Jeszcze was zaskoczę
Wystarczyły cztery lata, by popularnością prześcignęła Madonnę, a magazyn "Time" umieścił ją na liście stu najbardziej wpływowych osób świata, choć nie ukończyła nawet 25 lat. O dziewczynie z dobrego domu, która postanowiła zostać pierwszą skandalistką świata, mówi Paul Lester, autor jej biografii.
Twój STYL: 15 milionów sprzedanych płyt, prestiżowe nagrody muzyczne... Dlaczego świat oszalał na pukcie piosenkarki, której teledyski przypominają sadomasochistyczne fantazje?
Paul Lester: Bo Lady Gaga przekonuje, że inność jest w porządku. Jej przekaz brzmi: „Nie musisz być taki jak wszyscy, możesz być jak ja – dziwny, niezrozumiały – a i tak jesteś OK. Ja cię akceptuję”. To trafia do niepogodzonych ze światem młodych ludzi, których w Ameryce jest coraz więcej. Kryzys zaostrzył to zjawisko. Na koncertach Gaga często mówi do fanów: „Zaakceptujcie siebie takimi, jakimi jesteście”. Po takich słowach tłum zaczyna szaleć.
- W jej twórczości jest też wiele aluzji do przekraczania norm seksualnych. W pruderyjnej kulturze amerykańskiej to coś zupełnie nowego. Niejedna gospodyni domowa odkryła, że czuje podniecenie, oglądając teledyski Gagi, w których układy taneczne imitują orgie. Żadna gwiazda nie posunęła się tak daleko, dlatego tyle się o niej mówi.
Komentuje się jej stroje, prowokacje artystyczne, ale niewiele wiemy o tym, jak dziś żyje?
- Większość czasu spędza w pracy. Jest niezmordowaną perfekcjonistką. Ma niewielki apartament w Nowym Jorku i mieszka w nim sama, choć bez wątpienia stać by ją było na coś dużo bardziej okazałego. Ale to raczej jej sypialnia niż miejsce, w którym żyje. Kupiła wprawdzie luksusowy, sześciusetmetrowy dom w Los Angeles, ale rzadko w nim bywa, choć jego utrzymanie kosztuje miesięcznie ponad 25 tysięcy dolarów.
- Wydaje fortunę na stroje sceniczne. Lubi też robić prezenty rodzicom. Niedawno kupiła im rolls-royce’a i sfinansowała ojcu operację serca. Sporo wydaje na ekstrawaganckie pomysły. Zamierza zamontować w swoim nowojorskim mieszkaniu wielkie jajo, w którym będzie spać, by po przebudzeniu czuć się jak nowo narodzona. Przewidywany koszt: dwa miliony dolarów.
Czy w jej życiu jest ktoś ważny?
- Tak. Choć nie chodzi o romans. Lady Gaga powtarza w wywiadach, że nie ma czasu na randki, bo zajmuje się znacznie ciekawszymi rzeczami, czyli swoją karierą. Raz powiedziała, że jedynym mężczyzną, który ją interesuje, jest jej ojciec. I myślę, że to stwierdzenie bliskie prawdy.
Brzmi prowokacyjnie. Jak to rozumieć?
- Nie chodzi o żadną perwersję. Stefani Joanne Angelina Germanotta, bo tak naprawdę nazywa się Lady Gaga, jest blisko związana z ojcem. I to od dzieciństwa. Joseph bez wątpienia to dziś jedyny mężczyzna, z którego opinią się liczy. Źle znosiła chwile, gdy jej nie akceptował w przeszłości.
Mieli jakiś konflikt?
- Tak, gdy z ukochanej córeczki tatusia zmieniała się w skandalistkę. Kiedy ojciec pierwszy raz zobaczył ją na scenie już jako Lady Gagę, z trudem dotrwał do końca spektaklu. Wprawdzie podszedł do niej po koncercie i powiedział: „gratuluję, ludzie cię podziwiali”, ale jego żona zdradziła po latach, że był zupełnie rozbity. Uważał, że Stefani jest pod wpływem ludzi z półświatka – śpiewała w skąpym staniku w cętki, kusych majtkach i pasie nabijanym ćwiekami. Zachowywała się jak tancerki w erotycznych spelunach. Przez kilka miesięcy po tym wydarzeniu ojciec w ogóle się do niej nie odzywał.
- To bardzo tradycyjny facet, z pochodzenia Włoch, z dość konserwatywną wizją świata i rodziny. Zbił fortunę w Stanach w branży internetowej. Marzył, by Stefani skończyła jakąś prestiżową uczelnię, a potem założyła rodzinę. Jej wybory były dla niego trudne.
To ciekawe, bo dziś jest menedżerem córki.
- Kiedy odniosła sukces na muzycznym rynku, uznał w końcu, że szokujący wizerunek sceniczny jest po prostu wymogiem marketingu. I zajął się promocją osobiście. Lady Gaga dzieli się z ojcem zyskami z kontraktów pół na pół. To bardzo dziwny układ w świecie show-biznesu, ale dobrze pokazuje, że ojciec jest dla niej ważną postacią.
Miała szczęśliwe dzieciństwo?
- Raczej tak. Rodzina Germanottich żyła w luksusowym apartamencie na Upper West End w Nowym Jorku. To dzielnica bogatych ludzi. Cynthia, matka Stefani, początkowo pracowała w firmie telekomunikacyjnej. Gdy mąż odniósł sukces finansowy, zajęła się wychowaniem dwóch córek. Każda z dziewczynek miała różową sypialnię z ładnymi mebelkami i pluszowymi zabawkami.
- Cynthia starała się wychować Stefani na damę. Uczyła ją, jak zachowywać się w towarzystwie, przy stole itp. Kiedy córka skończyła pięć lat, wynajęła dla niej nauczycielkę gry na pianinie, bo uważała, że jest to w dobrym tonie. Stefani chowała się przed nauczycielką do szafy. Nie cierpiała wprawek i ćwiczeń. To, że Lady Gaga nieźle dziś gra na fortepianie, wynika wyłącznie z determinacji matki. Nie odpuściła córce i oznajmiła, że każdego dnia, czy jej się to podoba, czy nie, musi spędzić dwie godziny przy pianinie. „Mogłam siedzieć przy instrumencie i się nudzić albo grać – wspomina Gaga. – Zaczęłam więc wymyślać własne melodyjki ze słuchu. Polubiłam to. Po pewnym czasie muzyka stała się moją ucieczką od problemów".
O jakie problemy mogło chodzić?
- Rodzice zapisali ją do ekskluzywnej katolickiej szkoły (zakon Serca Chrystusowego). Ukończyły ją m.in. siostry Hilton i Caroline Kennedy, krewna byłego prezydenta USA. To typowa konserwatywna szkoła dla dziewcząt z bogatych rodzin - w zerówce lekcje francuskiego, hiszpańskiego, dobrych manier i baletu. Roczne czesne wynosiło ponad 33 tysiące dolarów. Dla rodziców Stefani była to szkoła marzeń. Ona czuła się tam fatalnie. Miała kompleksy na punkcie wyglądu.
- Z powodu krzywych przednich zębów koleżanki przezywały ją "królik". Uważały, że jest gruba i niezgrabna. Próbowała im imponować ekscentrycznymi strojami. Raz przyszła na lekcje w lokach a la Marilyn Monroe i z ustami pomalowanymi na czerwono. Dziewczyny ją wyśmiewały. Po szkole też przychodziły jej do głowy ekscentryczne pomysły. Kiedy dowiedziała się, że będzie miała nową opiekunkę, przywitała ją... nago.
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze Twójego STYLU - już w sprzedaży!













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia