Przejdź na stronę główną Interia.pl

Człowiek bez wątpliwości

- Pamiętam dzieci, których już nie ma, pamiętam te, które są, ale nie rozpoznaję ich w dorosłych ludziach - mówi prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu.

Twój Styl: Czytelniczki TS wybrały Panią Profesor na Kobietę Roku 2008.

Reklama

Prof. Alicja Chybicka: Aleście mnie zaskoczyli. Ja Kobietą Roku! Zawsze nią zostawały wybitne artystki, osoby publiczne, prezydentowa, a ja jestem zwykłym człowiekiem. I to takim nieszczególnym.

Twój Styl: Czytelniczki są innego zdania. Ludzie mówią o Pani "żelazna Alicja". Ilekroć brakuje pieniędzy na leki albo przeszczepy szpiku dla chorych dzieci, wywołuje Pani awanturę na całą Polskę.

Prof. Alicja Chybicka: Każdy by tak zrobił. Zresztą nie mam wyjścia. Przerwanie leczenia u dzieci z chorobą nowotworową oznacza dla nich wyrok śmierci. Nie poumierałyby w swoich łóżkach od razu następnego dnia. Przerwa w terapii prowadzi do nawrotu choroby. A nowotwory idą u dzieci jak burza. Rosną szybko i mogą szybko zabić. Na przykład w chłoniaku typu Bur-kitta postępy choroby widać gołym okiem, węzły chłonne potrafią się powiększyć w ciągu kilku godzin. Ma to pewien plus: te szybko rosnące nowotwory lepiej reagują na agresywną chemioterapię. W tej chwili udaje się uratować 80 proc. dzieci, a przy niektórych postaciach nowotworów - ponad 90 procent! Nowoczesne programy terapeutyczne są tak pomyślane, że podajemy leki w odpowiednim czasie, w odpowiedniej dawce i odpowiedniej sekwencji. Tu nie można niczego zaniechać, bo inaczej nowotwór może dziecko zniszczyć. A ja na to zgodzić się nie mogę.

Twój Styl: Kiedy ostatnio zabrakło pieniędzy?

Prof. Alicja Chybicka: W 2007 roku komornik zajął konto naszego szpitala akademickiego we Wrocławiu. Zostałam bez jednej złotówki z kliniką pełną dzieci, a jeszcze pod naszą opieką było 1600 pacjentów z całej Polski na różnych etapach leczenia. Jak się rodzice o tym dowiedzieli, przerażeni poprosili mnie o pomoc w zorganizowaniu konferencji. To pomogłam. Wystąpili przed kamerami z dzieciakami po chemioterapii, o co potem minister zdrowia miał do mnie pretensje, że nieetycznie jest takie rzeczy w telewizji pokazywać. A czy to etyczne, że w państwie prawa komornik mógł zająć środki na leczenie chorych?

Przecież ja dzieciom do kroplówek dobrych słów nie wleję. Na szczęście ludzie nas wspomogli: w trzy dni od firm i prywatnych osób uzbieraliśmy 2,5 mln zł. Na miesiąc potrzebujemy dwóch milionów, więc akurat starczyło. Te idiotyczne przepisy o komorniku zresztą też potem zmieniono. Wiele takich ciężkich momentów z dzieciakami przeszłam. Wcześniej, w 2001 roku groziło nam, że będziemy musieli przerwać terapię u naszych pacjentów, bo nie można było legalnie sprowadzać dla nich leków z zagranicy. Wygasły stare przepisy, nowych sejm nie uchwalił. Alarmowaliśmy Ministerstwo Zdrowia, ale nasze faksy chyba spadały tam na podłogę.

Twój Styl: Wtedy też poszła Pani do mediów z apelem o pomoc. I leki się znalazły, sejm w rekordowym tempie znowelizował przepisy, odwołano wiceministra zdrowia.

Prof. Alicja Chybicka: Nie zastanawiałam się, jakie konsekwencje będzie miała ta sprawa. Dziękowali mi potem szefowie wszystkich klinik pediatrycznych w kraju, bo sytuacja była groźna dla wielu pacjentów. Ale niemal za każdym razem, gdy wojowałam o moje dzieci, lądowałam na dywanie w Ministerstwie Zdrowia. Ja jestem zupełnie apolityczna, nie zależy mi na tym, by piastować takie czy inne stanowisko. Po prostu nie lubię poleceń, które mogą zaszkodzić moim dzieciom. Najważniejsze, że jeszcze nigdy nie musieliśmy przerwać terapii z braku leków czy pieniędzy. Bo o te dzieci walczy wielki zespół naszej kliniki, dwieście osób. Dwudziestu fantastycznie wykształconych lekarzy, siedemdziesiąt osiem pielęgniarek, trzydziestu pracowników laboratorium, trzydzieści osób sprzątających i jeszcze technicy, elektronicy, sekretarki. Bez nich ani jedno dziecko nie byłoby wyleczone.

Twój Styl: Niczego się Pani nie boi?

Prof. Alicja Chybicka: Ja się tylko śmierci boję. Odejście dziecka to jedyne, co naprawdę może mnie wytrącić z równowagi. Może dlatego nigdy nie mam żadnych wątpliwości i nie dbam, co o mnie powiedzą czy napiszą.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama