Przejdź na stronę główną Interia.pl

Lalka od spraw ważnych

Stereotypowo kojarzy się go z przedstawieniami dla dzieci, choć tak naprawdę to tylko jedno jego oblicze. Jaki jest naprawdę? O współczesnym teatrze lalek opowiada Marek Chodaczyński, dyrektor generalny i artystyczny rozpoczynającego się 10 października festiwalu "Lalka też człowiek".

Izabela Grelowska, Styl.pl: Pierwsze skojarzenie z teatrem lalkowym to przedstawienia dla dzieci. Co teatr lalki ma do zaoferowania dorosłym?

Reklama

Marek Chodaczyński: - Teatr lalek to osobna dziedzina teatru, tak jak np. poezja jest osobną dziedziną literatury. Przez analogię można by sformułować następujące pytanie: Mowa wiązana kojarzy się z wierszykami dla dzieci. Co poezja ma do zaoferowania dorosłym?

Czy za pomocą lalek można przekazać widzom coś więcej niż w tradycyjnym teatrze? Jakie dodatkowe środki ma do dyspozycji teatr lalek? Jakie są ograniczenia?

- Zawsze jest to decyzja artysty (inscenizatora, reżysera) wypowiadającego się na scenie: czy poprzez żywego aktora, czy poprzez formę plastyczną. Dodatkowymi a może lepiej powiedzieć: zupełnie innymi środkami dysponuje teatr znaku niż tzw. teatr tradycyjny. No właśnie np. znak, symbol. Przede wszystkim zaś "lalka", "forma" jest od początku do końca wynikiem przemyślanego procesu scenografa i reżysera. Nie ma w niej przypadkowości jak w tzw. teatrze normalnym. Wygląd lalki jest absolutnie świadomy i sam sobą tworzy na "dzień dobry" kontekst spotkania z widzem.

Jakie rodzaje lalek wykorzystuje się w przedstawieniach?

- Są na świecie teatry specjalizujące się w określonych technikach lalkowych, jak choćby grupy wietnamskie w teatrze wodnym, czy brytyjscy "panczmeni" w pacynce, a właściwie w jednym tylko bohaterze:  Punchu.  Pomijając jakieś specjalne upodobania poszczególnych reżyserów czy scenografów, każda opowiadana historia w teatrze ma swoich bohaterów, klimat, czas trwających chwil. Każdy  artysta teatru wyczuwa instynktownie, że daną historię może opowiedzieć taką właśnie i tylko taką lalką. Dlatego w teatrze używa się przeróżnych technik lalkowych, czasem także nowych rozwiązań. Jak już ustaliliśmy: w teatrze lalkowym nie ma problemu braku odpowiedniej postaci.

W jaki sposób powstają lalki? Ile czasu zajmuje ich przygotowanie?

-
Jak wspominałem: lalkę, czyli postać mającą zagrać spektakl tworzą najczęściej reżyser ze scenografem. Oczywiście każdy taki duet robi to na swój sposób. Czasem jest to decyzja wspólna, czasem jednoosobowa. Najczęściej scenograf rysuje określoną postać bądź jej wyobrażenie i potem z reżyserem "domawia" szczegóły. To naprawdę sprawa bardzo indywidualna, jak to w twórczości bywa.

Czas przygotowania oczywiście zależy od skomplikowania mechanizmów, wielkości obiektu, zastosowanych materiałów, liczby postaci. Najczęściej proces produkcji lalek do spektaklu trwa od 3 do 6 miesięcy.

W jaki sposób zostaje się lalkarzem. Czy konieczne są studia na wydziale lalkarskim?

- Są dwa pojęcia bycia lalkarzem. Jeden to człowiek, który wyraża się poprzez grę lalką lub język lalki. Drugi to bycie zawodowym aktorem, reżyserem, scenografem, w zawodowym teatrze. Czasem te dwie postaci spotykają się w jednym ciele człowieka, czasem nie. W polskim systemie prawnym, aby pracować na etacie aktora/rki w teatrze instytucjonalnym należy mieć ukończone studia wyższe na Wydziale Aktorskim, bądź pozytywnie "zdany" egzamin eksternistyczny przed Komisją Egzaminacyjną Związku Artystów Scen Polskich.

Czy aktor lalkarz gra wyłącznie lalką, czy też sam również występuje?

- Tak jak w przypadku języka spektaklu i lalek w nim występujących decyduje o tym jedynie reżyser. Kiedyś zdarzało się, że akorzy-lalkarze mieli w umowach o pracę zastrzeżony wymóg grania jedynie lalką, to znaczy zapewniali sobie ale i teatrowi gwarancje repertuaru lalkowego.

Co raz częściej zamiast określenia teatr lalek używa się sformułowania "teatr ożywionej formy". Czy określenie "teatr lalek" przeszkadza?

- Prawdopodobnie nie przeszkadza określenie, a jedynie odczytywanie tego określenia -  o czym świadczy pierwsze pytanie.  Rzecz cała tak naprawdę jest osadzona w fakcie umiejscawiania słowa "lalka" w świecie przypisanym dziecięctwu, a więc świecie, w którym nie porusza się spraw ważnych, świecie traktowanym poufale. W języku polskim nie ma osobnej nazwy na lalkę teatralną tak, jak w językach angielskim, francuskim czy słowackim. Stąd próby znalezienia określenia, które oddawałoby istotę lalki scenicznej.

 W dyskusjach o współczesnym teatrze lalki prawie zawsze mówi się o zerwaniu z wpływem teatru Siergieja Obrazcowa, definiowanym jako teatr z parawanikiem i dla dzieci. A przecież Obrazcow robił też przedstawienia dla dorosłych i również  z udziałem aktorów na scenie. Czy to ostentacyjne "zrywanie z Obrazcowem" nie jest przesadne?

- Ja akurat nie czuję ani ostentacyjnego zrywania ani przesady. Bardzo dawno nie spotkałem się z tym problemem. Naprawdę obecnie jest bardzo wielu artystów, którzy do twórczości lalkowej podchodzą zupełnie bez obciążenia czy namaszczenia Obrazcowem. Swoją drogą ciekawym, iluż ludzi pamięta jeszcze spektakle Obrazcowa i jego teatr...

Skąd teraz czerpie się wzorce? Wydaje się, że największy wpływ ma Vogel?

- To ryzykowne twierdzenie. Rzeczywiście są dwie grupy teatralne tworzone przez artystów mających doświadczenie pracy z Voglem.

W dzisiejszej dobie internetu, otwarcia granic, łaknienia odnalezienia swojej drogi... Nie,  nie sądzę aby Michel w jakiś szczególny sposób wpływał na twórczość Tadeusza Wierzbickiego, Meitel Riaz, czy Unii Teatr Niemożliwy. Oczywiście z całym szacunkiem dla artysty jego twórczości, którą się zachwyciłem i darzę olbrzymią sympatią także prywatnie.

To jest także wspaniałe  w sztuce, że twórcy chodzą swoimi ścieżkami i mogą wzajemnie się podziwiać, czerpać z siebie bądź nie... Przecie każdy z nas jest inny i w niepowtarzalnie inny sposób ogląda swój dookół.

 W niektórych kulturach tradycje przedstawień lalkarskich dla dorosłych sięga starożytności, czy na festiwalu pojawiają się przedstawienia gościnne z takich krajów lub może inspirowane nimi?

- Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko już było i że wszystko jest we wszystkim...

Staramy się za każdym razem zapraszać na nasz festiwal zespoły, które są jakimś zjawiskiem. W tym roku np. zawita Gaspare Nasuto ze swoim - chciałoby się powiedzieć ponad stuletnim - Pulcinellą. Będzie można obejrzeć także spektakl, co prawda obecnie wyreżyserowany, ale z użyciem narzędzi  XIX-wiecznego teatru francuskiego. Krzysztof Zemło znów się zanurzył w tradycję teatru cieni, a wspomniana Meitel Riaz jak na cudzoziemkę przystało jedną ze swoich historii opowie małomównie.

  Więcej o festiwalu

Dowiedz się więcej na temat: Marek Chodaczyńsk | teart lalek | Izabela Grelowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje