Przejdź na stronę główną Interia.pl

Trudno nie wierzyć w nic

Adam Nowak urodził się w 1963 roku. Lider zespołu Raz Dwa Trzy, gitarzysta, autor tekstów piosenek. Skomponował muzykę do filmu "Historie miłosne" Jerzego Stuhra. Z wykształcenia pedagog. Mieszka koło Torunia z żoną i czwórką dzieci.

Małgorzata Domagalik: Karnie, jak przystało na wywiadującego, przesłuchałam wszystkie Twoje płyty.

Reklama

Adam Nowak: To trudne zadanie.

Wręcz przeciwnie, uwiodło mnie Twoje bawienie się słowem i ta ich ciągła opozycja: cud - nie cud, dobre - złe, tak - nie, czarne - białe.

Adam Nowak: Miałem nauczycielkę od polskiego w technikum spożywczym, przynosiłem jej wiersze, żeby przeczytała i coś o nich powiedziała. Usłyszałem wtedy, że jeżeli będę dalej pisał, to mogę zostać mistrzem tzw. półcienia.

Ładnie to nazwała.

Adam Nowak: Miała duże wyczucie, bo mnie tak naprawdę nie interesuje załatwianie wielkich spraw na tym największym ze światów.

A co z półcieniem?

Adam Nowak: Nie idzie o to, żeby w tekście opowiadać o patriotyzmie, jeżeli to ma być wiersz o nim, tylko o tym, co się ociera o ten patriotyzm. Josif Brodski jest dla mnie tu mistrzem, opowiada prostym słowem, a wychodzi z tego dużo, głęboko i wielopoziomowo.

Każdy z nas, jak napisałeś - zaśpiewałeś, ma swój "PESEL życiorysu". Fantastycznie opisywał go w swoich książkach między innymi Milan Kundera.

Adam Nowak: Bliskie mi są tragizm, komediowość czeska i to zdanie z filmu "Obsługiwałem angielskiego króla" w reż. Jiřiego Menzla, że "my, Czesi, my nie walczymy…".

Ale widziałeś pewnie Obamę, który nie w Polsce, ale w centrum Pragi mówił: "Dziękuję wam, Czesi, za to, coście zrobili".

Adam Nowak: To zdanie nie odnosi się pewnie do całej historii Czech, oni wybrali tak zwane mniejsze zło, ochronili dobra materialne, ale i stracili twarz przez to, że…

Twarz ma się jedną.

Adam Nowak: Podobno ta pragmatyczność długofalowo jest lepsza dla pokoleń, które mają nadejść. Moi dziadkowie opowiadali jeszcze o tym, co jest niedotykalne. Duma, patriotyzm, honor.

Patriotyzm to stałe dokonywanie wyborów, czasami dalekich od pragmatyzmu, ale i chodzenie na wybory

Adam Nowak: W wolnym kraju trzeba chodzić na wybory.

Kiedy mówisz "patriota", to…

Adam Nowak: U nas patriota jest osobnikiem z książki. Uwielbiałem opowieści dziadka, który był ułanem i on mi się jawi jako bohater patriotyczny. Lubiłem bardzo opowieści taty, który nie walczył, bo był za młody, natomiast kochał kraj. Wyjechał kilkakrotnie na badania naukowe za granicę, bardzo chciał tam zostać, ale zawsze wracał. Ja jestem patriotą i nie umiałbym żyć w innym kraju, chociaż ten kraj mnie strasznie drażni, uważam go za dziki…

Ale…

Adam Nowak: Ale na samą myśl o takim głębokim patriotyzmie odczuwam swędzenie.

No właśnie, a co wywołuje u Ciebie w kontekście patriotyzmu gęsią skórkę?

Adam Nowak: Użyję tutaj nazwisk dwóch ludzi, którzy są dla mnie niezwykli. Jeden to generał August Emil Fieldorf "Nil", a drugi to rotmistrz Witold Pilecki.

Który poszedł z własnego wyboru do Auschwitz…

Adam Nowak: Mało tego, ucieka stamtąd…

…a potem dostaje kulkę w tył głowy na jakichś schodach ubeckiego więzienia.

Adam Nowak: Nadzwyczajny facet. Z kolei generała Nila Sowieci tak nienawidzili, że kazali go powiesić, a nie rozstrzelać.

Śmierć niegodna żołnierza.

Adam Nowak: Oficera niegodna. W filmie Ryszarda Bugajskiego jest on pokazany jako człowiek, który nie zgłasza pretensji do niczego i widzi więcej niż jego przyjaciele. Wie, że trzeba czekać. To po wojnie było czymś bardzo trudnym. Ja urodziłem się w 1963 roku. Jeżeli miałbym naśladować postawę człowieka, nie zawód ani umiejętności, lecz tylko postawę, to Nil jest mi bardzo bliski.

Jesteś także autorem zdania, że "z życiorysem jest jak z ogonem, nigdy nie wiadomo, w którym momencie się nam go przytrzaśnie".

Adam Nowak: Najlepiej jak jest kilka razy przytrzaśnięty.

Bo?

Adam Nowak: Bo wtedy życiorys jest najciekawszy.

Zadawałeś sobie pytanie: "Czy w tych wszystkich ekstremalnych sytuacjach, uwarunkowaniach historycznych, ja, Adam Nowak, dałbym radę?". Wyobraź sobie, że za oknami jest wojna, godzina policyjna, wychodzisz z domu i za każdym razem swojej żonie nie możesz powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że wrócisz…

Adam Nowak: Mam coś takiego zakodowanego rodzinnie, że jak jest zadanie do wykonania, to trzeba je wykonać. Od początku do końca. Nawet jak jest niebezpiecznie.

Mówiłeś o dziadku ułanie, o ojcu. Chcieli, żebyś był kontynuatorem ich wizji życia?

Adam Nowak: Na pewno tato pokładał we mnie nadzieje, których nie spełniałem.

Żyje?

Adam Nowak: Nie, w zeszłym roku umarł. Uważał mnie za zdolnego w wielu dziedzinach, ale bardzo chciał, abym kontynuował to, co on robił, czyli żebym był biochemikiem. Żebym miał wyższe wykształcenie.

Taki papier, zwłaszcza wtedy, był swego rodzaju gwarancją bezpieczeństwa.

Adam Nowak: Ja dzisiaj to rozumiem, wtedy zupełnie mnie to nie interesowało. Natomiast dziadek, jak to prawdziwy dziadek, on mnie akceptował i było mu obojętne, kim będę. Oprócz tego, żebym nie czynił źle. To jest to pozytywne zjawisko rodziny trzypokoleniowej - że rodzic jest od wymogu, od tak zwanych uczuć obowiązkowych.

Dziadek od rozpieszczania.

Adam Nowak: Dziadek widzi więcej niż rodzic.

Ile masz dzieci?

Adam Nowak: Mam czwórkę, od najstarszego: córkę, syna, córkę, syna.

Czy nadal uważasz, że dzieciom trzeba dać wolną rękę?

Adam Nowak: Jest to trudne zadanie rodzica, który powinien przede wszystkim nie zniechęcać, a jednocześnie obserwować zdolności i zainteresowania swoich dzieci.

To tato nie wiedział, że Ty nie chcesz być biochemikiem?

Adam Nowak: Obserwował, szedł za mną. Przejawiałem zdolności muzyczne, to zrobił wszystko, żebym do szkoły muzycznej się dostał. Nawet napisał za mnie podanie, ale ja nie tam poszedłem.

Dlaczego?

Adam Nowak: Czysta przekora.

To ty niezły charakterek miałeś?

Adam Nowak: Młodocianego chuligana. Robiłem wszystko, żeby nie naśladować taty. On próbował zorganizować mi życie w tym znaczeniu, że miałem bardzo jasno określoną ścianę, od której się odbijałem. Tu ściana, to ja w drugą stronę. Dziś swoim dzieciom stawiam hologramy ścian. Dzieciaki biegnąc, wiedza, że jest ściana, ale się o nią nie rozbijają. Ze mną było trochę trudniej, bo mam życiorys, który sam zrealizowałem.

Miałeś taki plan czy samo tak się ułożyło?

Adam Nowak: Zrealizowałem w sensie wolności wyboru. Organicznie nie znosiłem, kiedy ktoś mi coś kazał.

Jesteś jedynakiem?

Adam Nowak: Nie, ja jestem trzeci, mam siostrę i brata.

Brat też się od tej ściany ciągle odbijał?

Adam Nowak: Trudno mi powiedzieć, brat ma zupełnie inny charakter.

Jest biochemikiem?

Adam Nowak: Nie, z wykształcenia jest nauczycielem WF. Mnie największą przyjemność sprawiała i sprawia nieograniczoność, wolność wyboru.

Ale żyliśmy w komunie…

Adam Nowak: Dlatego bujałem się przez różne rzeczy, żeby nie wtłamsić się w system, żeby nie zaznać tego, co mnie strasznie drażniło w pewnym momencie, takiej stabilizacji już w wieku 20 czy 22 lat.

Nie przerabiałeś Rożewiczowskiej ."Naszej małej stabilizacji"?

Adam Nowak: To było dla mnie organicznie niestrawne. Zupełnie.

Przeczytaj drugą część wywiadu

Przeczytaj trzecią część wywiadu

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje