Trochę jestem za miły...
Może uwieść go jej zapach, jednak za nią nie pobiegnie. Może flirtować, ale na tym koniec. O zaletach wierności opowiada Maciej Kurzajewski.
Część ciała, która szczególnie mnie zachwyca…
Nogi. Ale zwracam też uwagę na twarz. Nie chodzi o posągową piękność, bo nie lubię ostentacyjnie ładnych kobiet. Często urzekają mnie niedoskonałości.
Dodaję punkty za...
Najbardziej pociąga mnie…
spokój. Lubię kobiety, które nie próbują zapanować nad otoczeniem. Królowa balu to nie jest mój typ. Ale choć wolę kopciuszka, zakochałem się w królowej balu właśnie. I trwam w tym stanie 14 lat. Nie potrafię tego wytłumaczyć.
Kiedy uwodzi mnie piękna kobieta…
czuję się skrępowany. Ale zdarza mi się przyjemne uczucie po spotkaniu z kobietą, kiedy wiem, że fajnie razem spędziliśmy czas. I wcale nie ma w tym erotycznego podtekstu. Choć żona twierdzi, że dla kobiet jestem za miły.
Zakochany mężczyzna widzi w kobiecie…
więcej niż inni i pewnie więcej, niż jest.
Pamiętam pewien poranek…
kiedy pod Wielką Krokwią w Zakopanem zobaczyłem dziewczynę. Nie wyglądała na kibica skoków narciarskich. Wypadki potoczyły się szybko. Tego samego popołudnia poszliśmy na lodowisko, wieczór też spędziliśmy razem. Choć byłem nią zafascynowany, nie miałem odwagi pomyśleć: chcę z nią być. Wydawała mi się niemożliwa do zdobycia, więc po powrocie do Warszawy nie dzwoniłem. Po dłuższym czasie Paulina zadzwoniła do mnie.
W związku najważniejsza jest…
rozmowa. Kiedyś uważałem, że mężczyzna powinien sam rozwiązywać problemy. Ale kiedyś sytuacja mnie przerosła. Urodził się Franek, kupiliśmy mieszkanie, a Paulina straciła pracę. I choć brakowało pieniędzy, mówiłem, że wszystko jest dobrze, więc żona planowała wakacje. W końcu powiedziałem, że nie mamy za co jechać, a Paulina uświadomiła mi, jak ważna jest rozmowa.
Nawet dla kobiety nie zrezygnowałbym…
z porannego biegania. Wprawdzie ona pewnie nie chciałaby takiej rezygnacji, bo biegam o szóstej rano, kiedy jeszcze śpi, ale tego nie dałbym sobie odebrać.
Nigdy w życiu nie przyznałbym się kobiecie do…
zdrady, bo to świadczyłoby o głupocie. Chyba że uwikłałbym się w romans. Wtedy uczciwie wyznałbym: "Poznałem fascynującą kobietę i uważam, że życie z nią będzie ciekawsze". Jednak nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Dominująca czy uległa?
Lubię kobiety, które mają swoje zdanie. Wyrosłem wśród zdecydowanych kobiet. Moja mama zarządzała domem, babcia też była silną osobowością. Może dlatego nie mam potrzeby trzymania w ręku pilota.
Nigdy nie zapomnę kobiety, która…
W sercu i pamięci mam babcię. Dzięki niej nie chodziłem do przedszkola, a poszedłem świetnie przygotowany do szkoły. Zawsze ciężko pracowała, bo była prządką, potem krawcową, sprzątała też w domach. I choć musiała być bardzo zmęczona, zawsze się uśmiechała.
Kiedy kobieta płacze…
czasem przytulam, bo wiem, że tego potrzebuje. Ale zdarza się, że płacze bez powodu. I nie tylko ja nie wiem, dlaczego, ona też. "Muszę sobie popłakać, nie mogę?", mówi Paulina, i wiem, że trzeba zostawić ją w spokoju.
Daję się przeprosić…
Na przeprosiny tylko seks, i to wyuzdany (śmiech). Ale czasem wystarczy, że ona weźmie pod uwagę moje argumenty. Nie jestem wymagający ani kosztowny w przepraszaniu.
Mądra kobieta wie, że mężczyzna…
musi mieć swoje małe tajemnice i czasem warto mu zaufać.
Kobiece fobie, które lubię…
Paulina niepotrzebnie zamartwia się wszystkim. Ten lęk i niepokój zwykle odzywają się potem w nocy. Nagle budzi się z krzykiem: "Wąż tu jest!". Pierwszy raz, gdy śnił się jej wąż i jej krzyk "Wąż, wąż pod łóżkiem!" obudził mnie w środku nocy, byłem przerażony. Zajrzałem nawet pod łóżko. Ale wczoraj przytuliłem ją tylko mocno i powiedziałem: "Kochanie, żadnego węża tu nie ma". Wystarczyło.
Kiedy mija euforia zakochania…
mamy więcej pracy. Musimy sobie i tej drugiej osobie pokazać, że jest między nami coś wartościowego, co warto pielęgnować. Na szczęście ta euforia nigdy nie mija nagle, zwykle emocje słabną w kilku etapach. Ważne, by na każdym z nich chcieć się razem budzić, zjeść śniadanie, rozwiązać problemy.
Rozstanie to porażka, bo…
albo pomyliliśmy się już na początku, albo za mało serca włożyliśmy w ten związek. Niezależnie od przyczyny, coś nie wyszło. Rozstanie zawsze jest porażką, choć czasem większą porażką jest to, że się jednak nie rozstaniemy.
Do dziś żałuję, że nie powiedziałem…
babci, jak bardzo ją kocham. Żałowałem, że nie wykorzystałem czasu, kiedy była zdrowa. Kiedy umierała, zdobyłem się na długo odkładane słowa. Mam nadzieję, że choć nieprzytomna, usłyszała, bo po jej policzku popłynęła łza.
Wysłuchała Beata Biały
Twój STYL 11/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Nadal oczy mam jak wielkie piec zlotych. Skonczylam... więcej













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia