Przejdź na stronę główną Interia.pl
Radzić książętom, bronić żebraków

Amal Alamuddin - piękna i mądra żona George’a Clooneya

Jej babka była pierwszą kobietą, która skończyła studia na amerykańskim uniwersytecie w Bejrucie. Matka - korespondentką CNN i BBC, ostatnią dziennikarką, która rozmawiała z Indirą Gandhi. Ona jest świetną prawniczką i żoną George’a Clooneya. Co jeszcze wiemy o superinteligentnej i pięknej Amal Alamuddin?

Pasuje do niej zdanie, które Spencer Tracy wypowiedział o Katharine Hepburn: "Nie ma na niej dużo mięsa, ale to, co jest, jest pierwsza klasa". 36-letnia Amal Alamuddin jest bardzo szczupła, ma ciemne włosy, ogromne oczy, a wydatny nos dodaje jej tylko charakteru. Prasa nazywa ją czasem arabską Anne Hathaway. Wie, że jest atrakcyjna, mało kto ją onieśmiela. Żyje w pośpiechu, bez reszty pochłonięta pracą. Od lat reprezentuje słynną kancelarię Doughty Street Chambers w Londynie. Jest specjalistką od prawa międzynarodowego, karnego i praw człowieka. Jej kariera rozwija się znakomicie.

Reklama

Do tego w życiu Amal pojawia się George Clooney (53 l.), słynny amerykański aktor, reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Podczas gdy większość producentów z Hollywood nie chce angażować się politycznie i moralnie, on od lat dąży do jednego i drugiego. Zasłynął jako reżyser politycznego dramatu z czasów zimnej wojny "Good Night and Good Luck" (2005) i producent "Syriany" (za drugoplanową rolę otrzymał też w 2006 r. Oscara), filmu pokazującego rezultaty amerykańskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie.

Wielu dziennikarzy uważa, że z takim temperamentem Clooney powinien zająć się polityką. Podobna przemiana zaszła kiedyś w przypadku Roberta Redforda, którego osobiste ambicje i przekonania stały się ważniejsze niż wizerunek amanta. Przystojny cwaniak z "Żądła" w reż. G. Roya Hilla stał się twórcą najważniejszego festiwalu kina niezależnego w Sundance. Podobnie Clooney - z sukcesem gra i reżyseruje. Ale nie tylko. Słynie z tego, że jest kobieciarzem. Jego pierwszą żoną była Talia Balsam, aktorka znana z serialu "Mad Men", małżeństwo trwało cztery lata. Po rozwodzie aktor mówił w wywiadach, że nigdy więcej się nie ożeni.

Jego kolejne partnerki to niemal same aktorki i modelki: Salma Hayek, Renée Zellweger, Teri Hatcher, Lucy Liu, Kelly Preston, Elisabetta Canalis. Ale jak w każdej historii miłosnej tym razem też trzeba powiedzieć: Amal jest wyjątkowa. Do tego stopnia, że aktor drugi raz w życiu postanawia się ożenić. Najbardziej spontanicznie o związku Amal Alamuddin i George’a Clooneya wypowiada się matka aktora: "O niebiosa! - krzyknęła. - Ona jest prawniczką! Jestem przeszczęśliwa". 

Charakterystyczne "r"


Jej życie od początku biegło wbrew utartym schematom. Amal Alamuddin urodziła się 3 lutego 1978 r. w Bejrucie, ale jej rodzina opuściła kraj, gdy zaostrzyła się tam wojna domowa. Udało się jej uciec, zanim sytuacja w mieście stała się krytyczna. Amal ma dwa lata, kiedy przenoszą się do miasteczka Gerrards Cross w Anglii, 30 km na zachód od Londynu. Hrabstwo Buckinghamshire jest piękne, przebiega przez nie pasmo wzgórz. W ich nowym domu dużo się czyta. Ojciec Amal - Ramzi Alamuddin - jest profesorem nauk ekonomicznych na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie i zastępcą rektora tej uczelni. Matka Baria to znana dziennikarka i redaktorka działu zagranicznego w panarabskiej gazecie "Al Hayat". Przeprowadza wywiady z najbardziej znanymi politykami na świecie, m.in. z Margaret Thatcher, Fidelem Castro, Billem Clintonem.

Jest piękną kobietą, porównywaną do Liz Taylor. Ma silny akcent, charakterystyczne "r" i niesamowitą charyzmę. To Baria Alamuddin powtarza córce od dzieciństwa: "Kobieta musi pracować, być niezależna". I opowiada o babce, która jako pierwsza kobieta skończyła studia na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie. A ojciec zabiera ją do parków na długie spacery. Amal przysłuchuje się wspomnieniom o dziadku, który przewodniczył społeczności druzów w małym miasteczku Baaqline. Od ojca słyszy, że grupa, z której się wywodzi, nie przyjmuje nowych członków. I że wciąż odgrywa ważną rolę polityczną w Libanie - ma osiem miejsc w 128-osobowym parlamencie. Poznaje niuanse wiary druzów, która jest połączeniem islamu, chrześcijaństwa i judaizmu, a także subtelności ich prawodawstwa.

Wszystko, co Amal wie o rodzinie, jest zbudowane z opowieści ojca. Ramzi Alamuddin nie radzi sobie jednak z tęsknotą za krajem i w 1991 r., gdy Amal ma 13 lat, wraca do Libanu, jego żona Baria zostaje w Anglii. Po latach dziennikarze dotrą do Baaqline. Mieszkańcy miasteczka, pytani o związek Alamuddin i Clooneya, odpowiedzą im żartobliwie, że cieszą się z nowego członka ich społeczności.

Pięć kolorów, siedem patronek


Jednak do 2014 r. jeszcze daleko. Kilkuletnia Amal wstaje o siódmej rano. Ubrana w ciemny mundurek idzie do szkoły dla dziewcząt, w której oprócz matematyki, angielskiego i biologii uczy się też historii sztuki, muzyki i designu. Podoba jej się to, że każdy ze szkolnych budynków ma konkretny kolor i imię znanej kobiety. Niebieski poświęcono pisarkom - siostrom Brontë (Charlotte, Emily i Anne), zielony - chemiczce Marii Curie, purpurowy - pionierce pielęgniarstwa Florence Nightingale, żółty - sufrażystce Emmeline Pankhurst, a czerwony - zakonnicy Matce Teresie. Ale najbardziej Amal kocha samą naukę. Zwłaszcza na lekcjach historii na jej policzkach pojawiają się rumieńce, a szeroki uśmiech ujawnia niezbyt proste zęby.

Wieczory spędza z młodszym rodzeństwem, siostrą i dwoma braćmi. Ściany w jej nastoletnim pokoju wypełniają zdjęcia Avy Gardner i Cary’ego Granta. Czasem wyobraża sobie siebie za kilkanaście lat. Nie chce być dziennikarką jak matka. Decyduje się na prawo. Z doskonałym wynikiem zdaje na Oksford, a potem dodatkowo na New York University School of Law. Dostaje stypendium, zdobywa też Jack J. Katz Memorial Award, nagrodę przyznawaną za umiejętny przekład przepisów prawa na język zrozumiały dla ludzi. Jest szczęśliwa jak nigdy. Na zdjęciu z uroczystości odebrania dyplomu siedzi dumna i uśmiechnięta, w białej peruce na czubku głowy. Ma błyszczące kolczyki w uszach, usta pomalowane na różowo. I już prawie proste zęby. 

Specjalistka od spraw beznadziejnych


Tego, że przewidywalne scenariusze i tradycyjne role są nie dla niej, dowodzi już na studiach. Pracę zaczyna w prestiżowej międzynarodowej nowojorskiej kancelarii Sullivan & Cromwell, a wkrótce także w biurze Soni Sotomayor, która najpierw jest sędzią federalnym, a potem sądu apelacyjnego. To ogromny sukces, Sotomayor w 2009 roku zostanie pierwszą w historii Sądu Najwyższego USA sędzią o korzeniach latynoskich, a także pierwszym członkiem Sądu Najwyższego nominowanym przez prezydenta Baracka Obamę. To ona nauczy Alamuddin wrażliwości na wszelkie przejawy dyskryminacji. Już jako dyplomowana prawniczka Amal zacznie wspierać walkę z różnymi formami ucisku: dołączy do grupy ekspertów zajmujących się w Wielkiej Brytanii prawnym działaniem przeciwko przemocy seksualnej. Będzie doradzać sędziom m.in. w Międzynarodowym Trybunale Kryminalnym dla byłej Jugosławii, w sprawie przeciwko Slobodanowi Miloševiciowi oskarżonemu o wywołanie konfliktów wojennych w Kosowie, Chorwacji i Bośni.

Poprowadzi treningi dla policjantów w Zatoce Perskiej. Ma też inne bardzo prestiżowe zajęcia. Jest doradczynią króla Bahrajnu - Hamada ibn Isy Al Chalify. Oprócz tego pisze i publikuje. Jest współautorką książki "The Special Tribunal for Lebanon. Law and Practice" (Nowoczesne prawodawstwo w Libanie - red.). Prawo wypełnia całe jej życie. Jednak międzynarodowy rozgłos przyniosą jej dwie sprawy. W pierwszej z nich będzie reprezentowała Julię Tymoszenko w Strasburgu. Jej klientka wygra. "Aresztowanie byłej premier Ukrainy w sierpniu 2011 r. było niezgodne z prawem i miało podłoże polityczne", orzeknie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i ukarze Ukrainę naganą. A w drugiej, z całą grupą prawników, będzie reprezentowała Juliana Assange’a, założyciela portalu WikiLeaks, który wsławił się ujawnianiem dokumentów kompromitujących władze Stanów Zjednoczonych. Jego proces okaże się jedną z najszerzej omawianych spraw sądowych ostatnich lat.

Zwolennicy Assange’a uważają go za pomnikową postać dziennikarstwa śledczego, a przeciwnicy nie pozwalają zapomnieć o tym, w jaki sposób jego portal wszedł w posiadanie sensacyjnych informacji. Ale nie tym zajmował się angielski sąd. Przyszło mu rozstrzygnąć, czy Assange ma odpowiadać za gwałt, o który oskarżyły go dwie szwedzkie kobiety. Podczas dwudniowej rozprawy obrona musiała podważyć prawomocność nakazu ekspresowej deportacji Assange’a do Szwecji - utrzymywała więc, że ekstradycja ma motywy polityczne, ponieważ ułatwia wydanie byłego hakera Stanom Zjednoczonym.

Biorąc udział w tej sprawie, Amal nie miała pojęcia o tym, że kilkanaście miesięcy później będzie towarzyszyła reżyserowi i scenarzyście George’owi Clooneyowi na prywatnej premierze jego filmu "Monuments Men" (Obrońcy skarbów) w Białym Domu. Jej obecność zostanie odczytana jako prowokacja. Obrończyni Assange’a w Białym Domu?! Nie do pomyślenia! Alamuddin wybrnie z tego z klasą. W końcu poglądów prawnika nie można utożsamiać z poglądami jego klienta. 

Dolce vita


Pierwsze spotkanie Clooneya i Alamuddin miało wyglądać tak: rok temu, jesienią, na kameralnej imprezie aktor zauważa piękną prawniczkę. Natychmiast ulega jej urokowi. Ale w jej przypadku to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Clooney nie daje za wygraną. W lutym przedstawia ją jako swoją przyjaciółkę-współpracowniczkę. W kwietniu wręcza jej pierścionek, który sam zaprojektował. Zakochani nawet nie próbują ukrywać daty ślubu. W końcu nadchodzi ten dzień. Jak relacjonowały media, 27 września wenecki Canale Grande zamienił się w scenerię filmów Federica Felliniego. Goście, wśród których można było zauważyć m.in. takie gwiazdy, jak: Matt Damon z żoną Lucianą, Bono, Bill Murray, Emily Blunt, Cindy Crawford z mężem Randem Gerberem, a także Anna Wintour, szefowa amerykańskiego "Vogue’a", uśmiechali się i żartowali z paparazzich.

Potem razem z George’em Clooneyem popłynęli wodnymi taksówkami z hotelu Cipriani do Aman - XVI-wiecznego pałacu Papadopoli przekształconego w siedmiogwiazdkowy hotel, w którym czekała jego przyszła żona. Ślubu parze udzielił przyjaciel aktora - Walter Veltroni, były burmistrz Rzymu. Wyglądali wspaniale: on w garniturze od Armaniego, ona w sukni od Oscara de la Renty. Gdy po uroczystości płynęli motorówką po weneckim kanale, tłumy turystów wiwatowały na ich widok. Na weselu, na którym bawiło się 120 osób, zabrakło tylko Brada Pitta i Angeliny Jolie.

Kilka lat temu Brad pytany o to, kiedy ożeni się z Angeliną, odpowiedział żartobliwie, że wezmą ślub po tym, jak zalegalizowane zostaną związki partnerskie, bo tylko takie interesują jego przyjaciela George’a. Kto by się spodziewał, że obie pary błyskawicznie powiedzą sobie sakramentalne "tak". Ale przyglądając się Amal Alamuddin, trudno nie przyznać racji pisarce Zadie Smith, która powiedziała o George’u Clooneyu: "W historii Hollywood rzadko się zdarzało, by ktoś wykorzystywał tak wielki urok z tak wielkim pożytkiem".

Marta Szarejko

PANI 11/2014

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje