Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ta trzecia

Femme fatale. Niszczycielka rodzin. Ladacznica. Kochanka to z definicji kobieta zła. Świat był i wciąż jest pełen tych, które świadomie decydują się na bycie „tą trzecią”. Chociaż dziś już nie każda z nich marzy, żeby stać się „tą jedyną”.

Kochanka - to słowo zawsze spędzało i wciąż spędza sen z powiek wielu kobietom. Budzi lęk, bo trudno walczyć z wrogiem, który pozostaje w ukryciu. A zdrada nigdy nie była tak łatwa jak dzisiaj, w dobie nowoczesnych technologii i dużej swobody obyczajowej. Jak wynika z najnowszych badań dotyczących życia seksualnego Polaków, zdradza połowa mężczyzn i ponad jedna trzecia kobiet.

Reklama

O ile liczba decydujących się na skok w bok mężczyzn nie zaskakuje, bo od lat utrzymuje się na stałym poziomie, o tyle liczba niewiernych kobiet w ciągu ostatniej dekady drastycznie wzrosła. Rośnie liczba zdradzających żon, ale coraz więcej jest też kobiet, które decyzję o małżeństwie odkładają na później i wybierają rolę kochanki. Samodzielna finansowo i wyzwolona obyczajowo współczesna Polka nie boi się stygmatu "tej trzeciej". Bo nie jest już ofiarą ani puszczalską, którą wytyka się palcami na ulicy. W 2014 roku Jagny z "Chłopów" Reymonta nikt nie wywiózłby ze wsi na taczce pełnej gnoju.

Miłosny trójkąt

Gdy przed kilkoma miesiącami we Francji ukazała się zdradzająca tajemnice alkowy książka "Merci pour ce moment" (Dziękuję za tę chwilę) dziennikarki Valérie Trierweiler, porzuconej wieloletniej partnerki François Hollande’a, reklamowano ją jako "wspomnienia kochanki prezydenta". Najpierw wybuchł skandal, a potem media na całym świecie zaczęły się zastanawiać nad definicją słowa "kochanka". "Określanie kobiety zaangażowanej w długotrwały romans takim mianem jest już trochę passé, n’est-ce pas?", pisał dziennik "New York Times". Co w takim razie oznacza to określenie?

- To kiedyś było takie ładne wyrażenie. Wystarczy sobie przypomnieć wiersz "Świtezianka" Mickiewicza: "Jakiż to chłopiec piękny i młody?/Jaka to obok dziewica? (...) Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny/Pewnie to jego kochanka". W romantyzmie to słowo oznaczało po prostu ukochaną osobę. Dziś na pierwszy plan wychodzi "nielegalność" takiej miłości, fakt, że nie powinna mieć ona miejsca - ocenia językoznawca, prof. Jerzy Bralczyk. A prof. Bogdan Wojciszke, autor książki "Psychologia miłości. Intymność. Namiętność. Zobowiązanie", dodaje: - "Kochanek", "kochanka" to są określenia zarezerwowane dla intruza. Musi mieć miejsce jakiś erotyczno-uczuciowy trójkąt.

Tak długo jak istnieje instytucja małżeństwa, tak długo istnieje też instytucja kochanki. Pierwsza w historii "ta trzecia" pojawiła się zresztą w łóżku mężczyzny na prośbę... jego żony. W Starym Testamencie bezpłodna Sara, żona Abrahama, wysyła do niego swoją egipską niewolnicę Hagar, aby ta urodziła mu potomka. Jednak gdy sama zachodzi w ciążę, natychmiast prosi męża, aby pozbył się konkubiny. Sara musiała wygnać rywalkę, bo czuła się zagrożona. Wiedziała, że syn Hagar jest legalnym dziedzicem, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby znacznie młodsza kobieta zajęła jej miejsce u boku męża. Z kolei Hagar cieszyła się powszechnym szacunkiem tylko jako partnerka Abrahama, a gdy ten ją rzucił, odeszła w niesławie. Bo przez całe tysiąclecia kobieta była uzależniona, przede wszystkim finansowo i społecznie, od mężczyzny, więc jeśli nie była czyjąś żoną, to często okoliczności zmuszały ją do zostania kochanką.

Potwierdza to w swojej książce "A History of Mistresses" (Historia kochanek) Elizabeth Abbott, pisząc: "Dla większości kochanek ich relacje z żonatym mężczyzną nie miały nic wspólnego z romantycznymi uczuciami. One używały swojego erotycznego kapitału i wymieniały godność w zamian za polepszenie pozycji społecznej".

Bez sentymentów

Dzisiaj społeczna pozycja kobiety nie jest już w takim stopniu uzależniona od mężczyzny, z którym dzieli łóżko, więc jeśli Polka decyduje się na zostanie kochanką, to zazwyczaj dlatego, że na danym etapie życia romans jest dla niej wygodniejszym rozwiązaniem niż stały związek. Młode kobiety coraz później wychodzą za mąż, bo skupiają się na karierze i realizacji własnych marzeń, ale nie mają zamiaru żyć w celibacie, zanim spotkają tego jedynego i zdecydują się na ślub. Instytucja friends-with-benefits lub żonaty kochanek, który da im swobodę, to idealne rozwiązanie.

- Miałem pacjentkę: młodą, dobrze wykształconą, ładną dziewczynę, która nie chciała mieć partnera, wolała kochanka. Nie miała ochoty, aby facet pałętał się jej po domu albo zalegał z pilotem od telewizora na kanapie w salonie. Wymagała od niego, aby zrobił swoje w sypialni, a potem wrócił do żony. Dzisiaj kobiety coraz bardziej cenią sobie niezależność, mają swoją hierarchię wartości i małżeńskie obowiązki niekoniecznie muszą się w niej mieścić - mówi seksuolog Andrzej Depko.

Kochanka często jest w lepszej sytuacji od żony, bo atmosfera tajemnicy podsyca żar w związku, podczas gdy szara rzeczywistość zazwyczaj sprawia, że pożądanie znika. Jak mówi prof. Zbigniew Izdebski w książce "Intymnie. Rozmowy o miłości i nie tylko", napisanej wspólnie z Januszem L. Wiśniewskim: "Atrakcyjność seksualna partnerów w ciągu pierwszego, drugiego roku małżeństwa drastycznie spada. O połowę lub więcej. Podobnie jak cena nowego samochodu podczas dwóch pierwszych lat użytkowania, chociaż może to porównanie nie jest najszczęśliwsze (...). Dlatego większość zdrad następuje właśnie rok czy dwa lata po ślubie. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn".

Żona jest już zdobyta, a o kochankę trzeba zabiegać, bo jeśli się facetem znudzi, to bez zbędnych sentymentów znajdzie sobie innego. - Gdy kobieta była uzależniona od mężczyzny i spędzała głównie czas w domu, jej możliwości były ograniczone. Ale teraz, jak z niego wyszła, przejmuje męskie zachowania - twierdzi prof. Zbigniew Lew-Starowicz.

W sieci seksu

Skoro kobiety zaczynają przejmować męskie zachowania, to nie muszą już biernie czekać, aż jakiś mężczyzna się nimi zainteresuje. One też mogą być myśliwymi, którzy polują na zwierzynę. Jeszcze do niedawna Polka, jeśli chciała mieć kochanka, rozglądała się za odpowiednim kandydatem w pracy albo w gronie znajomych. Ale w takim środowisku łatwo o "wpadkę", a "tej trzeciej" zazwyczaj tak samo jak mężczyźnie nie zależy na tym, aby romans wyszedł na jaw. Dlatego dzisiaj kobiety szukają mężczyzn w internecie albo za pomocą odpowiednich aplikacji w smartfonie.

W sieci działa kilka polskich wyspecjalizowanych portali, w których można sobie znaleźć żonatego kochanka. Albo zamężną kochankę. Tylko jeden z nich ma 100 tys. użytkowników, a jego założyciel tłumaczy: "Polska to kraj katolicki, tu się ludzie tak chętnie nie rozwodzą. Ale zdradzają, a my im to tylko ułatwiamy".

- Polacy coraz częściej żyją tak, jakby byli w trójkącie - uważa prof. Zbigniew Izdebski, autor raportu o seksualności Polaków na początku XXI wieku. - Żona, zanim pójdzie do małżeńskiej sypialni, siedzi na czacie i prowadzi namiętne rozmowy z innymi mężczyznami. Mężowie postępują podobnie - dodaje. A takie namiętne wirtualne konwersacje często przenoszą się do tzw. realu. I na rozmowach się wtedy nie kończy.

Technologia sprawia, że zdrada jest na wyciągnięcie ręki. W internecie można znaleźć fora dyskusyjne, na których polskie kochanki dzielą się swoimi doświadczeniami i wyjaśniają, dlaczego zdecydowały się na romans. Na jednym z nich można przeczytać taki wpis: "Mam 35 lat i przez ostatnie kilka lat byłam w różnych związkach. Schemat był zawsze taki sam: w pewnym momencie facet chciał, żebym cały swój czas poświęcała jemu, zrezygnowała ze swoich pasji, zainteresowań, przyjaciół. A ja lubię swoje życie i nie mam zamiaru wywracać go do góry nogami, bo ktoś chce się stać pępkiem mojego świata. Dlatego gdy poznałam w sieci mężczyznę, który otwarcie przyznał, że ma żonę i dziecko, doszłam do wniosku, że mi to nie przeszkadza. Widujemy się tylko raz w tygodniu, ale za to każde nasze spotkanie jest wyjątkowe. Odpowiada mi to, jak jest teraz, i nie chcę tego zmieniać".

Dowiedz się więcej na temat: zdrada | kochanka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama