Duma bez uprzedzenia
A co pan widzi, patrząc na to, jak nam, kobietom, układa i nie układa się z mężczyznami?
- Najbardziej przereklamowany jest czynnik tak zwanego seksu. Oczywiście, to siła napędzająca dynamikę świata, ale tabloidy, piewcy tak zwanego różowego światopoglądu, czyli bądźmy piękni, bogaci i gładcy, wysterowały oczekiwania kobiet w takim oto kierunku: umięśnienie Schwarzeneggera, wrażliwość Chopina, mądrość Nietzschego i prawość Jezusa z Nazaretu. A dodatkowo tkliwość Matki Boskiej. Konia z rzędem temu, kto widział taką istotę!- Co więcej, poradniki od lat, obok wyznań gospodyni domowej dzielącej się z czytelnikami wiedzą o tym, jak czyścić dywan skórką od chleba, serwują artykuły typu: "Osiemnaście sposobów osiągania orgazmu za pomocą języka". Zwłaszcza młodzi mężczyźni, w fazie inicjacji seksualnej, nie wytrzymują takiego ciśnienia. W ogóle sfera intymności jest po to, żeby była intymna. A niezbywalnym prawem człowieka jest wstydliwość i wstyd przed rozebraniem się. Ten moment jest również dla mężczyzny bardzo trudny i zobowiązujący. Tymczasem media lansują obraz skurczonej kobietki czekającej na orgazm i ogiera pancernego, który ma ją posiąść! To zabija męskość i chłopaki zwyczajnie nie dają rady.
Na billboardach reklamujących bieliznę nie widać jakoś tej skurczonej kobietki - ona raczej pręży się i kusi.
- No tak. W MTV lalki w złotych gaciach przez całą dobę wykonują frykcyjne ruchy i z kolei kobiety są poddawane presji: muszę być piękna, zdrowa i wiecznie młoda! Dochodzi do absurdu: urodziwe kobiety zwierzają mi się, jak bardzo są brzydkie, a jednocześnie gogolowskie kucharki z brzuszyskiem i nosem jak hamulec od karuzeli przekonane są o tym, jakie są fantastyczne. Wszystko się popieprzyło.
Ta wszechobecna nagość i ociekające seksem reklamy nie działają na pana?
- Bez uczuciowości to wszystko jest kompletnie pozbawione sensu.
A spotkał pan kiedyś naprawdę niebezpieczną kobietę?
- Wiele takich spotkałem.
I co?
- I nic. Mam to szczęście, że zostałem obdarzony kobiecą intuicją. Bezbłędnie wyczuwam toksyczne dla mnie osoby i nie pozwalam im podejść za blisko.
Kobiety rozpaczliwie walczą z upływem czasu. Podobają się panu pięćdziesięcioletnie trzydziestki?
- Nie. Te nadmuchane usta są straszne i wyglądają kretyńsko. Wyłóżmy karty na stół: pani jest kobietą, a ja jestem mężczyzną. Spotykając się tutaj, nie chcemy wzajemnie źle przed sobą wypaść, dlatego pani podświadomie uwodzi mnie swoją kobiecością, a ja zwyczajnie nie chcę wyjść na safandułę. Wysyłamy cały system sygnałów, który natura zaprojektowała jako tokowanie. A cała ta botoksowa pieśń nie ma z tym nic wspólnego, bo nie bierze pod uwagę tego, co subtelne i szczególne w spotkaniu dwojga ludzi. Jakby to wyglądało, gdybym cały czas prężył muskuły, a pani wydymała wargi? No idiotycznie!
A może ludzie to robią z lęku?
- Ma pani rację. Żyjemy w świecie pełnym lęku, ale mamy wolny wybór i komu co pachnie, temu jazda! Są tacy, którzy dają się nabrać, że nie ma nieszczęścia, nawet śmierci, i zamiast spotkać się z myślą o nich, idą do disco. Tam przy ryczącej muzyce i odblaskach tej wirującej kretyńskiej kuli zawieszonej u sufitu spotykają się osamotnione strzygi. Wampiry, które wsiadają na siebie nawzajem, nakłuwają sobie karki i próbują pić krew. Wampir kaleczy wampira i nie wie, że tam już nawet nie ma krwi. Wystraszeni ludzie trzęsą tyłkami obok siebie i myślą, że to im pomoże!
- A może kiedy masz wtopę, umarła ci matka czy umarł ci pies, zostań, kutasino z brudnymi włosami, w domu i uporaj się z sobą, zanim pójdziesz do ludzi! To jest walka. I tu wracamy do tematu dumy, od którego zaczynaliśmy. Kiedy wezmę to wszystko na klatę, zamiast uciekać przed cierpieniem, mogę spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć śmiało, że patrzy na mnie odważny facet. Może nie wygrał, ale jednak walczył. Wtedy dopiero, jeśli ktoś zadzwoni i powie: chodź, spotkajmy się, mogę jechać. Bo mam z czym. Wyparcie kryzysu, niewchodzenie w cierpienie rodzi możliwość nowego załamania.
Zawsze można sięgnąć po antydepresanty.
- Niektórym ratują one życie. Ale częściej są sposobem na odroczenie spotkania z egzystencjalnym bólem i ludzie się na to nabierają, bo to jest wielki biznes. Lekarze też bywają emisariuszami korporacji.
A co panu ładuje akumulator?
- Mówiliśmy o tym. Poczucie wspólnoty.
Jak liczna jest ta wspólnota, krąg bliskich panu ludzi?
- Bardzo malutki.
Kiedy czuje się pan tak zwyczajnie po ludzku szczęśliwy?
- W drodze. Dobrze znam poczucie szczęścia drogowo-hotelowego, tam jakoś mniej dopada nas odpowiedzialność, bo wszystko jest tymczasowe. Odkręcam manetkę motocykla i sobie jadę. Nie szybko, po prostu jadę. Tak samo na nartach. Nirwana. Na nartach doznaję tego, co na Wschodzie nazywa się wglądem.
Jak taki pobudliwy facet jak pan wytrzymuje długie godziny czekania i nudy na planie filmowym?
- To teraz będzie o męskości, dobra? Mam świadomość, czym jest na przykład praca górnika, który ryzykując życiem, zjeżdża codziennie do kopalni, żeby wykarmić swoje szczeniaki, albo pilota, który się modli, żeby liczba startów równała się liczbie lądowań. Dlatego, by móc takim gościom spojrzeć w oczy przy piwie i jakoś, choćby po części, dorównać ich heroizmowi, w pracy nie oszczędzam siebie. Zresztą innych też nie. Niektórzy nie wytrzymują tego tempa i tego ciśnienia. Spotkanie z widzem to nie jest czapka gruszek, więc póki mam siłę, póki gra się toczy, robię wszystko, by to spotkanie było gęste. Ale żeby tak było, trzeba się narobić.
A nad czym się pan narobi tego lata?
- Pojadę na narty na lodowiec, a po powrocie będę ostrzył narty, bo trzeba się będzie szykować do zimy, odwiedzając domową siłownię i obcując z moim przyjacielem workiem bokserskim. A potem się zobaczy. Najważniejsze jest tu i teraz. Fajnie nam się spotkało.
Paulina Młynarska
Twój STYL 7/2010
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (110)
-
21.06.2011 (15:30)
-
16.02.2011 (17:16)Bardzo madry wywiad, który z uwaga przeczytałem...
bardzo cenie Pana Majchrzaka jako artyste i jako człowieka,
szkoda ze tak mało jest takich ludzi, którzy maja cos do powiedzenia, a nie tego bełkotu pseudo artystów... -
-
20.07.2010 (11:41)Z przyjemnością przeczytałam ten wywiad, choć wygląd aktora straszy tatuażami i choć różnimy się pewno w wielu kwestiach, to miło słyszeć wypowiedź przyjazną drugiemu człowiekowi a jednocześnie świadomą swojej godności. Szkoda, że wiele ludzi płynie z prądem życia szukając przyjemności bez granic, nie zadając sobie trudu bycia człowiekiem, negując ból istnienia. Wtedy rzeczywiście "budza się wampiry".
Wywiad powinien wrócić na pierwsze strony! -
20.07.2010 (07:32)
-
20.07.2010 (07:14)Piękny wywiad o porz(ż)ądnym życiu. Bardzo mądry facet, celne spostrzeżenia, miłe dla oka i ucha riposty.













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia