Dzięki Panu łatwiej było żyć i cieszyć się, że mamy tak wspaniałych i zdolnych aktorów. Bożka
Domagalik i Olbrychski
Jesteś w pierwszym szeregu. To jest bardzo łatwe.
Małgorzata Domagalik: Czy ty kiedykolwiek będziesz w wieku emerytalnym?
Daniel Olbrychski: Już jestem. Biorę 1200 zł emerytury, z francuską to będzie trochę więcej.
Spotykamy się tuż przed 30. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego.
- Wiem. Wtedy nie wiedziałem, czy mnie zamkną, czy nie. Wszyscy odważni byli już zamknięci. Z tych odważnych niezamkniętych zostali Aniela Steinsbergowa, Zofia Kuratowska, Wanda Wiłkomirska, Marian Brandys, ksiądz Jan Zieja, prof. Roman Rybicki, szef Kedywu, i Stanisław Broniewski, szef Szarych Szeregów. Wśród żywych zostaliśmy tylko Wiłkomirska i ja. Podpisaliśmy wtedy ostry list przeciwko stanowi wojennemu skierowany do generała. Potem były paczki, które z Mają Komorowską wieźliśmy na Wigilię internowanym; rano do Olszynki Grochowskiej, gdzie siedziały kobiety, pod wieczór do Białołęki, gdzie ulokowano całą męską elitę. Siedzieli Geremek, Mazowiecki, Kuroń, Michnik, Celiński, Dworak. Wstrzyknąłem trochę spirytusu do pomarańczy. Różne działy się rzeczy. A potem dostałem paszport dzięki życzliwym z jednej strony i...
...nienawidzącym cię z drugiej. Wszystko, żebyś tylko wyjechał.
- Joseph Losey powiedział, że nie zaczyna filmu "Pstrąg" bez Olbrychskiego. Z Pałacu Elizejskiego interweniowała kancelaria prezydenta Mitteranda. 25 stycznia miałem samolot; 24 to była niedziela, więc jeszcze zdążyłem do Jurka Popiełuszki na mszę za ojczyznę. Powiedziałem wiersz Norwida "Do wroga": "Ty! prawd-promienie wziąwszy za sztylety/ Śmiesz jeszcze mniemać, żeś wódz - żeś generał!/O! niewolniku - stój - cofaj bagnety/Dopókiż będę za ciebie umierał?...". A kończy się on tak: "Toć groszem twoim tuczne pułkowniki/Własnych cię uczą mordować proroków/A wy - nas - wodzić śmiecie - niewolniki!/Nie widząc Boga-ręki u obłoków".
Nigdy się nie bałeś?
- Nie boi się tylko kretyn, ale dla dodania sobie otuchy czytałem, uśmiejesz się, "Winnetou" i mimo wszystko byłem dumny, że przyszło mi żyć w takim czasie. 13 grudnia to także data mojego zawodowego debiutu, więc generał Jaruzelski zepsuł mi 20-lecie pracy artystycznej. Nie przylecieli goście z zagranicy, nie odbył się uroczysty bankiet w restauracji na Starym Mieście. Debiutowałem w telewizyjnym studiu poetyckim Andrzeja Konica właśnie 13 grudnia 1961 roku. Mówiłem "La Grande Valse Brillante" Tuwima. Wtedy jeszcze Ewa Demarczyk tego nie śpiewała. Potem Zygmunt Konieczny dostrzegł w tej poezji te same rytmy i skomponował przepiękny utwór dla genialnej Ewy. Bywało, że wykonywaliśmy to razem w Piwnicy pod Baranami - każde swoją wersję. Wyjeżdżając do Paryża, przypuszczałem, że na granicy może mnie czekać niespodzianka. I czekała. Zrobiono mi rewizję osobistą.
Okropne?
- "Proszę się rozebrać", powiedział celnik i włożył gumowe rękawiczki. "I proszę się pochylić, obywatelu". "Dobrze, że starannie wziąłem prysznic", odpowiedziałem. Po wszystkim ten, który mówił do mnie: "obywatelu", odprowadził mnie na bok i szepnął: "Szczęśliwej podróży, panie Danielu, i niech pan wraca jak najszybciej, bo bez pana będzie jeszcze smutniej".
Wzruszyłeś się?
- Tak, a zaraz potem przywitała mnie owacja w samolocie. W Paryżu czekała na mnie ekipa: Joseph Losey, Isabelle Huppert, Lisette Malidor. "To jedziemy teraz na Avenue Montaigne", ogłosili chórem. Myślę: Do Romka Polańskiego? Okazuje się, że naprzeciwko. Wchodzę do budynku i natychmiast wprowadzają mnie do takiej kabinki jak na lotnisku. Było tylko bardziej elegancko, mimo to słyszę: "Proszę się rozebrać". Zacząłem się śmiać, że słyszę to tego dnia już drugi raz. Tym razem jednak chodziło o przymiarki kostiumów. Byłem u Diora.
Tak patrzę na ciebie, bo dawno nie widziałam u ciebie takiej zgodności formy i treści.
- A wiesz, że prawie nie spałem w ostatnich dniach, bo musiałem zagrać Leara w Teatrze STU w Krakowie...
Podobno sukces.
- Tak mówią. A zaraz po Learze wszedłem w próby do "Zemsty" i też zagrałem już pierwszy spektakl. I "Króla Leara" i "Zemstę" wyreżyserował Krzysztof Jasiński, który ze swoim Teatrem STU jest kimś niezwykłym w europejskim teatrze.
Jest komplet?
- Zawsze. To zdumiewające: maleńka scena, pełna widownia i za każdym razem najwyższy pułap literatury - polskiej, zagranicznej. Tam idą równocześnie "Król Lear" i "Hamlet" Szekspira, "Biesy" Dostojewskiego i "Zemsta" Fredry.
Jesteś znowu Cześnikiem?
- Tak, 10 lat temu ze sto razy grałem Cześnika w Teatrze Polskim i w głowie tę rolę miałem, tylko musiałem wejść w genialnie wymyślone nowe sytuacje. Wiesz, jadąc do ciebie, myślałem, o czym będziemy rozmawiać. Bo praca, owszem, ale co jeszcze? Teraz będę grał gościnnie w "Mazepie" Słowackiego u Seweryna.
Który, jak wiesz, kiedy sam gra...
- ...to nie zarabia. Kto wymyślił taki przepis? Urzędas z sejmiku mazowieckiego. Przed wojną mówiło się: "Nie do pomyślenia". Na tej zasadzie Jaracz nie powinien zarabiać, a po wojnie Hanuszkiewicz, Englert, Łomnicki. Nonszalancja wobec kultury niektórych durnych urzędników, którzy, niestety, bywają decydentami, jest porażająca.
Pytasz, o czym jeszcze będziemy rozmawiać. Rozumiem, że nie tylko o pracy. Ale zobacz, ile ty grasz.
- W tym roku trzy filmy: dalszy ciąg przygód Klossa w reżyserii Patryka Vegi, debiut w kinie Żeni Korina "Sęp" i włoska "Odsiecz wiedeńska". Haniebne, że nie można mówić o niej jako o koprodukcji polskiej, bo w ostatniej chwili wycofał się z podpisania umowy panujący wówczas z PiS-owskiego nadania prezes TVP Romuald Orzeł.
Wkurza cię, jak ktoś mówi, że to film antypolski?
- Na jakiej podstawie? Pytanie retoryczne, bo w końcu antypolscy jesteśmy wszyscy dla jednej opcji politycznej. Ma być jak na Węgrzech Viktora Orbána: Budapeszt w Warszawie. Daj spokój.
Polska się trzyma?
- Jadę przez polskie wsie i widzę - takich pięknych domów nie ma pod Berlinem, Paryżem. To, jak wygląda polska prowincja, dech zapiera. Po czym poznaje się dobrobyt? Po wspaniałych płotach wokół domostw. I nie po kilku samochodach w rodzinie - bo samochód przestał być luksusem, na co też warto zwrócić uwagę - tylko po tym, że tych samochodów nie ma gdzie zaparkować podczas mszy w niedzielę na biednym, podobno, Podlasiu czy na Podhalu.
Chodzisz na msze?
- Czasami chodzę, ale przy szczególnych okazjach, ponieważ polityczne zaangażowanie Kościoła mnie przeraża. Niektórzy hierarchowie zachowują się tak, jakby przespali pontyfikat Jana Pawła II, jakby do wstydu za mało było Rydzyka.
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży!
Artykuł pochodzi z kategorii: Mistrz i Małgorzata
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Dowiedz się, co los przygotował dla osób spod Twego... więcej
Reklama
Wasze komentarze (1)
-
12.12.2011 (20:41)Gratuluję jubileuszu.
Dzięki Panu łatwiej było żyć i cieszyć się, że mamy tak wspaniałych i zdolnych aktorów. Bożka -












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia