Cała naprzód
Niedługo zaczyna się Tydzień Mody w Nowym Jorku. - W tym roku chyba nie wezmę w nim udziału, powinni trochę za mną zatęsknić - mówi Anja Rubik, gdy jedziemy do studia fotograficznego.
Pracowita jak wzorowa uczennica. Rzeczowa jak wymagająca nauczycielka. Od paru lat jest na listach najlepszych modelek i najlepiej ubranych kobiet świata. Nie zamierza szybko z nich zniknąć.
Regularnie pozuje dla francuskiego "Vogue'a" i bierze udział w pokazach najlepszych projektantów. To nasza najsławniejsza modelka. Ale nie dlatego w Polsce stała się gwiazdą. U nas popularność przyniosły Anji kampanie reklamowe biżuterii firmy Apart i program telewizyjny "Top Model. Zostań modelką".
Spotykamy się rano. Anja spała tylko parę godzin, poprzedniego dnia brała udział w uroczystej kolacji, która skończyła się o drugiej w nocy. Na szóstą musiała być gotowa do wywiadu telewizyjnego, potem przyjechała na sesję zdjęciową dla Twojego STYLU. Nie potrzebuje rozświetlającej maseczki ani relaksującego masażu. Wygląda świetnie. Może nawet "świetnie plus".
Rozpuszczone, lekko pofalowane włosy ułożone we wzorowy, artystyczny nieład. Makijażu brak, jest za to delikatna opalenizna - niedawno wróciła z miesiąca miodowego na Bali. Długa antracytowa sukienka, proste białe sandały. Fantastyczna figura. Oczywiście w kategorii supermodelka, bo nie ma co doszukiwać się zmysłowych krągłości. Zanim zaczniemy zdjęcia, Anja chce jeszcze przejrzeć ubrania, które dla niej przygotowaliśmy...
Twój STYL: Podczas naszej sesji nie ograniczałaś się do pozowania. Miałaś wpływ na wybór ciuchów, make-upu, uczesania. Nie zawsze zgadzałaś się ze stylistką. Wszędzie tak pracujesz czy tylko w Polsce?
Anja Rubik: Gdy robię sesję, która jest ilustracją wywiadu ze mną, decyduję też o tym, jak wyglądają zdjęcia. Tak jest i w Polsce, i za granicą. Ale w typowych sesjach mody, np. dla "Vogue'a", ekipa, z którą pracuję, też często pyta mnie o zdanie. Jeśli ubranie mi się nie podoba i źle się w nim czuję, bo np. odsłania zbyt dużo ciała, styliści biorą to pod uwagę. W przypadku makijażu i fryzury również próbuję czasem coś dyskretnie podpowiedzieć.
Ale na pokazach marek Chanel czy Fendi, których dyrektorem artystycznym jest Karl Lagerfeld, chodzisz w tym, co dla ciebie wybierze?
- Tak, oczywiście. Choć Karl zawsze pyta, czy podoba mi się to, co przygotował. Rzeczy, które projektuje, są piękne, więc gdy mówię "tak", nie kłamię.
Sześć lat temu w Nowym Jorku biegałaś z pokazu na pokaz, byłaś ubrana w legginsy i prosty kardigan. Trzy czy cztery lata temu pojawiłaś się na paryskim pokazie Zienia. Zobaczyłam świetnie ubraną kobietę w żakiecie Balmain i najmodniejszych w tamtym sezonie podniszczonych dżinsach...
- Mniej więcej cztery lata temu poczułam się dobrze w swoim ciele. To była dla mnie wielka zmiana. Wpłynęła na mój wygląd, na stosunek do pracy. Wtedy też zaczęłam przyjeżdżać do Polski, częściej się tu pokazywać. Wszystko dzięki temu, że stałam się pewniejsza siebie niż kiedyś.
Nie pojawiałaś się tu, bo czułaś się niepewnie?
- Tak, nie pracowałam w Polsce między innymi z tego powodu. Odwiedzałam tylko rodziców. Jestem ambitna: kiedy teraz przyjeżdżam i mówię, że jestem jedną z top modelek - to prawda. Dużo mojej wiary w siebie bierze się właśnie z tego sukcesu.
Jakie ambicje zawodowe ma supermodelka, o czym marzy? O udziale we wszystkich pokazach najsłynniejszych projektantów?
- Chcę współpracować z najlepszymi osobami w tym biznesie, np. z Lagerfeldem, z wybitnymi fotografami jak Mert & Marcus, Inez & Vinoodh czy Steven Meisel. Znam dobrze Emmanuelle Alt (red. naczelna francuskiego "Vogue'a"). To naprawdę fajna babka, wspierała mnie od początku mojej kariery. Mogę do niej napisać maila w każdej chwili, w różnych sprawach i wiem, że zaraz odpowie. Rozumiemy się świetnie, więc robię sporo sesji dla francuskiego "Vogue'a". Moją ambicją jest, żeby długo być na szczycie. Nie tak, jak wiele młodych modelek, które szybko osiągają sukces i błyskawicznie znikają ze świata mody.
Dlaczego?
- Z różnych powodów. Niektóre dochodzą do wniosku, że to nie jest to, co chcą robić, więc same decydują się odejść. Inne zaczynają kaprysić: z tym nie zrobię zdjęć, w tym pokazie nie wezmę udziału.
A może znikają, bo to taki świat: pełen obietnic lepszego, łatwiejszego życia, wiecznej zabawy?
- Oczywiście. Tyle że ciągłe imprezowanie sprawia, że dziewczyny szybko przestają dobrze wyglądać, dbać o karierę, czyli np. regularnie występować na najważniejszych pokazach.
Może wzorem dla nich jest Naomi Campbell, która bawi się na luksusowych jachtach z miliarderami, z gwiazdami...
- Naomi Campbell wcześniej była na okładkach wszystkich "Vogue'ów" na świecie! I teraz może sobie pozwolić na to, żeby się bawić.
Czyli szaleństwo dopiero na emeryturze?
- Tak. Choć akurat Naomi nadal pozostaje top modelką.
Zostałaś uznana za jedną z najlepiej ubranych kobiet świata. To chyba proste, gdy ma się dostęp do najmodniejszych ubrań. Występujesz w reklamie Balmain, zostajesz "ambasadorką" tej marki. Dostajesz świetne ciuchy, jesteś piękną, zgrabną dziewczyną - prosta recepta na sukces.
- Na pewno mam łatwiej. Ale przecież to ja zestawiam ze sobą różne ubrania. Dostaję kurtkę Balmaina i wkładam do niej własne dżinsy, T-shirt, buty nie zawsze luksusowych marek. Nie urodziłam się z idealnym wyczuciem stylu, uczyłam się tego przez wiele lat i do tej pory popełniam błędy. Zdarza mi się włożyć coś takiego, że później myślę: Boże, to było fatalne!
- Parę lat temu na jedną z imprez ubrałam się w sukienkę Pucci, oczy podkreśliłam fioletowym eye-linerem, a fryzura - białe krótkie, podkręcone włosy! Wyglądałam, jakbym wyskoczyła z przyjęcia w Miami Beach. Tragicznie... Ale to nie koniec świata, modą trzeba się bawić. Dlatego nie lubię, gdy media ostro krytykują kogoś za nietrafiony strój. Ludziom, którzy nie są związani z modą, powinno się wiele wybaczać. Ja muszę dbać o to, jak wyglądam, bo to część wizerunku, moja praca.
Nawet na co dzień jesteś elegancka - nietypowe podejście w twoim środowisku. Wiele znanych modelek deklaruje, że najchętniej ubierają się w bawełniany T-shirt, dżinsy i wygodne kapcie.
- Wszystko jest kwestią indywidualnego wyboru. Niektóre dziewczyny mają dość superciuchów i po pracy chcą wyglądać zwyczajnie. Ale zapewniam cię, że nawet gdy wkładają T-shirt i dżinsy, wybierają te, które są trendy... To przemyślana stylizacja. Ostatnio część młodych modelek twierdzi, że moda jest nudna, że wolałyby zajmować się czymś innym. Denerwuje mnie to. Przecież nikt nie przykłada im pistoletu do głowy! Mogą robić tysiąc innych rzeczy.
Ciebie moda fascynuje? Zawsze tak było?
- Jeszcze zanim zostałam modelką. Myślałam, że jeśli będę ciężko pracować, osiągnę, co chcę, i znajdę się w tym świecie. Nie przeglądam już wszystkich pism o modzie, ale nadal obserwuję, jak ubrani są ludzie na ulicy. Inspirują mnie.
Co ci się podoba na polskiej ulicy?
- Przede wszystkim to, że kobiety są zadbane. Paryżanki wyglądają szykownie, noszą eleganckie ciuchy, ale nie dbają o siebie. Chodzą bez makijażu, mają potargane włosy. Polki pracują nad wyglądem. Choć czasem przesadzają i noszą za dużo akcesoriów: biżuterii, breloków.
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Witam Panie, wysłałam do Fundacji zajmującej się... więcej
Reklama
Wasze komentarze (122)
-
08.12.2011 (11:38)~Purysta jezykowySepleni i jest nie kulturalna. Kobieta musi miec czym oddychac i na czym siedziec.Ona nawet makaronu nie zrobi ..za liche ma raczki.Hehehehehehe, zabiło mnie, że ktoś, kto określa siebie mianem purysty językowego, pisze nie z przymiotnikiem oddzielnie.
-
06.11.2011 (19:28)czytając poniższe komentarze aż zrobiło się przykro. Czy to zawiść, zazdrość?
Aniu jestem z Ciebie dumna że tyle osiągnęłaś i jesteś sobą. Reklamujesz nasz kraj w pięknym stylu. Dziękuje :) -
-
03.11.2011 (13:19)Moim zdaniem piekne to byly modelki takie jak Cindy Crawford, Linda Evangelista itd. Prawdziwe kobiety o idealnych i kobiecych figurach a nie anorektyczki na granicy smierci glodowej podrasowywane Fotoshopem.
-
03.11.2011 (13:17)
-
03.11.2011 (12:42)czy jest piekna,może ale wygląda jakby miała anoreksje,okropny chudzielec













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia