robią się z nich "gwiazdy". Tracą to, co w dzieciach najpiękniejsze - naturalność, prawdę. I z gwiazdeczek nie zostaje nic oprócz spełnionych marzeń mamusi. Mówi przeze mnie doświadczenie, nie mądrzę się.

Z czego bierze się osobowość sceniczna?

- Chyba z genów i z mózgu. Rozrywka to sztuka eklektyczna. Słowo musi się zgadzać z dźwiękiem, a wszystko razem - z wykonawcą. Jeżeli przy tym wokalista ma "mądre oko", świetne buty i fryzurę, ma szansę przekonać do siebie publiczność. Liczy się wiarygodność. Jeśli ktoś najpiękniejszym głosem śpiewa bzdury, czujemy, że tylko się popisuje. Mówimy: nawet niezły głos, i wychodzimy zrobić sobie kanapkę.

Co do urody, są przecież na pierwszy rzut oka brzydcy piosenkarze, których jednak uwielbiamy.

- Bo umieją nas wzruszyć. Jeśli ma się supergłos i coś do powiedzenia, wystarczy być nieokropnym. Oczywiście to działa w dwie strony, śliczni, ale bez głosu, nudzą i wyprowadzają z równowagi. Jak w życiu, czasem patrzymy na piękną dziewczynę, dopóki milczy. Odezwie się i czar pryska.

To samo dotyczy mężczyzn.

- Jasne!

Głos może być afrodyzjakiem?

- O tak. Z zastrzeżeniem: jaki właściciel duszy, taki afrodyzjak. Niektórych kręci Garou, innych Ella Fitzgerald, a jeszcze innych Gosia Andrzejewicz. Interesujący głos uruchamia wyobraźnię. Bardzo często rozmawiamy z kimś przez telefon i myślimy: to musi być piękny mężczyzna albo piękna kobieta...

Pamiętam, kiedy jako nastolatka słuchałam Trójki i zastanawiałam się z przyjaciółkami, jak wygląda Marek Niedźwiecki... Dlaczego kobiety lubią niskie męskie głosy?

- Myślę, że one niosą tajemnicę. Wysokich dźwięków mamy dość na co dzień, odgłosy miasta odbieramy w górnych rejestrach - klaksony, komórki. Jest dużo wrzasku. Niski głos kojarzy się z ukojeniem, ciepłem. Wyobrażam sobie, że spowija go mgiełka. Lubię, gdy ma w sobie rodzaj "brudu". Brud - cud.

Czy głos może być narzędziem manipulacji?

- Naturalnie! To się wykorzystuje w reklamach i wtedy gdy dzwonią ci wszyscy ludzie, którzy chcą nas przekonać, żebyśmy coś kupili, ubezpieczyli się itp. Niedawno pewna firma zwróciła się do mnie z prośbą, żebym dla ich przedstawicieli zrobiła wykład na temat możliwości głosowych. Już myślą, jak nami skuteczniej manipulować. Trzeba uważać.

Głos może mieć szczególną moc? W popularnym amerykańskim programie "Pogromcy mitów" autorzy wykazali, że szkło pęka od krzyku, jeśli jest kruche, a głos wytrenowany.

- Mogę się zgodzić. Są głosy o tak ostrej barwie, że zatykają mikrofony. Miałam kiedyś uczennicę, znaną piosenkarkę. Wchodziła w rejestr wysoki taką żyletą, że sprzęt głupiał. Dwieście osób śpiewało wcześniej do tego mikrofonu, a ona jedna go załatwiała. Wysiadał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje