Przejdź na stronę główną Interia.pl

Jestem w szczęśliwym związku

Lubi szokować krzykliwymi strojami i jeszcze ostrzejszą krytyką modowego wizerunku gwiazd. Tomasz Jacyków (44) zdradza "Na żywo", jaką cenę płaci za bycie celebrytą, który zawsze mówi to, co myśli. Wyjawia też, że jest troskliwym synem. Ale do plotek o dziecku, które ponoć spłodził, nie chce się odnosić...

Jakiś czas temu zapowiedział pan, że wyjeżdża na stałe z Polski. Zmienił pan zdanie?

Reklama

Tomasz Jacyków: Wyjazd na stałe nie wchodzi w grę. Jestem jedynakiem, więc muszę się zaopiekować moją coraz starszą mamą. Z kolei mój partner Tomek troszczy się o swoich rodziców, którzy też już są w słusznym wieku.

Z partnerem jesteście razem 15 lat. W waszym środowisku to chyba ewenement?

- Nieprawda. To, że gejowskie związki są krótkotrwałe, kruche, zniewieściałe, to mit. Jesteśmy z Tomkiem tego najlepszym przykładem. Znam masę ludzi będących w podobnych relacjach długie lata.

A jednak przyznał pan, że nie jest wierny partnerowi...

- To jest kwestia dogadania się z drugą połówką i pójścia na pewne kompromisy. W tej kwestii z Tomkiem nie mamy problemów... Poza tym, jestem już w takim wieku, że z seksem to u mnie szału nie ma (śmiech).

Idzie pan ulicą w Pcimiu, Skarżysku czy Lublinie. Zdarzają się panu nieprzyjemne incydenty?

- Tak, ale dość sporadycznie. Czasem słyszę za plecami: "O, to ten pedał z telewizji". Wtedy podchodzę do tej osoby i pytam: "A kim ty jesteś?" Zapewniam, że to działa!

To prawda, że pan - zdeklarowany gej, ma syna?

- Proszę wybaczyć, ale ten temat uważam za zamknięty. Nie porozmawiam o tym.

Chciał pan zostać celebrytą?

- Chciałem przede wszystkim być stylistą. Z tego zawodu się utrzymuję i wykonując tę pracę, chciałbym zapracować na emeryturę. O bycie celebrytą nigdy nie zbiegałem, ale życie tak się ułożyło, że faktycznie nim jestem.

A kto, pana zdaniem, jest największym celebrytą w naszym kraju?

- Zdecydowanie Kuba Wojewódzki! Odcina kupony od zdobytej wcześniej popularności i to jest jego sposób na siebie. 

Co sądzi pan o polskich lanserkach-celebrytkach?

- Są jakie są. Czasem wchodzą na bankiety kuchennymi drzwiami, po znajomości z ochroniarzem. Bywa, że na jedną kartę wstępu wchodzą cztery lanserki. Jak je wyproszą, są oburzone. Tylko dlaczego? Mnie też się zdarzało nie zostać wpuszczonym do lokalu, bo była selekcja. Wtedy mówiłem sobie - trudno. Nic wielkiego się nie stało.

Ostro krytykuje pan styl wielu gwiazd, np. Beaty Kozidrak. Dopieka Pan Ewie Minge...

- Po prostu twierdzę, że to, co Ewa Minge proponuje w kwestii stylu modowego, kompletnie do mnie nie trafia. Natomiast uważam, że jest poważną bizneswoman i jako jedyna kobieta w Polsce jest przygotowana do tego, by ruszyć w świat. Co do Beaty Kozidrak, to nigdy nie byłem zwolennikiem jej stylu ubierania się. Nie przeszkadza mi to przyznać, że jest wielką artystką, która śpiewa już dla trzeciego pokolenia. W sumie, niech ona sobie będzie, jaka jest.

Paweł Grabowski

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Jacyków | związki homoseksualne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje