A jaka to definicja: "męski"?
Ja dużo mówię, bo chcę coś nazwać precyzyjnie, a nie nazywam tego, gdy jestem sam ze sobą, tylko jak ktoś mnie do tego zmusza - mówi Jacek Poniedziałek.
Małgorzata Domagalik: Znowu leje.
Jacek Poniedziałek: - Byłem w Atenach z teatrem, wróciłem dwa dni temu, a tu listopad, nie lato. Ale teraz zamykamy nowy projekt Krzyśka Warlikowskiego, premiera jesienią, i codziennie musimy być na próbach.
Warlikowski też był mistrzem w tym cyklu.
- Podobno palił non stop.
Tak? Na pewno rozglądał się dookoła. Tyle kolorowych okładek na ścianach.
-Tak?
Tak, a pan się nie rozgląda.
- Widziałem pani rozmowy telewizyjne, jedną z Nergalem - jakby dwa zupełnie inne światy się spotkały. Z Andrzejem Grabowskim też. Było widać pani fascynację nim. Taką męskością, tym, że on jest z jednej strony jakby prosty, a z drugiej bardzo wrażliwy.
Lubię rozmówców z krwi i kości. Lubię, jak mężczyzna umie zrobić coś konkretnego: naprawić, polecieć, zoperować. Tak jak mechanik samochodowy, pilot, chirurg...
-Ale ten by dużo pił.
Znam takich, co nie piją. Męskie jest też bycie świetnym piłkarzem. Patrz: Boniek. Też mistrz.
- Niestety musiałem kiedyś oglądać mecze, bo moi dwaj znacznie starsi bracia byli fanami futbolu, a jeden nawet piłkarzem.
Żyje jeden z nich.
- Żyje Bolek. Między mną a nim jest 11 lat różnicy. W jakimś sensie zastępował mi ojca, ale nie dlatego, że się mną opiekował, tylko bardzo długo, szczególnie w okresie dojrzewania, był takim przykrym punktem odniesienia. Kimś, kim nie chciałbym być.
A teraz?
- Kocham go. Mieszka z mamą. Jak jestem w Krakowie, zawsze dzwonię.
Docenia pana osiągnięcia?
- Tylko te z telewizji. Kilka razy go zapraszałem do teatru, jak graliśmy w Krakowie, ale nie chciał przyjść. Myślę, że on się boi, że nie zrozumie. Chociaż "Krum" Hanocha Levina w reż. Warlikowskiego, którego wystawialiśmy tam bardzo często, opowiada o zgorzknieniu, lęku przed starością, to może mu być bliskie. A poza tym jest coś takiego w moim domu rodzinnym, i w mamie, i w nim, że trochę się boję tam jeździć.
Boi się pan?
- Tak, to ze strachu tak często się dzisiaj uśmiechamy, bo wszyscy się trochę boimy. Ja dużo mówię, bo chcę coś nazwać precyzyjnie, a nie nazywam tego, gdy jestem sam ze sobą, tylko jak ktoś mnie do tego zmusza. Porządkuję wtedy swoje myśli.
Rozumiem. A brat jest podobny do pana wizualnie?
- Trochę tak, ale jak był młodszy, wyglądał bardziej męsko. Teraz, gdy się starzejemy, to widzę, że upodabniamy się do siebie.
A jaka to definicja: "męski"?
- Sportowiec, grube kości, duże mięśnie. Był o wiele dojrzalszy, pijąc piwo i paląc papierochy, oglądał mecze, a ja byłem taki mały.
Pan palił papierosy?
- Tak, rzuciłem tydzień temu.
Naprawdę?
- Zacząłem palić po trzydziestce. Wciągnąłem się w to po roli w filmie "Moja Angelika" Stasia Kuźnika, nie wiem, ile to było lat temu.
Bohater filmu palił?
- Niekoniecznie, ale był takim zbójem. Patrzyłem na siebie i nie wyglądałem jak zbój, więc...
Papieros w ręku aktora to cała epoka kina francuskiego, neorealizmu, amerykańskiego kina drogi. To była wartość dodana.
- Barowo, knajpowo, łóżkowo, chociażby "Popiół i diament" Wajdy. Te filmy powojenne przedstawiają chyba jednak inną rzeczywistość, ciekawy jestem, jak było naprawdę, bo one pokazują coś takiego... z klimatu śródziemnomorskiego. Widziałem parę dni temu przelotnie jakiś film z tamtej epoki, przypominał "Przygodę" Antonioniego. Mężczyzna i kobieta są razem w pokoju, trochę rozmawiają, trochę palą, jest cicho.
Może to były "Pożegnania" Hasa?
- Nie pamiętam tego filmu.
Musi pan obejrzeć, to jeden z jego najlepszych filmów.
- U mnie w domu było tak, że mama była zawsze zmęczona po pracy i wieczorem ciągle oglądało się telewizję. Może dlatego nie lubię telewizji, co jest paradoksem, bo w niej pracuję, pokazuję się i to medium jest ciągle bardzo żywe, pomimo Internetu. Ale nienawidzę tej hipnozy, kiedy zapomina się o życiu. Tak funkcjonuje cały świat, jednak w Polsce jest to chyba rodzaj ucieczki.
Mam nadzieję, że to etap przejściowy - że się nasycimy, że serwisy informacyjne nie będą podawały jako pierwszej wiadomości, że oto książę William i Kate zasadzili drzewo w Ottawie.
- (śmiech) To ucieczka, ale też rodzaj narkotyku.
Dzisiaj Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zdecydował, że autoryzowanie tekstów jest cenzurą. Robiłam kiedyś wywiad z jednym z polskich reżyserów, który tak się rozochocił, że zaczął mi opowiadać, iż tak naprawdę to on najbardziej chciałby robić filmy pornograficzne, nic innego. Autoryzacja przypominała przesuwanie szafy pancernej. Wywiad się ukazał, był beznadziejny, ani słowa o pornografii.
- Ale ja często czytając przysłane mi do autoryzacji wywiady, łapię się za głowę i wyrywam włosy, nie dlatego, że powiedziałem coś nie tak, tylko dlatego, że to jest źle sformułowane albo brzmi naiwnie. Rozmowa ma swoją emocjonalną dynamikę. Gdybyśmy byli w telewizji, na pewno bardziej byśmy się kontrolowali.
Przez skromność nie zaprzeczę.
- Bo to jest pani zawód. Często przy autoryzacji zaczynam pisać wszystko od nowa. Ale nie osłabiam mocniejszych wtrętów, tylko staram się je wzmacniać. A propos Gajosa, zmienił coś w autoryzacji?
Nie. Chociaż przywiązuje dużą wagę do słowa.
Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu PANI!
Artykuł pochodzi z kategorii: Wywiady
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (5)
-
14.11.2011 (21:02)Ja lubie go jako aktora ale jak czym albo słucham co plecie to wzbudza moją antypatię
-
27.07.2011 (19:54)
-
-
27.07.2011 (18:24)Lubie tego aktora prywatne jego sprawy mnie nie obchodzą świetny aktor i tyle...
-
23.07.2011 (13:36)ma styl? śmieszna jesteś; facet, który opowiada,jak w szalecie publicznym posuwa innego faceta ma styl??? ciekawe, co powiedziała na taki widok
-
23.07.2011 (12:14)














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia