Ja nie jestem Buster Keaton, ja jestem ogólnie zmartwiony
Mogłaby się przygotować?
Krzysztof Materna: Nie mogłaby, dlatego że ona nie ma czasu, dlatego że idzie na piwo z kolegami po pracy, bo nie jest Davidem Copperfieldem, który, jak wszedł do studia telewizyjnego „MdM-u”, to my powiedzieliśmy, że witamy największego czarnoksiężnika świata.
Magika…
Krzysztof Materna: Magika, a on powiedział: „A ja witam laureatów pierwszego miejsca plebiscytu na osobowości telewizyjne XX wieku redakcji »Polityki «. Ty też tam jesteś”. Tak był przygotowany. Gdzieś około ósmej dziesiątki. Ale wyobrażasz sobie? David Copperfield? Myśmy obliczyli z Wojtkiem, że zrobiliśmy ponad tysiąc godzin programu telewizyjnego, więc trudno mówić, że nie mamy doświadczenia. Widzisz, ja mam inny problem. Brak szacunku dla słowa, dla myśli, brak szacunku, żeby powiedzieć jedno zdanie, które ma sens większy, niż że witam bardzo serdecznie. No ale może to jest już dziś takie: „How are you?”.
To nie chcesz już robić telewizji?
Krzysztof Materna: W tych warunkach nie chcę.
Pamiętasz o wyrządzonych Ci krzywdach?
Krzysztof Materna: Krzywdę można mi wyrządzić nieuczciwością, brakiem zrozumienia, ale to za łagodne: brakiem zrozumienia. Krzywdę można mi wyrządzić chciwością.
Dużo tych krzywd ktoś Ci wyrządził?
Krzysztof Materna: Dużo… Ale ja walczę ze swoim Skorpionem i przebaczam.
Skorpion albo kocha, albo nienawidzi.
Krzysztof Materna: No właśnie, właśnie. Tak jak walczę z tym, żeby nie być moim ojcem dla swoich dzieci, tak samo walczę ze swoim skorpionizmem. Jestem osobą, która kocha, nawet specjalnie nic za to nie oczekując. Tylko że jak kochasz, to w pewnym momencie mówisz: „A czy ty też mnie kochasz?”. A ta osoba odpowiada: „Wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałam/zastanawiałem”. I ty pytasz: „Jak to?”. Ale potem myślisz: „Przecież ona nie musi mnie kochać, bo może mnie tylko lubić na przykład”. „A czy ty mnie lubisz?”…
Myślałam, że mnie pytasz. Dla porządku odpowiadam,że tak, lubię Cię.
Krzysztof Materna: OK. „Ale czy ty jesteś wobec mnie uczciwy?” itd. Widzisz, jak pytasz mnie o mój problem…
…jako psychoanalityk…
Krzysztof Materna: …jako psychoanalityk, to moim problemem jest zaszeregowanie mnie jako jajcarza. To znaczy, nawet ci ludzie, którzy mnie kojarzą, to pamiętają mnie jako siostrę Irenę.
Ale siostra Irena to jak Mel Brooks.
Krzysztof Materna: Ale Mel Brooks mimo wszystko jest jajcarz.
Tragiczny…
Krzysztof Materna: No oczywiście że tak, i gdzieś ja jestem w tej poetyce albo w rozmowie biznesowej z dyrektorem marketingu.
Jesteś serio. Nie przyszedłeś pożartować, tak?
Krzysztof Materna: Żartować dobrze może tylko ten, kto zna analizę żartu, kto wie, jaka jest jego konstrukcja, z czego wypływa to, że coś jest śmieszne. Mało tego, w Polsce jesteśmy na bardzo średnim etapie, jeśli chodzi o otwartość wobec żartów. My uwielbiamy się śmiać z kogoś, ale nienawidzimy z siebie.
Z rusków, makaroniarzy, szkopów.
Krzysztof Materna: Dokładnie, z polityków. Ja to powtarzałem i powtarzam tysiąc razy, dlaczego nie uprawiam kabaretu politycznego? Dlatego że to jest za łatwe. Moim problemem zawodowym jest to, że chcę mówić: „Wie pan, dlatego jestem dobry, bo jestem poważny. Potrafię żartować, ale żartuję poważnie”. Uwielbiam żarty abstrakcyjne, ale jest fantastycznie, jeśli z żartu coś wynika, nawet abstrakcyjnego, z Mela Brooksa dla mnie zawsze coś wynikało.
Na ile lat się czujesz?
Krzysztof Materna: Na ile lat? Szczerze? Na 38.
Ile masz?
Krzysztof Materna: 62.
61 chyba.
Krzysztof Materna: Przepraszam, p… się.
Byłeś kiedyś playboyem?
Krzysztof Materna: Kim?
Nie znasz takiego słowa? Playboy.
Krzysztof Materna: Nie. To znaczy, zawsze byłem za kobietami i starałem się o ich względy.
Jak byś siebie określił w świecie kobiet?
Krzysztof Materna: Jako wielbiciela kobiet. Czynnego, no przecież nie mogę być nierobem w tym świecie. Dalej uwielbiam kobiety, zwłaszcza mądre, no i dzieci… Ta moja chęć posiadania dzieci. Okres, w którym buduje się rodzinę, jest okresem wielu wyrzeczeń. Potem następuje moment niespodzianek. Teraz zaczynam mieć świadomość, i to obserwuję, że tego synka mam coraz mniej w domu. Że już nie ma w tym roku np. wspólnych wakacji.
Ma inne plany.
Krzysztof Materna: Ma inne plany i za chwileczkę to samo będzie z Matyldą. Dostałem niedawno od niej SMS, że przeprasza, że nie pisała, ale była bardzo zajęta.
No takie jest życie.
Krzysztof Materna: Wiesz, czego mi brakuje? Podsumowując to, o czym rozmawiamy i co mi sprawia największą przyjemność: brakuje mi takich momentów,
w których ludzie słuchają mnie, bo wiedzą, że jestem już doświadczony. Wiedzą, że umiem więcej. Może chciałbym być wykładowcą?
Co jest najmniej w życiu ważne?
Krzysztof Materna: Myślę, że pieniądze. Jakby tak w hierarchii wartości, to tak.
Ja bym powiedziała inaczej: najmniej ważne jest to, co pomyślą o mnie inni, że możesz zasnąć bez względu na to, że ktoś powiedział, że masz np. krzywe nogi, zmarszczki, więcej – że Cię nie lubi. Po prostu.
Krzysztof Materna: A wiesz, mnie się zdarzyło coś takiego i dlatego nie mogę tak powiedzieć, bo kiedyś w takim ewidentnym momencie puenty żartu, sprawdzonym 250 razy, kiedy jest pauza i oczekujesz na śmiech, wstał jeden pan z widowni i powiedział: „Słaby ten pana teatr, panie Materna”, i wyszedł z żoną. Słuchaj, ja to będę pamiętał do końca życia. Pomyliłem się natychmiast w tekście, który mówiłem 250 razy. Analizowałem to na tysiąc sposobów.
„Ale to problem tego pana”, mogłeś sobie pomyśleć.
Krzysztof Materna: Widzisz, tego mi brakuje. Ja ciągle te problemy biorę na siebie. To chyba prawdziwe zakończenie naszej rozmowy.
Kiedy mężczyźnie podoba się kobieta, to się stara, prawda?
Krzysztof Materna: Ja się bardziej staram, jak mi się nie podoba.
Żeby jej nie było przykro?
Krzysztof Materna: Żeby pomóc sobie. (śmiech)
Artykuł pochodzi z kategorii: Mistrz i Małgorzata
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (1)
-
20.02.2011 (12:41)żenada,żeby człowiek w tym wieku, światły i doświadczony warunkował swoje poczynania, swoją postawę od znaku zodiaku; to świadczy albo o niedojrzałości, albo o głupocie
-














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia