Admirator kobiecej natury
Na co dzień wyglądam chyba na łapserdaka, ponieważ na Mikołaja, a konkretnie od państwa Urbanów, dostałem czarny sweter od Hermesa - opowiada Daniel Passent.
Małgorzata Domagalik: Zaczynamy?
Daniel Passent: - Bardzo się cieszę, że zaliczyła mnie pani do mistrzów. Może trochę na kredyt?
Pan i kokieteria?
- Raczej skromność połączona z dobrymi manierami.
To dziś dobra reglamentowane.
- Zgadzam się. To, co się dzieje np. w wywiadach telewizyjnych, serwisach informacyjnych, również w druku... Te obyczaje są straszne. Dziennikarz nie pozwala dokończyć, przychodzi z tezą, na ogół bardzo mało wie o osobie, z którą rozmawia. Jest cały napalony, żeby mnie zmiażdżyć, ale nawet nie wie, kto to był "Bywalec" (tytuł felietonów Passenta w "Polityce" w latach 70. - przyp. red.), jakie książki napisałem. Agnieszka Osiecka mówiła w takich momentach, że dziennikarze nie wiedzą nic o niczym, i sama pisała za nich wywiady.
Ciasteczko?
- Nie, dziękuję, słodycze jadam po południu.
Od rana jest pan taki elegancki?
- Ubrałem się schludnie dla pani. Ogólnie chyba uchodzę za łapserdaka, ponieważ...
...kto tak uważa?
- Zaraz pani powiem, będą fakty i nazwiska. W 1962 r. byłem na stypendium na uniwersytecie w Princeton. Zakolegowałem się tam z młodym doktorantem Sterlingiem Boydem - mówiłem, że będą nazwiska. On teraz jest profesorem historii sztuki. Wtedy podarował mi na gwiazdkę sweter. Musiał uznać, że ja, przybysz z kraju komunistycznego, nie mam swetra albo że ten, który noszę, jest zbyt obszarpany. W latach 70. jeździłem na nartach i wtedy poznałem Jerzego Kosińskiego, o którym teraz jest głośna książka Głowackiego.
Wrócimy do niej.
- OK. A więc Kosiński w tych Alpach był zawsze pięknie ubrany, w ogóle był wrażliwy na punkcie sprzętu, nart, butów. Teraz miałby już model 2012. Uważał, że źle jeżdżę na nartach, dlatego że mam zły sprzęt. Podarował mi wszystko: swoje narty, swój sweter, więc wyglądałem w tym jeszcze bardziej pokracznie. Nadal chyba na co dzień wyglądam na łapserdaka, ponieważ na Mikołaja, a konkretnie od państwa Urbanów, dostałem czarny sweter od Hermesa. Podkreślam tę markę, ponieważ to jest najbardziej kosztowna rzecz w mojej szafie. A propos marki, drugi raz powołam się na Agnieszkę. Ona uważała, że jeżeli w książce, w powieści, jest napisane, że bohater popija wino czy ktoś spogląda na zegarek, to to może być literatura. Natomiast jeżeli jest napisane, że spogląda na zegarek marki Rolex albo że pije wino z konkretnej winnicy...
...to jest to grafomania?
- To jest to grafomania. Trzymam się tej zasady. Podziela pani ten pogląd?
Tak.
- Nie ma co się afiszować opakowaniem, najważniejsza jest zawartość.
Zgodzi się pan, że rozmowa dwojga ludzi to wartość sama w sobie? Także w codziennym życiu.
- Zgadzam się z panią, z tym że ja, w odróżnieniu od pani, nie należałem do dziennikarzy, którzy prowadzą rozmowę człowieka z człowiekiem. Nie przekraczałem pewnego progu intymności.
Bo?
- Za tamtych czasów w ogóle nie było takiej szczerości i takiego ekshibicjonizmu, jaki panuje dzisiaj.
Wydaje mi się, że znam swoje miejsce w szeregu.
- Tak, ale pani jest klasykiem. Ja prowadziłem rozmowy z ludźmi na stanowiskach, z George'em Bushem, z prezydentem Cypru, arcybiskupem Makariosem. To było w Nikozji, wszedłem do pokoju, a on zamknął za mną drzwi, i to jeszcze na zasuwkę. A więc rozmawiałem z ludźmi władzy i nie mówiło się o ich wnętrzu, tylko o polityce. Ostrożnie.
WikiLeaks nadrobił zaległości.
- Tak, chociaż już o prezydencie Clintonie mówiono, że jest teflonowy. To znaczy, że to są ludzie bardzo twardzi, do których nic się nie przykleja. Oni nie są skłonni do wywnętrzniania się. Raczej panuje moda na to, że dziennikarz przychodzi do polityka z pikantnymi szczegółami, a nie, że polityk ośmielony przez dziennikarza, przez nastrój rozmowy, sam coś ujawnia.
Artykuł pochodzi z kategorii: Mistrz i Małgorzata
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
-
Dowiedz się, co los przygotował dla osób spod Twego... więcej
Reklama
Wasze komentarze (1)
-
25.02.2011 (08:39)
-












Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
RealCare Baby - co to takiego?
Piękna i bestia