Stan wyjątkowy
Ciąża to nie choroba. Dlatego gdy Paulina Holtz, Karolina Ferenstein-Kraśko i Marta Kuligowska dowiedziały się, że będą mamami, postanowiły nie przewracać życia do góry nogami. Choć bliscy radzili inaczej, one twierdzą, że w odmiennym stanie można wiele: pracować na pełnych obrotach, nie jeść mięsa, a nawet... jeździć konno. Czy wolno tak każdej z nas? Komentuje ekspert - dr Piotr Raczyński, ginekolog-położnik.
Dla mnie bez mięsa
Paulina Holtz, aktorka, mama Tosi (3,5 l.) i Marcysi (2 l.)
"Teraz będziesz jadła mięso?" – dopytywali znajomi i rodzina, gdy zaszłam w pierwszą ciążę. "Tylko wtedy, jeśli wegetarianizm miałby zaszkodzić dziecku" - odpowiadałam. Koleżanki wegetarianki ostrzegały, że będą mi się śniły krwiste befsztyki. Pomyślałam, że kiedy obudzę się w nocy i zamarzę o kabanosie, nie odmówię go sobie. Jestem wegetarianką od szesnastego roku życia. Nie jem czerwonego mięsa i drobiu. Mój partner przeciwnie, jest mięsożerny, mamy więc mięso w lodówce. Przyzwyczaiłam się, ale mnie od mięsa odrzuca.
Ciąża tego nie zmieniła. Główną bronią w walce z tymi, którzy chcieli, bym je jadła, były wyniki badań. Poziom żelaza i hemoglobiny w normie. Mój ginekolog nie dyskutował na temat wyborów życiowych, polecił tylko regularnie się badać. A ja jadłam to, co zwykle, czyli owoce, warzywa, zwłaszcza brokuły i szpinak, ze względu na zawartość żelaza potrzebnego ciężarnym. Do tego kasze, makarony, ryż.
Mama czasem się martwiła, że nie chcę skubnąć szynki czy kurczaka: „Na pewno masz już anemię”. W odpowiedzi wyjmowałam wyniki. Oczekując drugiego dziecka, też czułam się świetnie. Choć w badaniach pod koniec ciąży wyszedł lekki niedobór żelaza. Powód: między dziewczynkami jest półtora roku różnicy.
Tosię karmiłam piersią przez osiem miesięcy, wkrótce znowu zaszłam w ciążę, więc organizm nie zdążył się zregenerować. Dostałam od lekarza receptę na preparat z żelazem i problem zniknął.
Wbrew temu, co mówiły znajome wegetarianki, nie miałam mięsnych zachcianek, przeciwnie. Ktoś podsuwał mi zupę ugotowaną na mięsie, a mnie odrzucał sam zapach. Po pierwszej ciąży byłam przekonana, że niejedzenie mięsa to w moim przypadku najzdrowszy wybór.
Nie narażałam dziewczynek na kontakt z hormonami, które podaje się zwierzętom w paszach. Irytowało mnie, że obcy ludzie dają sobie prawo do osądzania moich decyzji. „Jak można w ciąży nie jeść mięsa? To niebezpieczne dla dziecka”, słyszałam. Proszę o więcej szacunku dla cudzych wyborów. To jasne, że picie alkoholu czy palenie w ciąży szkodzi dziecku. Ale jeśli wszystko przebiega prawidłowo, to co jest złego w zastępowaniu mięsa brokułami?
Co na to lekarz?
W ciąży nie trzeba jeść mięsa, to nie ono gwarantuje prawidłowy rozwój dziecka. Dieta wegetariańska jest w stanie dostarczyć wszystkich niezbędnych organizmowi substancji odżywczych i minerałów.
Główny problem polega na tym, że wiele pacjentek traktuje ją jak zwykłą dietę, z której tylko wyłączono pewne produkty pochodzące od zwierząt, np. mięso, czasem też ryby, mleko, jaja. To złe założenie. Nie wystarczy zastąpić mięsa soją. Prawidłowo zbilansowana dieta jarska to taka, w której zamiast mięsa znajduje się odpowiednia ilość różnych roślin bogatych w białko i żelazo, np. strączkowych, orzechów. Menu ubogie w te substancje często powoduje problemy u niewłaściwie odżywiających się wegetarianek: m.in. anemię u matki czy niedowagę u dziecka. By zapobiec niedoborom, warto skonsultować sposób odżywiania z dietetykiem i z nim ustalić, co i w jakich ilościach jeść, by zaspokoić zapotrzebowanie swoje i dziecka.
Artykuł pochodzi z kategorii: W świecie kobiet
-
Wasze komentarze
Polecamy
-
Dziś w portalu:
-
Reklama
Wasze komentarze (40)
-
19.01.2011 (16:51)"Ciąża to nie choroba", ale wyjątkowy stan... A potrzeby kobiety są wtedy większe: niewielu o tym pamięta!
-
22.06.2010 (23:55)Wierzę, że jest Ci trudno...ostatnie dni nie należą do najspokojniejszych - sama jestem mamą dwóch ślicznych dziewczynek :).
Mocno trzymam kciuki za Ciebie i Twoją Kruszynkę :*
PS. I nie udawaj twardziela, w końcu masz prawo być zmęczona! -
-
22.06.2010 (23:03)Jestem dwa tygodnie przed planowanym porodem. Chodzę do pracy, ale czasami jestem zła że wszyscy myślą, że mogę robić wszystko. Bolą mnie plecy i stopy. Ide do domu a tam tez jest duzo roboty. Chce mi sie plakac.
Juz mam dosc udawania twarda ! -
22.06.2010 (22:57)a jak macie kobitki z sexem bo ja do swojej już nawet się przytulić nie mogę bo seks prowokuje jest w 13 tygodniu
-
22.06.2010 (22:16)chetnie poznam "kolezanke" ktora miewa podobne problemy jak ja, a ze mam ich sporo bo znajduje sie w stanie wyjatkowym to zrozumie mnie tylko taka osoba ktora jest w podobnym badz bardzo podobnym stanie jak ja, jest tu taka, to chetnie poznam, pozdrawiam potrojno wielowiekowa Mama













Wasze artykuły
Koń jako blogerka
Kilka dni temu powstał blog o modzie gdzie w rolę blogerki modowej wciela się kobieta koń. Czy będzie to kolejny hit szafiarskiej blogosfery? A może dzięki xoxokon nasze szafiarki przejrzą się w lustrze? więcej
Przemoc
Kobieca władza