Przejdź na stronę główną Interia.pl

Pochwała niedoskonałości

Twoją bohaterkę pozbawiono dzieciństwa. Ty też nie miałaś beztroskiej młodości. Najpierw trenowałaś balet, potem spędzałaś całe miesiące na planach filmowych. Szkołę średnią skończyłaś korespondencyjnie, bo nie miałaś na nic czasu. Nie żałujesz?

Reklama

- Rzeczywiście zawsze miałam więcej zajęć niż moi rówieśnicy. Jednak w szkole nigdy nie czułam się dobrze, więc na ćwiczenia baletowe biegłam z ulgą. Tak samo było z filmem. Jedno i drugie było dla mnie nie tylko pracą czy obowiązkiem, ale i hobby. Kocham to, co robię, to ciekawsze niż lekcje matematyki lub chemii.

Kilka lat temu zaczęłaś też fotografować…

- Aparat towarzyszył mi od zawsze, bo moja mama jest fotografem. Często przynosiła do domu piękne albumy lub zabierała mnie do Europy, żebym obejrzała ciekawą ekspozycję. Jednak dopiero niedawno zajęłam się tym na poważnie. Pstrykam już nie tylko na wakacjach, robię też zdjęcia w pracy, na planach filmów, w których występuję. Może kiedyś uda mi się znaleźć wydawcę i opublikować te fotografie? Albo chociaż zorganizować wystawę.

Doświadczenie baletowe pomaga ci w zawodzie aktorki?

- Zdecydowanie tak. Taniec sprawił, że jestem świadoma swojego ciała, umiem nim pracować. Nauczył mnie dyscypliny. Sprawił też, że dziś z większą łatwością kontroluję emocje. Jako dziecko występowałam na scenie przed publicznością, więc teraz, gdy idę na casting i muszę zagrać przed reżyserem, którego podziwiam, potrafię opanować stres.

Karierę zaczynałaś od ról w niezależnych produkcjach australijskich. Teraz grasz głównie w filmach amerykańskich. Nie chciałabyś ponownie pracować w swoim kraju?

- Bardzo. Moim ulubionym australijskim reżyserem jest Peter Weir („Piknik pod Wiszącą Skałą”, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, „Truman Show” – przyp. red.), marzę, aby u niego wystąpić. Chciałabym pracować również z Jane Campion, która pochodzi z Nowej Zelandii. Jej „Fortepian” mnie urzekł, uwielbiam też „Portret damy”.

Główną rolę zagrała tam Nicole Kidman…

- To moja idolka. Podziwiam ją, bo jest jedną z pierwszych australijskich aktorek, które podbiły Hollywood. Na dodatek w bardzo mądry sposób kieruje swoją karierą. Występuje w dużych produkcjach, aby zachować popularność, ale częściej wybiera ambitne, trudne projekty. Niedługo spotkam się z nią na planie filmu „Stoker” (reż. Chan-wook Park), gdzie zagram jej córkę. Jestem tym niesamowicie podekscytowana. Chciałabym też kiedyś dostać propozycję z Europy. Gdyby rolę zaoferował mi pochodzący z Polski Roman Polański, na pewno bym nie odmówiła.

Dobrze znasz polską kinematografię?

- Ulubionym reżyserem mojej mamy, która urodziła się w Polsce, jest Krzysztof Kieślowski. Kiedy byłam dzieckiem, na okrągło puszczała mi „Trzy kolory”, zwłaszcza „Trzy kolory. Niebieski”. Na początku nie doceniałam geniuszu tego artysty, ale już jako nastolatka zakochałam się w jego produkcjach. Dzisiaj to również mój ulubiony twórca, niedawno przeczytałam jego „Autobiografię”. Jest coś niesamowicie poetyckiego w tym, jak przedstawia świat i relacje międzyludzkie.

- Kieślowski miał niezwykłą wyobraźnię, trudną do podrobienia. Świetnie potrafił poprowadzić aktorów. W „Niebieskim” Juliette Binoche wręcz hipnotyzuje. Uwielbiam też ścieżkę dźwiękową Zbigniewa Preisnera.

Często odwiedzasz swoich dziadków, którzy mieszkają w Szczecinie?

- Raz w roku. Będąc dzieckiem, mieszkałam w Szczecinie przez cały rok. Miałam wtedy osiem lat, ale wszystko doskonale pamiętam. To był niezwykły czas. Zostałam wyrwana z rzeczywistości, którą znałam, i nagle znalazłam się w innym świecie, kompletnie odmiennym kulturowo. Czułam się jak w bajce, niczym bohaterowie „Opowieści z Narnii” C.S. Lewisa, którzy po wejściu do szafy wkraczają do innego wymiaru.

- Całą sobą chłonęłam atmosferę Szczecina, byłam zafascynowana tym, że ludzie są ciepli i serdeczni. W Australii do obcych podchodzi się z dystansem, a tutaj wszyscy otwierają się w kilka minut. Podobała mi się też wigilia złożona z dwunastu dań. I piękne parki! Przez te trzynaście lat Polska bardzo się zmieniła, stała się nowoczesna. Chociaż Kraków, który ostatnio odwiedziłam, zachował swoją magiczną atmosferę.

Rozmawiała Iga Nyc

PANI 10/2011

Dowiedz się więcej na temat: Mia Wasikowska | aktorka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje