Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wierność? Trudna sprawa

Jak Włoszka tłucze w złości porcelanę. Po kłótni z mężem pakuje walizkę i wyprowadza się z domu. A potem wraca. I przyznaje - wcale nie jest taka wyzwolona. Peszą ją erotyczne sceny w filmie, imponują opiekuńczy macho, przy których można czuć się bezpiecznie. A ona sama chętnie dba o domowe ognisko. Katarzyna Glinka: zbuntowana tradycjonalistka.

Mniszka czy grzesznica?

Reklama

- W trzeciej klasie podstawówki postanowiłam, że pójdę do zakonu. Byłam zapatrzona w katechetkę, siostrę Adelę. W domu przebierałam się w czarne sukienki i chusty mamy, i wyobrażałam sobie, że jestem zakonnicą. Ale potem odkryłam w sobie grzesznicę. Coraz więcej było we mnie namiętności. Mam na koncie parę grzeszków damsko-męskich i nawet nie mogę powiedzieć, że żałuję i obiecuję poprawę - a to warunek uzyskania rozgrzeszenia (śmiech).

Ostatnio byłam w łóżku z...

- Piotrem Adamczykiem. Nie znałam go wcześniej, a natychmiast musieliśmy wylądować w pościeli. Niełatwo udawać orgazm na oczach 40-osobowej ekipy. Na szczęście Piotr mi pomógł. Łaskotał po nogach, żebym się zrelaksowała. Dużo mnie to kosztowało, bo udawanie intymności z obcym mężczyzną jest trudne.

Najlepszy afrodyzjak...

- Egzotyczna, bezludna wyspa, na kolację upieczona na ognisku ryba, noc w zbudowanym przez niego szałasie. Lubię mężczyzn, w których zachował się atawistyczny instynkt samca, by zapewnić swojej kobiecie schronienie, wyjść na polowanie i przynieść jedzenie oraz futro, żeby ją ogrzało. Tak, futro jest niezbędne (śmiech). Świat został tak skonstruowany, że mężczyzna był odpowiedzialny za rodzinę, a kobieta za domowe ognisko. Nie powinnyśmy tego burzyć.

U mężczyzn najbardziej brakuje mi...

- Dystansu i poczucia humoru. Tylko mądry facet, który naprawdę jest pewien swojej wartości, ma dystans do siebie i świata. Niewielu takich znam.

Serce czy rozum?

- Jaki rozum? Nigdy! Życie, w którym kierujemy się rozumem, jest nudne i pozbawione emocji. Może czasami serce jest dla mnie złym doradcą, bo dostaję potem po głowie, bo ktoś mnie rani i cierpię, ale to właśnie dodaje życiu smaku.

Najbardziej bolało...

- Gdy zostawił mnie chłopak, który - tak wtedy mi się wydawało - był miłością życia. Nie widziałam poza nim świata, a on... wrócił do dawnej dziewczyny. A jeszcze zanim podjął ostateczną decyzję, spotykał się z nami dwiema. Robiłam wszystko, żeby mu się przypodobać. On słuchał metalu i nosił glany, więc też kupiłam sobie takie buty i wsłuchiwałam się w muzykę, której w ogóle nie rozumiałam. Chciałam go na nowo uwieść, oczarować. Efekt? I tak wybrał tę drugą. Dziś wiem, że gdy mężczyzna mówi: "Koniec", to jest koniec. I nie ma co ratować, bo można się tylko ośmieszyć. Dzisiaj już nie walczyłabym tak głupio.

Nie potrafiłabym wybaczyć mężczyźnie...

- Pięć lat temu powiedziałabym: "Nigdy nie odpuściłabym zdrady". Dziś mniej kategorycznie oceniam ludzkie słabości. Ale nie wybaczyłabym wyrafinowanego kłamstwa i nieuczciwego życia.

Wierność jest dla mnie...

- Trudna. Nawiązuję intymne relacje z ludźmi, z którymi spędzam na planie trzy, pięć miesięcy. W naturalny sposób pojawia się ciekawość filmowego partnera, a stąd już tylko krok do fascynacji i... niewierności. Nigdy nie wiem, czy nieerotyczne zainteresowanie innym mężczyzną jest dla mnie i mojego małżeństwa bezpieczne i kiedy staje się groźne. Musiałam więc postawić wyraźne granice sobie i innym.

Kiedy uwodzi mnie przystojny mężczyzna...

- Patrzę, jak daleko do mojej granicy (śmiech). A tak poważnie, za każdym razem to miłe. Nie będę udawać, że komplementy i zachwyt nie sprawiają mi przyjemności. Ale na randkę się nie umawiam.

Moje małżeństwo...

- Model włoski. Kiedy wpadam w furię, nie patrzę, czy tłukę drogi serwis, czy stary budzik. Kiedyś tak mocno rzuciłam dzbankiem, że ściana nadawała się do remontu. Na szczęście trochę się uspokoiłam. Nie pakuję już walizki jak kiedyś przy każdej większej kłótni. Mąż mnie tego oduczył. Raz, drugi, trzeci biegł i prosił, żebym wróciła, a to podkręcało mnie jeszcze bardziej. Aż pewnego razu nie wybiegł, nie dzwonił, nie błagał. Sama przytargałam walizkę. To była lekcja pokory. Więcej nie ryzykuję, zmądrzałam. Takie odejścia, gdy nikt za tobą nie biegnie, nie są łatwe. A jeszcze gorsze są powroty.

Po czym poznaję, że on kocha?

- Po tym, że gdy mnie widzi rano, nie ucieka, tylko pyta, czy przynieść lód z lodówki i zrobić z niego okład na oczy. Rano jestem tak opuchnięta, że zamiast oczu mam szparki.

Konto wspólne czy dwa oddzielne?

- Nie mamy z mężem rodzinnych pieniędzy. Kiedy się poznaliśmy, każde z nas miało własne konto. Nie zmieniliśmy tego. Myślę, że to daje w małżeństwie poczucie niezależności. Ale nie mamy też rozdzielności majątkowej. Pieniądze nigdy nie były dla nas tematem numer jeden. Nie licytujemy się, kto za co płaci, kto komu ile jest winien.

Kariera czy rodzina?

- Kiedyś pewnie kariera, dziś - gdy jestem po trzydziestce i wiem, co jest w życiu najważniejsze - mówię: rodzina. Kariera to złudna i nielojalna przyjaciółka. Dziś jest, ale za pięć lat wszystko może się zmienić.

Kiedy myślę o dzieciach...

- Zachwyca mnie bezwarunkowa miłość, z jaką się je kocha. Bo dziecko kocha się za to, że jest.

Najlepszy czas na macierzyństwo...

- Trochę je odkładam, ale długo pracowałam na to, żeby dzisiaj mój zawód uprawiać intensywnie i czuć satysfakcję. Myślę, że życie samo przyniesie rozwiązanie. Wierzę, że ktoś tam, w górze, ma wobec mnie plan. Czasem lepiej zdać się na los.

Najbardziej lubię siebie za...

Spontaniczność. Choć często patrzą na mnie jak na dziwaka, któremu w nieodpowiednim momencie coś się wyrwało. Nie potrafię powstrzymać emocji, zarówno dobrych, jak i złych. Szybko wpadam w furię, szlocham, a po chwili wybucham śmiechem.

Anna Karenina czy Carrie Bradshaw?

W literaturze, filmie i w życiu lubię silne, zdecydowane kobiety, które wiedzą, czego chcą, nie boją się o to walczyć. Więc Anna Karenina - postać dramatyczna, ale bardzo mocna. Więc Maria Stuart, pani Bovary. Czasem osiągają cel, a czasem przegrywają życie, ale zawsze targają nimi wielkie namiętności. Carrie Bradshaw to nie mój typ. Jest nijaka. Pełna wątpliwości, nie ma w niej pasji, determinacji. Jedyne, czego chce, to wyjść za mąż. Jest jednowymiarowa, a przez to nudna.

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Glinka | Piotr Adamczyk | macierzyństwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje