Ja Janda
Jak debiut - to u Wajdy, jak wyjść na scenę - to 250 razy w roku. Żeby grać, ucieka ze szpitala, dla roli Marii Skłodowskiej-Curie zapuszcza naturalne siwe włosy. Krystyna Janda bez problemu występuje w reklamie, nie ma kaprysów gwiazdy. Szkoda jej tylko czasu na gale, więc wpada, odbiera nagrody i znika.
Twój Styl: Ma pani już gdzieś swój pomnik? Jak Woody Allen w Oviedo?
Krystyna Janda: Nic mi o tym nie wiadomo. Zresztą pomniki nie mają żadnego znaczenia.
Dla pani może i nie mają. No, ale chcąc nie chcąc, jest pani narodową ikoną, jak Jan Paweł II, Lech Wałęsa. Wchodzi pani np. do warzywniaka i… co się dzieje?
- Czy pani czasem nie przesadza? Wczoraj weszłam i nikt na mnie nie zwrócił uwagi. I dobrze! Ludzie mnie nie rozpoznają, odwracają się dopiero na dźwięk głosu. Na co dzień chodzę nieumalowana, a teraz mam jeszcze siwe włosy… (śmiech).
Siwe włosy są z powodu roli?
- Tak, przestałam je farbować dla Marii Skłodowskiej-Curie. Nie chcę grać w peruce.
Podobno zamierza pani wycinać z tego filmu sceny erotyczne?
- Jeżeli film powstanie, będzie filmem Márty Mészáros. Ona zdecyduje. Był pomysł, by dodać trochę „erotyki”. Podobno młoda Maria Skłodowska- Curie była namiętna, ale w tym okresie życia będzie ją grała inna aktorka. Przekonuję Mártę i producenta, żeby tych scen było jak najmniej, bo uważam, że to ma być film o wielkiej uczonej, o jej skomplikowanym charakterze. I to jest fascynujące. Miała romans z Paulem Langevinem, była tematem brukowców – ewenement w tamtych czasach – ale nie powinno się kłaść na to nacisku. Mnie chodzi tylko o proporcje tematów w scenariuszu.
Gdyby to był film o mężczyźnie nobliście, pewnie sceny erotyczne nie umniejszyłyby rangi jego zasług… Jest pani wrażliwa na tzw. kwestie kobiece. Poparła pani parytety na listach wyborczych. Nawet mnie to zdziwiło…
- Zdziwiło?!
Tak, bo osiągnęła pani sukces bez parytetów, forów. Wiele kobiet w podobnej sytuacji mówiło: „Mnie się udało, więc można…”.
- Jestem pewna, że wielu kobietom trzeba stworzyć możliwość, aby zrobiły pierwszy krok. Potem już ruszą. Po ‘89 roku powiedziałam sobie, że nie będę mieszać się do polityki i nie robię tego. Jeśli jednak chodzi o problemy dzieci i kobiet, uważam, że trzeba zabierać głos, bo jest o czym mówić .
A gdyby kobiety chciały panią na prezydenta?
- Ależ ja się do tego nie nadaję!
Myślę, że mogłoby być ciekawie…
- Myślę, że szkoda Polski na to, żeby było ciekawie. Dla mnie to wcale nie są żarty. Traktuję to, co dzieje się w Polsce i co się będzie w niej działo, śmiertelnie poważnie. Mam cały czas poczucie niestabilności. Ja powinnam robić to, co umiem – grać.
Ile pani już tych ról zagrała? W ogóle je pani liczy?
- Chyba rzeczywiście nie ma w Polsce w tej chwili aktorki, która zagrała więcej. To już około 200 ról. Zawsze grałam około ośmiu ról równolegle. W teatrze zwykle sześć i jednocześnie dwie w filmach. W dodatku w czasie, gdy np. w teatrze grałam Callas, w filmie – w "Kuchni polskiej". Zawsze to były skrajnie różne postacie.
Osiem postaci w głowie?! Można zwariować! Nie zdarzyło się pani np. na planie "Stanu posiadania" Zanussiego mówić kwestii Modrzejewskiej?
- To zawód! Chirurg przecież też nie ucina ręki zamiast nogi, choć ma codziennie po kilka operacji. Aktorstwo polega po prostu na zapamiętywaniu i umiejętności powtarzania. Emocji, konstrukcji i sytuacji, którą ma się opowiedzieć. Od kilku lat gram około 250 spektakli rocznie. Prawie codziennie stoję na scenie. Posiadłam umiejętności techniczne i gotowość emocjonalną, która samą mnie czasem dziwi. Chodzi także o odporność psychiczną.
Przed laty też tak było?
- Wtedy było trudniej. Tym bardziej że nigdy nie grałam epizodów, od początku główne role. A tzw. soliści muszą mieć w sobie prawdziwą wolność, wiarę w ten zawód i wiarę w siebie. Przecież aktor, grając, cały czas siebie ocenia. W każdym razie ja to zawsze robiłam i robię. Przed laty do każdego wieczoru w teatrze, do każdego ujęcia w filmie musiałam się od rana przygotowywać emocjonalnie. Co dzień się zastanawiałam, czy wieczorem będę w stanie tak się zmobilizować, by zagrać np. Ninę Zarieczną w Mewie. I czy uda mi się zrobić to tak, żeby Trieplew rzeczywiście miał powód popełnić samobójstwo. Raz nawet mi się zdarzyło, że zeszłam ze sceny w połowie, bo uznałam, że nie dam rady. Publiczność chyba nie zauważyła, że powinno być coś więcej, bo wybiegłam z płaczem, ale od dyrektora i reżysera spektaklu dostałam ostrą reprymendę. Dziś chce mi się śmiać z mojego zachowania. Rzeczywiście, dawniej zawód chyba mylił mi się z życiem. Tak było przez pierwsze dziesięć lat.
Akurat dziesięć? To jakaś granica w zawodzie aktora?
- Nie, w dziesiątym roku zagrałam w "Przesłuchaniu" Ryszarda Bugajskiego. Wiedziałam, że to rola życia. W tym filmie to, co umiem zagrać i co będzie na ekranie, było dla mnie równie ważne, jak życie. Granie tej roli i emocje z nią związane daleko przekroczyły moje obowiązki zawodowe, ale od tego filmu uważam się za aktorkę. Po Przesłuchaniu uznałam, że skończyłam terminowanie w zawodzie i zaczęłam go naprawdę uprawiać.
Czuła pani od razu, że to przełomowa rola?
- Wiedziałam, że druga taka propozycja może się nie zdarzyć. Wiedziałam, że wypowiadam się na temat, który dla wszystkich widzów będzie równie ważny, jak dla mnie. Oddałam tej roli wszystko, co wtedy umiałam i rozumiałam – zawodowo i prywatnie, ale nie było strat – nie rozwiodłam się, dzieci nie cierpiały, nie głodowałam.
A w innych rolach, w których na zawsze zapamiętali panią Polacy… Co dała pani tym postaciom z siebie, jaka wtedy pani była?
- Nie wiem, nie umiem tego ocenić. Grałam, i tyle. Każda z ról, nad którą zaczynałam pracować, była najważniejsza. Poza tym nic nie umiem robić bez emocji. Za rok kończę 60 lat! Nie pamiętam szczegółów sprzed trzydziestu lat (śmiech).
Andrzej Seweryn skończył 65 i potrafi opowiedzieć, jaki garnitur mu pani wybrała 30 lat temu! Z takimi detalami jak kroje klap.
- Ja, niestety, nie mam takiej pamięci (śmiech)! Nie pamiętam, ani co miałam na sobie, ani jaka byłam 30 lat temu i co z tego oddałam postaci...
No ale np. w "Kochankach mojej mamy"…
- To jedna z moich ulubionych bohaterek. Wtedy nie przyjmowałam wielu ról, które mogłyby zaszkodzić mojemu wizerunkowi, jaki stworzył Andrzej Wajda. Jego Agnieszka z "Człowieka z marmuru" nie mogła grać np. alkoholiczki. I pewnego dnia Andrzej powiedział: „Jest dla ciebie rola u Piwowarskiego”. Bardzo się z tego ucieszyłam, szczególnie kiedy przeczytałam scenariusz. Ale też nie było „ofiar”. W Modrzejewskiej też nie. Tylko na półtora roku wyłączyłam się z teatru. Co dzień wychodziłam z domu o szóstej rano na plan – jak do fabryki. Tyle tylko że mój mąż robił zdjęcia, więc byliśmy ciągle razem, mieliśmy cudowny czas.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Nadal oczy mam jak wielkie piec zlotych. Skonczylam... więcej
Reklama
Wasze komentarze (89)
-
06.11.2011 (15:26)hipokrytka jak zawsze-trzeba dac szanse mlodym,ale ograniczyc role mlodej Sklodowskiej...a role i tak polozy swoja egzaltacja,nienaturalnym zachowaniem i tym nieznosnym tikiem,trzesaca glowa
-
31.10.2011 (23:09)Protest przeciwko rosnącym cenom paliwa Do wszystkich kierowców. Bardzo dobry pomysł. (koniecznie przeczytaj do końca!) Ceny paliwa poszybowały w górę. Jeszcze trochę i zobaczymy 6 PLN za litr, a potem może i więcej. Poniższa propozycja ma znacznie więcej sensu niż kampanie typu "nie kupuj paliwa w danym dniu", które było przeprowadzane kilka miesięcy temu. Producenci paliw śmiali się jedynie, bo wiedzieli, ze nie będziemy kontynuować akcji krzywdząc samych siebie rezygnując całkowicie z zakupu paliwa. Było to bardziej niekorzystne dla nas niż problem dla nich. Ale myśląc o tamtym pomyśle powstała idea, która może przynieść rzeczywiste korzyści. Przeczytaj proszę i przyłącz się! Przy cenach paliw rosnących każdego dnia my konsumenci musimy podjąć akcję. Jedynym sposobem abyśmy zobaczyli, ze ceny paliwa idą w dół jest trafienie kogoś w portfel poprzez nie kupowanie jego paliwa. I możemy zrobić to BEZ narażania się na niewygody. Oto pomysł: Do końca bieżącego roku NIE KUPUJMY ŻADNYCH PALIW od dwóch największych firm paliwowych: BP i STATOIL. Jeśli nie będą sprzedawały paliwa, będą zmuszone do obniżenia ceny. Jeśli one obniżą ceny, inne firmy będą zmuszone do uczynienia tego samego. Ale aby osiągnąć efekt musimy pozbawić te dwie firmy milionów klientów. Wbrew pozorom jest to całkiem łatwe do osiągnięcia. Czytaj dalej a dowiesz się jak dotrzemy do milionów. Wysyłam tę wiadomość do 30 osób. Jeśli każda z nich wyśle ją do kolejnych dziesięciu (30 x 10 = 300) i każda następna do kolejnych 10 i tak dalej to juz w szóstej kolejce wiadomość ta dotrze do 3 milionów ludzi. Jeśli każda z nich wyśle do kolejnych 10... Wszystko, co należy zrobić to wysłać tę wiadomość do 10 znajomych osób i nie kupować paliwa na stacjach BP i STATOIL. To jest ogólnoświatowa akcja. Ile to potrwa? Jeśli każdy, kto otrzyma tę wiadomość przęśle ją do 10 znajomych dotrzemy do 300 milionów konsumentów w ciągu 8 dni! Założę się, ze nie sądziłeś, ze masz taki potencjał, prawda? W grupie siła i nawet najgrubsza gałąź złamie się, jeśli spadnie na nią wystarczająco duża ilość niezmiernie lekkich płatków śniegu. Jeśli uważasz, ze ta akcja ma sens prześlij dalej tę wiadomość. WYTRZYMAJMY DO MOMENTU AZ CENY PALIWA WRÓCĄ DO NORMALNEGO POZIOMU (ok.4, 0 PLN /litr). Razem możemy to zrobić. Prześlij tę wiadomość nie kupuj paliwa na BP i STATOIL. TO TY MOŻESZ USTALIĆ CENĘ
-
-
25.10.2011 (09:17)Po wczorajszym spektaklu w TV"Boska" mam pełny szacunek dla talentu p. Jandy. Wspaniała kreacja. Wybieram się w najbliższym czasie do Teatru Och i do Polonii.
-
24.10.2011 (22:33)Nie chce Jandy w tej roli Maria byla piekna madra kobieta . Narcyzowa Janda nie pasuje charakterem ani uroda /a wlasciwie brakiem takiej urody / po za tym ma " Maniere " sprawa ust nie dozniesienia i kladzie swoje role . W Polsce mamy duzo zdolnych pieknych aktorek bardziej pasujacych do tej roli .
-
24.10.2011 (18:42)Czyzby pani Krystyna nie wpadla troche w pulapke poprawnosci matko-polskiej? Maria (juz Curie) mogla byc namietna kobieta i robic troche w konia swojego Piotra i taka wlasnie byla. Sadze, ze wlasnie jej glod zycia - w tym erotycznego byl motorem jej odkryc, ba, samego wyjazdu do Francji. Cieszmy sie z tego, ze byla pelna i spelniona kobieta przed czasem! Nie potrzebujemy robic z niej pomnika, bo byla Polka - tak, jak to mamy w zwyczaju z wszystkimi "wielkimi Polakami", ktorzy w naszych oficjalnych opisach sa odczlowieczonymi patetycznymi pomnikami.













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia