Hmm skoro wszystko tak da sie wyjasnić.... To może powiesz mi skat sie wzięły stygmaty tj rany Chrystusa na ciele niektórych Świętych np O. Pio lub Natuzzy Evolo albo niezniszczalny obraz z Guadalupe czego naukowcy nie potrafią wyjaśnić?
Samotny ojciec
Nie ma czasu dla siebie. Bo nie powinien go mieć. Całodobowa dyspozycyjność - dla Boga i ludzi - tak widzi swój "zawód". I samotność. Żeby inni nie czuli się samotni - tłumaczy.
O trudach posłuszeństwa, tajemnicy spowiedzi, różnicy między klasztorem a koszarami, miłością Bożą i miłością własną oraz o niecodziennym rodzaju ojcostwa mówi Maciej Zięba, dominikanin.
Twój STYL: Jak zostaje się księdzem? Przecież nie rozsyłając cv do seminariów?
Maciej Zięba, OP: CV i list motywacyjny też trzeba złożyć, ale jeśli ktoś próbowałby zostać księdzem tak, jak zostaje się inżynierem czy bankowcem, to by mu się to nie udało. Przełożeni w seminarium czy zakonie nie dopuściliby go do ślubów i święceń, bo zorientowaliby się, że nie ma powołania.
Po czym młody chłopak ma poznać, że je ma?
- To jest powołanie, więc się je odkrywa. Sam odkryłem powołanie do życia zakonnego, gdy miałem 25 lat. A potem jeszcze dwa lata się wahałem. A że to był jednak głos od Pana Boga, wstąpiłem do zakonu.
A pamięta Ojciec moment, gdy pierwszy raz pomyślał o tym, żeby spędzić życie w zakonie?
- Pamiętam. Głupio mi trochę o tym mówić, bo to zdarzyło się na koncercie, na którym byłem ze swoją dziewczyną. Pierwsze chwile były radosne, ale potem ta myśl mnie oszołomiła, "zgłupiałem". Myślałem: "Ja, taki grzesznik, miałbym żyć wśród tych świątobliwych osób?! Jestem niegodny, nie wytrzymam".
- Byłem mało duchowym facetem - fizykiem, który zaczął właśnie pracę po studiach, skrajnym racjonalistą. I dość mocno korzystałem z doczesnych przyjemności, więc równocześnie zacząłem myśleć: "Dlaczego tak świetny facet jak ja ma marnować sobie życie?! Schować za klauzurą, ubrać się w jakieś starożytne szaty i śpiewać psalmy?". Straszna gmatwanina duchowa temu towarzyszyła.
I świadomość, że trzeba rzucić dziewczynę.
- To było najtrudniejsze. Dlatego wstąpiłem po dwóch latach. Chciałem się rozstać jak najdelikatniej. Bo prawdę mówiąc, wcześniej poważnie myślałem o ślubie - byłem starszy od niej. Gdy już wstąpiłem do zakonu, jej mama powiedziała mojej, że kiedy zobaczyła, że rozstaliśmy się z powodu Pana Boga, a nie innej kobiety, przyjęła to z ulgą. Dziewczyna powiedziała, że nawet się cieszy. Dziś ma świetną rodzinę.
U Ojca był happy end, ale wyobrażam sobie, że mężczyzna może pomylić powołanie np. z chęcią ucieczki przed nieudanym życiem miłosnym czy towarzyskim. Skąd wiadomo, że to głos Boga?
- Tego się nie da pomylić. Czuje się pewność, że to nie jest projekcja naszej psychiki, oczekiwań czy lęków, tylko zaproszenie od Chrystusa. Rzeczywiście, czasem zdarzają się motywy ucieczkowe, czasem jest to nawet duża pobożność, ale to też nie jest powołanie. Dawniej niekiedy mama chciała mieć syna księdza, a syn kochał i Pana Jezusa, i mamę, ale to również nie jest powołanie.
- Po to właśnie jest rok nowicjatu, a potem sześć lat studiów, by dobrze rozeznać. Z pomocą przełożonych i wspólnoty. Prawda jest taka, że ponad połowa mężczyzn wstępujących do zakonu nie dochodzi do ślubów wieczystych, bo okazuje się, że to nie było powołanie. Co innego kryzysy, te ma każdy. One są nieuchronne i potrzebne.
Co było najtrudniejsze, gdy Ojciec już przekroczył te mury zakonu?
- Pozostawienie ludzi, to, że musiałem, przynajmniej czasowo, przeciąć pewne więzi. Przez pierwszych siedem lat życie jest ograniczone. Wstaje się rano. Kiedy ja wstępowałem do zakonu, była to 5.40. Potem są wspólne modlitwy chórowe, następnie śniadanie, po śniadaniu wykłady, potem wspólna modlitwa. Po modlitwie msza święta, po niej obiad. Po obiedzie jest tzw. rekreacja, czyli 45 minut wspólnego czasu na luźną rozmowę przy kawie lub herbacie.
- Po rekreacji czas na studium. Potem nieszpory i kolacja. Wieczorem, jeśli ktoś chce, może obejrzeć wiadomości w telewizji. Trochę czasu na korespondencję czy lekturę, wspólna kompleta i do łóżka. Po święceniach jest trochę inaczej, bo ktoś na przykład jest wykładowcą, więc żyje bardziej rytmem uczelnianym, a ktoś duszpasterzem, więc jedzie z młodzieżą na obóz narciarski w czasie ferii...
No, ale siedem lat trzeba przetrwać.
- To jest potrzebne. Gdy jest mniej zewnętrznego hałasu, to bardziej słychać ten wewnętrzny "hałas". A zwykle go zagłuszamy. I często nawet nie wiemy, że w "środku" mamy bałagan.
I może być tak, że ktoś uważa, że ma powołanie, a przełożeni mówią "Nie masz" i wyrzucają z zakonu. Straszna odpowiedzialność.
- Tak, to jest straszliwa odpowiedzialność. Wspólnoty, wychowawców i prowincjała. Prawda jest taka, że jak się wpuści do zakonu kogoś, kto nie ma powołania, to będzie się męczył. Ludzie z nim też. A jak się odrzuci kogoś, kto ma powołanie, to się ma "krew na rękach" - zniszczyło się komuś życie. Ale zanim kogoś odrzucimy, mamy całą serię dyskusji i głosowań w różnych gremiach.
Podobno wrzuca się do kosza czarne kulki?
- Do takiej specjalnej urny. Czarne lub białe. Białe - jesteśmy "za", czarne - "przeciw". Na szczęście w praktyce margines błędu jest niewielki. Bada się trzy obszary: relację z Panem Bogiem, relację z samym sobą i relację z bliźnimi. Bada się ich autentyczność. Czasem to, co ktoś bierze za religijność, to dewocja, a "modlitwa" do Pana Boga to tylko prośby kierowane do własnej psychiki. Widać, czy w kimś jest miłość, czy egocentryzm. Czy jest otwarty na innych, czy ma zdolność do empatii.
- Człowiek, w którym jest jakieś pęknięcie, który nawet nieświadomie toleruje w sobie jakiś fałsz, nie będzie się nadawał do wspólnego życia. Jeśli ktoś ma problem ze stłumioną seksualnością lub emocjami (a mężczyznom to dosyć często się zdarza), i tak wyjdzie to prędzej czy później. Uczucia pogrzebane żywcem wybuchną - nerwicą albo agresją. To może wydać się śmieszne, ale naprawdę jeśli człowiek jest duchowo jakoś wyrobiony, przeszedł sam drogę oczyszczenia i całe lata uczy się rozwijać w sobie miłość, rozumieć siebie i innych, ma za sobą tysiące godzin w kaplicy, w konfesjonale oraz ważnych duchowych rozmów, to diagnozowanie jest dosyć proste. Trochę tak jak u lekarza. Jest człowiekiem, ma prawo się pomylić, ale w zasadzie, jeśli sumiennie zbada symptomy, to jego opinia jest wiarygodna.
Śluby ubóstwa, posłuszeństwa, czystości. Co było dla Ojca najtrudniejsze?
- Bardzo trudno było, gdy bracia namawiali mnie, żebym kandydował na prowincjała. Byłem pewien, że nie mam szans na wybór, że raczej się skompromituję, przegrywając wybory. W końcu postanowiłem posłuchać braci, najwyżej będą mówili : "Poniosła go żądza władzy i się ośmieszył". Bo najtrudniejszą rzeczą jest rezygnacja z dobrego imienia. Wyrzec się posiadania pieniędzy to prawie żadna sztuka, wyrzec się posiadania swojego czasu - to już znacznie trudniejsze, ale najtrudniejsza jest rezygnacja z posiadania dobrego imienia.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Coś jest w powietrzu, ale wszyscy rodzice dostali... więcej
Reklama
Wasze komentarze (82)
-
27.03.2011 (21:59)~realistaTajemnica spowiedzi...W pratyce to nie istnieje! Sama instytucja spowiedzi została wprowadzona celem dokładnej inwigilacji społeczeństwa i wykrywania za wczasu niepokojów społecznych! Poprzez spowiedź wykrywano buntowników i niepokornych oddając ich potem w ręce danego władcy...I tyle o spowiedzi "świętej"...
Hmm skoro wszystko tak da sie wyjasnić.... To może powiesz mi skat sie wzięły stygmaty tj rany Chrystusa na ciele niektórych Świętych np O. Pio lub Natuzzy Evolo albo niezniszczalny obraz z Guadalupe czego naukowcy nie potrafią wyjaśnić?
-
27.03.2011 (21:47)~ArabelBełkot. I właśnie dałeś pokaz swojej wiary, "robaczku". "Teologię" biblijną czy teologię Kościoła katolickiego? Nie ma ani jednego zdania w Biblii, że człowiek może odpuszczać grzechy - człowiek może jedynie przebaczyć komuś winę popełnioną względem niego, co nie jest adekwatne z uniewinnieniem w obliczu Prawa Wiecznego. Przebaczenie wytrzebia zawiść, uczy miłości, "robaczku". Jeśli kapłan może uniewinniać z Prawa, to niech objawi się lepiej jako Bóg, bo inaczej będzie poczytanym bluźniercą. Jezus dał uczniom władzę ziemskiego sądzenia, innymi słowy: mają prawo odsunąć kogoś z kościoła, jeżeli głosi przewrotność, mają prawo oddzielać nieczyste od czystego, gdyż posiadają ku temu odpowiednie kompetencje. Mają Ducha Świętego, czyli najczystszą prawdę w sercu, ponieważ są świątynią, gdzie Jezus pełni służbę Nowego Przymierza, jest On arcykapłanem Nowego Przymierza. Nie potrzebuję innego kapłana. Nikt nie potrzebuje innego kapłana. Ludzie, którzy zamykają się w pokojach, zamiast cieszyć się pełnią wspaniałości natury, daru od Boga, zamiast czerpać radość w towarzystwie ludzi, zwierząt, zapachów, smaków, wykazują się jedynie pychą, zarozumiałością przebraną za bigoterię.~JaraPewnie,ze nie ma spowiedzi- jest sakrament pokuty i pojednania.
Jakbyscie znali chociaz troche Biblie(a pewnie nie mieliscie w reku od lat) to byscie wiedzieli co Jezus mówil o wyznawaniu sobie wzajemnie grzechow i odpuszczaniu ich,a jakbyscie znali teologie to byscie wiedzieli czemu to robia własnie kapłani,a jakbyscie byli rozsadni to byscie wiedzieli czemu to jest objete tajemnicą ,a jakbyscie mieli doswiadczenie i troche pokory to byscie wiedzieli jakie dobre rezultaty daje ona w zyciu.
Ale tego wszystkiego nie wiecie robaczki,wiec nie ma sie czym popisywać....W Biblii jest napisane: (słowa Jezusa) " Weźmijcie Ducha Świętego. Komu odpuścicie grzechy będą odpuszczone, a komu zatrzymacie będą zatrzymane.”(J20,22-23)
Tymi słowami Jezus dał moc odpuszczania grzechów powołanym przez siebie kapłanom
-
-
27.03.2011 (16:00)Wspaniały reportaż, takie są nam w dzisiejszych czasach bardzo potrzebne. Bóg zapłać...
-
27.03.2011 (15:16)
-
27.03.2011 (14:49)~JaraPewnie,ze nie ma spowiedzi- jest sakrament pokuty i pojednania.
Jakbyscie znali chociaz troche Biblie(a pewnie nie mieliscie w reku od lat) to byscie wiedzieli co Jezus mówil o wyznawaniu sobie wzajemnie grzechow i odpuszczaniu ich,a jakbyscie znali teologie to byscie wiedzieli czemu to robia własnie kapłani,a jakbyscie byli rozsadni to byscie wiedzieli czemu to jest objete tajemnicą ,a jakbyscie mieli doswiadczenie i troche pokory to byscie wiedzieli jakie dobre rezultaty daje ona w zyciu.
Ale tego wszystkiego nie wiecie robaczki,wiec nie ma sie czym popisywać....Bełkot. I właśnie dałeś pokaz swojej wiary, "robaczku". "Teologię" biblijną czy teologię Kościoła katolickiego? Nie ma ani jednego zdania w Biblii, że człowiek może odpuszczać grzechy - człowiek może jedynie przebaczyć komuś winę popełnioną względem niego, co nie jest adekwatne z uniewinnieniem w obliczu Prawa Wiecznego. Przebaczenie wytrzebia zawiść, uczy miłości, "robaczku". Jeśli kapłan może uniewinniać z Prawa, to niech objawi się lepiej jako Bóg, bo inaczej będzie poczytanym bluźniercą. Jezus dał uczniom władzę ziemskiego sądzenia, innymi słowy: mają prawo odsunąć kogoś z kościoła, jeżeli głosi przewrotność, mają prawo oddzielać nieczyste od czystego, gdyż posiadają ku temu odpowiednie kompetencje. Mają Ducha Świętego, czyli najczystszą prawdę w sercu, ponieważ są świątynią, gdzie Jezus pełni służbę Nowego Przymierza, jest On arcykapłanem Nowego Przymierza. Nie potrzebuję innego kapłana. Nikt nie potrzebuje innego kapłana. Ludzie, którzy zamykają się w pokojach, zamiast cieszyć się pełnią wspaniałości natury, daru od Boga, zamiast czerpać radość w towarzystwie ludzi, zwierząt, zapachów, smaków, wykazują się jedynie pychą, zarozumiałością przebraną za bigoterię.













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia