Domagalik i Dorociński
Trudno mi płakać na zawołanie.
Małgorzata Domagalik: Wieść niesie, że pan jest raczej z tych małomównych.
Marcin Dorociński: Szczerze mówiąc, to zastanawiam się, co ja tu robię w wieku 30 lat.
Że mistrz? Przecież zbliża się Pan do czterdziestki. Czy mi się wydaje, czy wraca Pan właśnie z jakichś ćwiczeń?
Pływałem. Chłopcy wsiedli mi na ambicję i robimy grupę triatlonową.
Duże wyzwanie: bieg, pływanie...
...rower. Dwa km pływania, 90 km na rowerze i 20 km biegu.
To w jakimś szczytnym celu?
Nie, robię to dla siebie, żeby sprawdzić własne możliwości.
I jak Pan je ocenia?
Pierwsi zrobili to Bartek Topa, Piotrek Adamczyk i Tomek Karolak. Może i ja podołam. Jestem pełen podziwu dla nich. Chciałoby się jeszcze coś osiągnąć, niestety w piłkę już nie, bo stawy bolą, ale...
Piłka męska rzecz.
Bardzo fajna, jednak wieku się nie oszuka.
Jakiego wieku?
OK, kondycji. Chciałbym grać bardzo dobrze w piłkę, ale natury się nie da oszukać.
Podobno grał pan tylko na siebie, chciał sam strzelać, nie lubił asysty.
Im byłem starszy, tym więcej podawałem, ale rzeczywiście jako chłopak nie chciałem podawać. Dziś bardziej mnie interesuje jakość gry, a nie żeby za wszelką cenę wygrać. I gra fair, ładna, a nie tylko efektywna.
Kto tak gra?
Holendrzy. Oni od lat są świetni. Marco van Basten to jeden z najbardziej elegancko grających piłkarzy. Bez jakichś nadzwyczajnych warunków fizycznych, nie za szybki, a potrafił bramki strzelać z każdej pozycji. Diego Maradona też jest niezwykłą postacią, szalony, ale jako piłkarz - jeden z najlepszych. Nieprawdopodobnie zwrotny. Do najniezwyklejszych meczów w historii zaliczam ten Argentyna - Anglia w 1986 r. Maradona strzelił dwie bramki, z czego jedną ręką, potem mówił, że to ręka Boga. Chwilę później zrehabilitował się bramką, z piłką, którą przejął w połowie boiska, minął sześciu czy siedmiu rywali i strzelił jednego z najpiękniejszych goli w historii. Polskiej ligi od dłuższego czasu w ogóle nie oglądam. Nie chcę się denerwować.
A w domu mecze przed telewizorem?
Tak, oglądam, szczególnie ligę angielską, bo w weekendy grają, i hiszpańską, bo oni z kolei późno w poniedziałki.
Bundesliga też jest w weekendy.
Coraz lepiej technicznie grają. Zaczyna mi się to podobać, także ze względu na to, że jest tam kilku Polaków. W zeszłym sezonie świetnie grała Borussia Dortmund.
Z Błaszczykowskim, Lewandowskim i Piszczkiem.
Tak.
Generalnie mężczyzn można podzielić na tych, którzy nie interesują się piłką nożną, i tych, którzy bez niej nie mogą żyć.
Ci, co się nie interesują, to mają defekt?
Są inni, tak to nazwijmy. Był pan w wojsku?
Nie, na szczęście mnie to ominęło. Ale moich dwóch braci było. Myślę, że jak spośród czterech dwóch odsłużyło po dwa lata, to wystarczy na rodzinę.
Mają jakieś traumatyczne wspomnienia?
Nie, raczej w porządku. Byłem wtedy dosyć młody, ale pamiętam, że nie wyglądali na mocno przestraszonych, potrafili sobie radzić, byli sprytni.
Fizycznie jesteście do siebie podobni?
Jestem najmniejszy, ale poza tym jesteśmy podobni.
Wracając do triatlonu, to z czym będzie pan miał największy problem?
Myślę, że z bieganiem.
Bo nudno?
Nie, dlatego że bolą mnie nogi. Chociaż potem piwko można strzelić, ale jedno, i już nie bolą. Nie wiem, jak to fachowo powiedzieć: piwo rozbija czy neutralizuje kwas mlekowy, czyli tzw. zakwas. To już się nagrywa?
Tak. Zrobiłam sobie ostatnio prywatny festiwal Marcina Dorocińskiego, obejrzałam prawie wszystko, w czym pan zagrał. Za każdym razem Dorociński ma inną twarz. W „Róży” Smarzowskiego wygląda pan jak sprzed wojny, w „Rewersie” Lankosza - pełen socrealizm, w „Lęku wysokości” Konopki jest pan dokładnie z dziś. W każdym filmie postać, którą pan gra, jest tak mocno na twarzy „uzasadniona”. I nie chodzi tu o charakteryzację.
To super, że pani tak to postrzega. Ale najlepiej widzi to moja żona.
Widzi?
Tak. Ja mówię, że tego nie widzę, a ona wtedy: „O, już jesteś w tej roli, już jesteś kimś innym”. Mnie się wydaje, że przesadza. Natomiast jeśli rzeczywiście tak jest, to myślę, że bierze się to z jakiegoś skupienia, ze szczęścia, że spotykam naprawdę fajnych i mądrych ludzi. I że wszystko się układa bez napięcia, dzieje w swoim czasie, jest dokładnie takie, jakie bym sobie wymarzył, a przecież wcale nie marzyłem.
Ciśnienia, żeby zarabiać na dom, też nie było?
Ja na to nie mam ciśnienia. Pamiętam bardzo dobrze czasy - przed kilkoma laty - kiedy było naprawdę krucho. Ale było też bardzo fajnie.
Miał pan już na utrzymaniu rodzinę?
Tak. Wiadomo, trzeba zarabiać, ale to nigdy nie było moim celem. Chociaż potrafię docenić wartość pieniędzy, to, że możemy pomóc bliskim, tym, którzy ich potrzebują. Łatwiej jest żyć, ale tak naprawdę problemy są te same.
A jednak patrzymy na tych, którzy je mają, i myślimy, że ich życie jest fajniejsze.
No tak, ale trudno w to uwierzyć ludziom, którzy nie mają pieniędzy. Wracając do tego ciśnienia i skupienia, to jest świetnie, jeśli w robocie człowiek się wyciszy. Dlatego od dłuższego czasu staram się nie robić kilku rzeczy naraz, żeby się nie rozpraszać, tylko skupiać na jednej produkcji i oddać się jej całkowicie. Żeby tą rolą oddychać, myśleć, jeść z nią, kłaść się spać.
I tak 24 godziny na dobę?
To jest super. Ktoś może powiedzieć, że to k... jest takie proste. Ale - mówię to bez przesady, bez kokieterii - ja wiem, ile to kosztuje łez, potu, krwi.
A tę „k...” zostawimy?
Nie nalegam. Z drugiej strony na każdym planie coś się dzieje, trzeba przeżywać coś ostro i to jest dla mnie bardzo trudne. Trudno jest mi się wypłakać. Wzruszam się, ale tak, żeby łzy same leciały, to niełatwo.
(...)
Cały wywiad znajdziesz w najnowszym numerze magazynu PANI - już w sprzedaży.
Artykuł pochodzi z kategorii: Mistrz i Małgorzata
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Nadal oczy mam jak wielkie piec zlotych. Skonczylam... więcej
Reklama
Wasze komentarze (5)
-
28.01 (10:20)
-
06.01 (18:11)
-
-
28.12.2011 (22:17)Mój ulubiony aktor, najlepszy w Polsce... Uroda idzie w parze z talentem:) Pozdrawiam Panie Marcinie:)
-
21.12.2011 (14:39)
-
21.12.2011 (14:33)














Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia