Marta Fiedler w teatrze znalazła przyjaciółki i życiowego partnera
/Magda Wunsche&Agnieszka Samsel /Twój Styl
Od lat ćwiczy, by jej stawy, ścięgna, mięśnie sprostały wymogom choreografów. O bezwzględnym podporządkowaniu życia sztuce, wyczerpaniu do granic wytrzymałości i o tym, co się dzieje, gdy opada kurtyna, rozmawiamy z pierwszą solistką baletu Teatru Wielkiego Opery Narodowej.
Na teatralnym korytarzu słychać ją z daleka, głośno szura nogami po posadzce. – Po treningach nie chce mi się podnosić nóg – uśmiecha się. Marta Fiedler, 30-letnia pierwsza solistka Teatru Wielkiego Opery Narodowej, ma twarz i figurę dziecka. W garderobie rozbiera się przy mnie bezceremonialnie i siada przed lustrem. Wokół przyczepione zdjęcia córki Weroniki i z tournée w Chinach z ukochanym Pawłem.
“W czasie kryzysu mojego związku uciekałam do teatru. To był azyl, wycieczka w świat wymyślony, ale bajkowy. ”
Marta Fiedler
Wszędzie niedopite butelki wody. Idziemy na próbę. Marta powtarza niedokończonymi gestami układ z drugą tancerką: „przytulanko, croisé, fondu i przytulanko”. Mija siódma godzina. Scena zbiorowa, choreograf wygłasza uwagi, a Paweł zaczepia Martę, ciągnie za szelki „tanecznych” szortów. Chwilę później wykonują pełen dramaturgii duet. Oboje zamiast w baletkach tańczą w skarpetkach Hello Kitty. Para dzieciaków. „Kochanie, kup mleko kokosowe”, Marta prosi Pawła, gdy zaczynamy wywiad. – Nieźle gotuję – mówi. – Wreszcie mam coś, co pomaga mi się zrelaksować.
Twój Styl: Trudno tańczy się w pointach? To boli?
Marta Fiedler: Ja byłam kamikadze. Boso, na podgiętych palcach jako sześciolatka wywijałam w domu poleczki. Trudniej było ustać w pointach. Nie pamiętam, czy bolało za pierwszym razem. Skóra była długo obtarta, potem się zahartowała. Zdziwiłam się, że pointy są sztywne, że latami trzeba ćwiczyć, żeby w nich zakręcić piruet. Technikę szlifujesz do końca kariery.
Do tego trzeba jeszcze zapamiętać setki kroków. Ile czasu uczysz się roli?
- Ćwiczę na korytarzu, w taksówce zamykam oczy i powtarzam w głowie układ: battements – fouettés – frappés... To nie tak, że wracam do domu i wyginam się przed lustrem albo proszę mojego chłopaka, także tancerza, żeby przećwiczył ze mną podnoszenie. Choć z Pawłem rozmawiamy o pracy: „Pięknie sieknąłeś te cztery piruety”.
Obowiązuje słownik terminów francuskich. Przeklinasz po polsku?
- Słyszałaś na próbie! Cedzę przez zęby „k...wa”. Tancerze bywają wybuchowymi wrażliwcami.
Znalazłaś w teatrze rodzinę?
- Mam przyjaciółki tancerki, choć ostatnio trochę się oddaliłyśmy. Po rozwodzie z mężem związałam się z Pawłem, solistą z teatru. I naturalnie on teraz jest mi najbliższy.
Rozwód to cena za twoją pasję?
- Od dwóch lat nie jesteśmy razem. Pobraliśmy się w bardzo młodym wieku. Piotr dużo pracował. Z czasem bywał znużony, kiedy opowiadałam o pracy. Niechętnie odnajdywał się w moim środowisku. Staliśmy się dwoma oddzielnymi bytami.
„Czasami tańczysz tylko po to, żeby nie umrzeć”, powiedział pisarz James Kaplan. Taniec to terapia?
- W czasie kryzysu mojego związku uciekałam do teatru. To był azyl, wycieczka w świat wymyślony, ale bajkowy. Ćwiczyłam non stop, co paradoksalnie przełożyło się na role. Nigdy nie grałam tak dużo, jak podczas kryzysu małżeńskiego.
Już jako dziewczynka przyzwyczaiła się do reżimu i ostrej krytyki
/Magda Wunsche&Agnieszka Samsel /Twój Styl
Życie pokazało, że lepiej związać się z mężczyzną z twojego świata?
- Przy eksmężu nie wyobrażałam sobie związku z tancerzem. Obawiałam się, że balet zawładnąłby naszą codziennością. A jednocześnie widziałam, że pary baletowe wokół trwały.
Bliskość odbija się na tańcu? Wolisz pracować z Pawłem niż z innymi partnerami?
- Na początku, gdy nie wychodził nam jakiś układ, pozwalaliśmy sobie na „prywatę”. Wiadomo, najlepiej wyżyć się na najbliższej osobie.
Nie jesteś zazdrosna, gdy twój mężczyzna tańczy z innymi dziewczynami?
- W balecie pracujemy ciałem. W sposób naturalny dotykamy się, rozbieramy przy sobie. Czasem intymne pozycje w tańcu wywołują „te” komentarze. Jesteśmy dość swawolni, ale bez przesady – na scenie nikt się nie podnieca. To praca, nie seks.
Czy wasza świadomość ciała oznacza lepszy seks?
- O tak, jesteśmy bardzo kreatywni!
Mówi się, że wśród tancerzy jest liczna grupa homoseksualistów. To prawda?
- Od pewnej choreografki z Amsterdamu słyszałam, że w tamtejszym zespole to większość. W Warszawie nie znam żadnego tancerza geja. Faceci zdecydowanie adorują nas, a nie siebie wzajemnie. Dziewczyny też się w sobie nie kochają... Chyba...
Ale widać, że jesteście dość zżyte. I mam wrażenie – upodabniacie się do siebie.
- Coś w tym jest. Wiedziałaś, że wyrównują nam się cykle? Pod koniec sezonu, po miesiącach spędzonych razem, wszystkie miesiączkujemy w tym samym czasie. A na zewnątrz? Faktycznie, z daleka rozpoznam baletnicę – po koczku, sposobie chodzenia, pewnym stylu ubioru.
W tym elitarnym środowisku obowiązują mody. Co na przykład trzeba dziś mieć na próbach?
- Trykoty z opadającymi ramionami, spodnie „sauna effect”, czyli rozgrzewające pumpy, bo trzymają rozgrzane mięśnie w cieple. Pajace na szelkach, które nosi się opuszczone.
“W Warszawie nie znam żadnego tancerza geja. Faceci zdecydowanie adorują nas, a nie siebie wzajemnie. ”
Marta Fiedler
Masz swój ulubiony model point?
- Moje przerobione „recitale” firmy Sansha robione na miarę. Nożem do tapet wycinam kawałek w podeszwie, żeby się dopasowały. Dostaję cztery pary w miesiącu. Do nich wkładki silikonowe, które pracują ze stopą. Przeciwniczki wynalazków – jak moja koleżanka – nadal tradycyjnie owijają palce papierem toaletowym.
Wszyscy nosicie papucie, które wyglądają jak puchowe wkładki do obuwia dla himalaistów?
- Hit! Robi je były tancerz w Niemczech. Bardzo ciepłe i miękkie.
Przyznajesz, że lubisz imprezować. Jak się tańczy Annę Kareninę po dużej dawce alkoholu poprzedniej nocy?
- Kaca do wieczora można wyleczyć (śmiech). Kiedyś w Niemczech podczas występu w plenerze na rozgrzewkę wypiłam likier Jägermeister. Jeśli tańczę pierwszą partię, to nie pozwalam sobie na imprezę. Choć krążą mity, że baletnice przed występem wypijają pięćdziesiątkę wódki. Nie zauważyłam.
Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia