Stan cywilny: rewelacyjny
Dla Natalii największym zyskiem po rozstaniu z mężem jest to, że nikt jej już nie krytykuje. Dla Jowity, że wreszcie nie daje się wykorzystywać. Kama cieszy się, bo po rozstaniu eksmąż nauczył się wreszcie być ojcem.
Trzy czwarte pozwów o rozwód składają dziś w Polsce kobiety. "Skoro źle wyszłam za mąż, to chociaż dobrze się rozwiodę", mówią. To nie znaczy bez zastanowienia. Chodzi o to, by w nowym życiu bardziej zatroszczyć się o siebie.
Kama: Małżeństwo to nie dożywocie
Migdałowe babeczki z lawendowym lukrem. Truskawki pod cynamonową pierzynką. Kama przygotowuje jedzenie na przyjęcie do ambasady. To klient, dzięki któremu jej jednoosobowa firma może błysnąć. - Znowu nie ma obiadu? - wpada do kuchni 12-letnia Lilka. - Zrobić ci grzanki? - Kama zagląda do lodówki. Tylko jajka i masło potrzebne do ciast. Plus pomarszczona papryka.
Uśmiech. Przed rozwodem sumienna żona pilnowała, by półki uginały się od ulubionego jedzenia męża, w doniczce rosła kolendra, a obiad był punkt 18. Już nie musi być perfekcyjną żoną, kucharką, majordomusem.
- Zamówimy chińczyka? - proponuje córce. - A potem obejrzymy Avatara. - Czad! Tata nie pozwalał tak późno chodzić do łóżka - rozchmurza się córka. Zasypiają obie w ubraniach na kanapie.
- Nareszcie - mówi Kama - mogę jeść pomarańcze w łóżku bez kąśliwego: "poplamisz pościel". Maluję paznokcie na niebiesko i nie słyszę: "Co ty? Bravo girl?". Śpię nago i nie wstydzę się cellulitu przed facetem, który i tak rzadko mnie zauważał - Kama recytuje plusy życia rozwódki. - Nie udaję wzorowej matki. Chcę się wyspać? Daję Lilce drobne na zapiekankę, zamiast jak kiedyś - od świtu - zasuwać w kuchni.
- Wywaliłam z sypialni telewizor, wolę w ciszy poczytać. Gdy dzwoni były mąż, nie biegnę jak poparzona. Poczeka. Chcę obejrzeć do końca "Kuchenne rewolucje" albo porozmawiać na Skypie z przyjaciółką. "Przecież ty nie masz przyjaciół", mówi potem zgryźliwie Robert. Wybucham śmiechem. Po rozwodzie przypomniałam sobie, jak to jest głośno się śmiać.
Szczypiorek i jesteś boski!
38-letnia Kama. Piegowata, pulchna, rozgadana właścicielka cukierni Lawenda. Kiedyś zamknięta w sobie, wychudzona studentka architektury krajobrazu. Na SGGW w Warszawie przyjechała z mazurskiej wioski. - Mama wychowała naszą trójkę samotnie - opowiada. - Oglądałyśmy z siostrami serial "Rodzina Leśniewskich". Tęskniłam za takim domem. Czepiając się tej serialowej wizji, zmarnowałam parę lat życia.
Początek lat 90. Kama poznaje w Warszawie Roberta, dziennikarza sportowego. On wszystko wie najlepiej. Ona, prowincjuszka, stażystka w Urzędzie Miasta, jest wpatrzona w mężczyznę idola i jego rodzinę.
- Chciałam być jak jego matka, uczyłam się piec szarlotkę i rozróżniać arie operowe. Ja, nijaka dziewczyna, trafiłam do lepszego świata. Nikogo nie chciałam zawieść. Gdy po ślubie urodziłam córkę, było oczywiste: to ja się nią zajmę. Mąż prezentował się dobrze z Lilką głównie na zdjęciach. Wybaczałam, gdy nieustannie mylił wiek córki, a na zabawę poświęcał 30 sekund tygodniowo. Napięta, traciłam cierpliwość do córeczki. Czasem ją uderzyłam. Wpasowywałam moją pracę w biurze w napięty plan rodzinny.
Rano: szczypiorek drobno do twarożku, no i trzeba pamiętać, żeby poprawić mu krawat. Wieczorem: odrobić lekcje z córką, zapytać męża o konflikt z szefem i szepnąć: "i tak jesteś boski". "Spełniona żona i mama", myślałam. Moja młodsza siostra studiowała projektowanie mody. Starsza prowadziła na Mazurach butik z rękodziełem. "A ty?", pytały. Milczałam.
Mąż prychał, gdy napomknęłam: - "Może otworzę cukiernię. - To zadanie dla menedżera, ty rób sobie tiramisu dla przyjemności". Nokaut. Wracałam do roli uległej żony.
Nie potrafię kochać za dwoje
- "Życzę ci, żebyś się obudziła" - usłyszałam od siostry w 35. urodziny. Pijąc drinka, robiłam bilans: nijaka praca. Małżeństwo? Raczej znudzeni współlokatorzy. Seks? Nie pamiętam. - Nie było dramatu, innej kobiety - opowiada Kama. - Wśród znajomych Robert był uroczy jak Hugh Grant. W domu kapral - nie znosił sprzeciwu. Moje zdanie liczyło się tylko, gdy był w delegacji, więc odliczałam dni do mistrzostw, sparingów, które obsługiwał jako dziennikarz.
Kama: - "Przebudzenie" zajęło mi rok. Nocami, kiedy obok chrapał niemal obcy facet, na którego już dawno nie miałam ochoty, fantazjowałam... o sobie. Za kontuarem w kafejce. Uśmiechniętej. Obmyślałam nazwę knajpki, wnętrze, przepisy. Przeliczałam wartość naszego mieszkania, samochodu. "Dam radę", zasypiałam uspokojona.
Odkryłam, że słowo "rozwód" nie brzmi jak tragedia, żałoba. To była obietnica czegoś lepszego. - Tak jak kiedyś marzyłam o rodzinie z serialu, tak teraz miałam wizję uśmiechniętej singielki, trochę egoistki, która się nie boi, że nie zasłużyła na aprobatę. - "Stan cywilny? - Rewelacyjny! Znaczy rozwiedziona" - uśmiecha się Kama, ilekroć słyszy to pytanie. - To słowo ma moc.
Artykuł pochodzi z kategorii: W świecie kobiet
-
Wasze komentarze
Polecamy
Reklama
Wasze komentarze (197)
-
08.10.2011 (20:51)Witam w "klubie"wszystkie kobiety,które nie dały przyzwolenia na traktowanie siebie,jak śmiecia,na poniżanie,oszukiwanie,totalny wyzysk,upokarzanie!Dostałyśmy jedno życie i nie marnujmy go dziękując mężom,że nas ledwo zauważa.Znam to uczucie wyzwolenia spod "okupacji" małżeńskiej.Nawet Dobry Bóg jest ze mnie dumny,że nie musi uczestniczyć w moim cierpieniu!A co do przysięgi małżeńskiej,to proponuję małą zmianę w tekście..."i będę z tobą dopóki to będzie miało sens".Nie szydzę,nie wymądrzam się,ale-wierzcie-rola ofiary poświęcającej się na ołtarzu toksycznego związku to przeżytek i bezsens.Obudźcie się KOBITKI.Jestem szczęśliwa,nie siedzę pod stołem czekając na okruch,śpię na najprawdziwszym łóżku,mam własną szafę i ..nareszcie własne zdanie,nie mówić już o kasie i butach za 600 zł.Aaa..i perfumach najlepszej marki.Zachęcam do zmian i pozdrawiam NIEZDECYDOWANE!
-
30.09.2011 (21:26)Jestem przerażona wypowiedziami na tym forum. Kobiety chcą tylko pieniędzy, mężczyźni tylko dwudziestolatki.... A gdzie miłość, przyjaźń, szacunek? Mój mąż i ja kochamy się i szanujemy... nawzajem sobie pomagamy i rozumiemy się.... Co prawda, ja w większości gotuję, ale on jest zawsze przy mnie.... Jesli czasem nie mam ochoty.... nie ma najmniejszego problemu... Zrobiłabym wszystko aby mu nieba przychylić a on mi.... W jakim piekle żyjecie ludzie? Przecież wcale tak żyć nie trzeba!!!!
-
-
27.09.2011 (20:19)~eechyba żartujesz~tomek z lincolndo bohaterek tego artykulu moge tylko powiedziec BRAWO DZIEWCZYNY,TAK TRZYMACBrawo dziewczyny tak trzymać.
-
27.09.2011 (20:15)~mij Ta tylko kto o tym pamieta ,np o akapicie "przyrzekam, że UCZYNIĘ WSZYSTKO aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe" Na pewno nie kobity opisane w artykule .Najleiej pujśc na łatwizne -rozwód od razu po co sie starać~memento moriMasz problem? Weź rozwód... przecież celebryci np w TiVi robią to non stop... Najlepiej szybki ślub i jeszcze szybszy rozwód, podwójny rozgłos :)Dla wszystkich dążących do wyzwolenia przypominam pewne słowa, które na pewno wypowiedzieli: "Ja ... (tu imię Pana Młodego) biorę sobie Ciebie ... (tu imię Panny Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci." Panna młoda powtarza te same słowa.Albo:W urzędzie stanu cywilnego przysięga małżeńska jest nieco inna: "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (tutaj pada imię Panny Młodej lub Pana Młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."Konsekwencją przysięgi małżeńskiej w obecności kapłana lub urzędnika z Urzędu Stanu Cywilnego oraz dwóch świadków jest uznanie pary za małżeństwo.Ja się pytam: to były tylko słowa?Jak cię g..j gnębi latami, bo jesteś łagodna i potulna, tak cię wychowano, pochodzisz z normalnego domu i myślisz, że wszyscy faceci są tak dobrzy i uczciwi jak tatuś , to w pewnym momencie pęka tama i masz dość ..Wbrew pozorom pewnych rzeczy nie da się zapomnieć i wybaczyć, tak już jest . Trzeba się ratować z takiego toksycznego związku, bo grozi to załamaniem psychicznym a nawet samobójstwem, nie mówiąvc już o tym jak to działa na dzieci.
-
27.09.2011 (19:50)~niezdecydowanaCzytam komentarze potępiające rozwody. Sama zastanawiam się nad tą decyzją. Walczę od lat o to małżeństwo. Jako żona wywiązuję się ze swoich tradycyjnych obowiązków. Mąż nic nie robi w domu - odpoczywa po pracy zawodowej. Nie zajmuje się dzieckiem - odpoczywa po pracy zawodowej. Poza tym to tylko on ma prawo do dbania o wygląd - w końcu ma kontakt z klientami, a ja nie. Tylko, że to ja więcej zarabiam swoją pracą zawodową, pracuję przy komputerze, jak dziecko jest w przedszkolu oraz w nocy. Ale nie ww. jest przyczyną myśli o rozwodzie. Mąż od kilku lat stosuje wobec mnie przemoc, bywa tez agresywny wobec dziecka.
Daj mu kopa, nie zastanawiaj się..będzie tylko gorzej..













Wasze artykuły
Dziesięć męskich grzechów głównych
Wynotowałam sobie na kartce, to, czego nie lubię oglądać na polskiej ulicy w męskim wydaniu i przypadkiem wyszła mi okrągła liczba. więcej
Piękna i bestia
W pułapce własnych myśli